Dzięki przebywaniu na co dzień wśród mieszkańców odwiedzanych przez nas krajów, poznajemy tradycję przekazywaną tam z pokolenia na pokolenie, o której raczej nie przeczyta się w ogólnodostępnych przewodnikach. Możemy też zadawać pytania i badać interesujące nas tematy. Mimo że bez wątpienia poszerzamy swoją wiedzę, to jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy w stanie zrozumieć wszystkiego. Niemożliwe jest, aby podczas miesięcznego pobytu w danym kraju zaznajomić się z wszelkimi zależnościami, historią, kulturą i sytuacją polityczną, a do tego wygospodarować trochę czasu dla siebie. Dlatego często nasze doświadczenia traktujemy jako punkty wyjścia do dalszego zgłębiania konkretnych wątków. Zachęcamy do tego również Państwa, przedstawiając poniżej interesujące fakty z wybranych krajów.

MIŁOSNE CIEKAWOSTKI ZE ŚWIATA
W Iranie dopiero od niedawna związki uczuciowe są częścią przestrzeni publicznej, choć i tak w mniejszych i bardziej konserwatywnych miejscowościach publiczne okazywanie uczuć może zakończyć się chłostą i ostracyzmem społecznym. Według obowiązującego tam prawa szariatu mężczyzna może mieć nawet cztery żony (jeśli jego status materialny na to pozwala i jeśli pozostałe małżonki wyrażą na to zgodę). Nie działa to jednak w drugą stronę i gdy kobieta zechciałaby poślubić więcej niż jednego mężczyznę, to byłoby to z jej strony cudzołóstwo, za które przewidziana jest kara śmierci. Rozwód może wziąć tylko mężczyzna – kobieta nie ma takiego prawa. Ciekawe jest jednak to, że gdy mąż zostawia żonę, zobowiązany jest regularnie wypłacać jej złote monety (najczęstszą walutę irańskich damsko­-męskich rozliczeń), aby wynagrodzić jej trudy rozłąki i zapewnić dobrobyt. Liczba monet zostaje określona przez rodziców (lub w porozumieniu z nimi) w czasie podpisywania umowy małżeńskiej.

W Indiach z kolei pierwszy raz zgłębiliśmy wiedzę na temat małżeństw aranżowanych, które wciąż są tam bardzo powszechne. O wyborze partnera decydują rodzice, spotykając się i omawiając wszystkie szczegóły dotyczące ślubu i najbliższej przyszłości swoich dzieci. Wciąż zdarzają się sytuacje, w których przyszli małżonkowie po raz pierwszy widzą się dopiero na ślubnym kobiercu. Poznane przez nas pary zazwyczaj miały jednak możliwość spotkania się kilka razy przed ceremonią, by móc się lepiej poznać. Taka sytuacja ma miejsce szczególnie w większych miastach, gdzie mężczyzna – po otrzymaniu rekomendacji od rodziców – może porozmawiać z przyszłą żoną podczas kilkugodzinnej wizyty w jej domu. Po pięknych i hucznych uroczystościach kobieta zawsze wprowadza się do domu partnera, wnosząc do nowej rodziny odpowiednio wysoki posag. Ślub to najważniejsze wydarzenie w życiu każdej młodej osoby w Indiach, a procent rozwodów w tak zaludnionym kraju jest znikomy.

W Indonezji zauważyliśmy z kolei,jak istotną rolę odgrywają więzy krwi. Wielopokoleniowe domy, wielki szacunek dla seniorów, regularne odwiedziny pomiędzy członkami rodziny – to coś, co naszym zdaniem zanika w Europie. Natomiast młodzi Indonezyjczycy bardzo liczą się ze zdaniem rodziców i starszyzny. Na wyspie Lembata, aby poślubić kobietę z wyższym wykształceniem, która dodatkowo jest najstarszą córką, mężczyzna musi zapłacić jej rodzinie równowartość dwóch kłów słonia, wyrażoną w gotówce, ziemi czy innych dobrach. O jakie kwoty chodzi, wiedzą już tylko zainteresowani, ale na pewno to znaczące sumy. Chcąc zatem zdobyć aprobatę rodziców wybranki serca, narzeczony musi sporo zainwestować. Czasem płatność za córkę regulowana przez wiele lat, a nawet pokoleń.

W Kambodży dowiedzieliśmy się, że ogromną wartością w każdej rodzinie są dzieci i większość kobiet dąży do tego, aby mieć ich jak najwięcej. Związki zawierane są tam dość wcześnie i często dochodzi do zmiany partnerów lub do posiadania dzieci z różnymi osobami. Liczba potomstwa świadczy bowiem o statusie materialnym – im większa, tym lepszy wizerunek w lokalnej społeczności.

W Malezji, podobnie jak w innych muzułmańskich krajach, kiedy dochodzi do małżeństw mieszanych, gdzie jeden z partnerów jest mahometaninem, osoba innego wyznania musi przejść na islam.

W Timorze Wschodnim, szczególnie w regionie Los Palos, tradycja jest równie ważna, jak prawo państwowe. Zaślubiny są mocno koordynowane przez rodziców i to oni podejmują ostateczną decyzję o tym, czy ich córka może poślubić danego mężczyznę. Co jeśli z jakichś względów rodzice nie pozwolą na ślub, a młodzi i tak zdecydują, że będą podążać za głosem serca? Jedyną możliwością jest porwanie panny młodej, czego konsekwencją będzie życie z dala od rodziny. W takiej sytuacji ojciec dziewczyny ma prawo ukarać rodzinę porywacza – zebrać wszystkich mężczyzn ze swojej rodziny i udać się do jego wioski, po drodze zabijając wszystkie napotkane zwierzęta, zarówno te należące do rodziny kawalera, jak i te przypadkowo mijane, stanowiące własność sąsiadów. Za wszystkie szkody odpowiedzialny jest ostatecznie ojciec porywacza i jak się można domyślić, cała rodzina zostaje okryta przez to hańbą.
W wielu miejscach na świecie młodzi ludzie wciąż wkładają sporo starań, aby móc spotykać się ze sobą, flirtować i żyć zgodnie z tym, co dyktuje im serce. Inni z kolei akceptują wybór rodziny, która decyduje o ich przyszłym losie. Właśnie takie różnice są dla nas szalenie ciekawe! Trudno nam wyobrazić sobie, że wyjście do kina koleżanki z kolegą mogłoby być problematyczne. Mimo to wiemy, że to, jak wygląda nasze podejście do miłości, związku czy rodziny, wynika w dużej mierze z utartych wzorców oraz tego, w jakim miejscu i w jakiej kulturze się wychowaliśmy.

WSPÓLNA WĘDRÓWKA – LEKCJA PARTNERSTWA
Wspólne pokonywanie trudów drogi, ścieranie się ze sobą i odnajdywanie kompromisów zdecydowanie scala ludzi i pogłębia relację. Nie ma zbyt wiele czasu na długie kłótnie, godziny spędzone w ciszy czy wzajemne pretensje, bo po prostu trzeba iść dalej. Niezwykle ważne jest, aby starać się zrozumieć bliską osobę, ale pamiętajmy przy tym, że ideał trudno będzie osiągnąć. Sztuką jest, żeby pomimo różnic niezmiennie przy sobie trwać. Podczas podróży wspaniała jest również możliwość podpatrywania innych podróżujących par z najróżniejszych krańców świata, które podobnie jak my zdecydowały się doświadczać życia poza utartymi ścieżkami. Dzięki temu możemy spojrzeć z boku na to, w jaki sposób funkcjonują, jak znoszą wszelkie trudy i rozwiązują znane również nam problemy. Podróż to niezwykła lekcja przystosowania do życia w związku.
Nie tylko pary wyruszają w drogę. Spotykamy też wiele samotnych osób, które bardzo często, w trakcie przemierzania własnego szlaku, odnajdują drugą połowę. To zarówno młodzi, jak i starsi wędrowcy, z najróżniejszym bagażem życiowych doświadczeń, którzy potrafią przełamać wszelkie bariery. Dla uczucia nie ma bowiem znaczenia, czy dwoje ludzi pochodzi z tego samego kontynentu i ma taki sam kolor skóry.


Lifepackers – Ola Kusz z Żagania i Maciej Pulit ze Złotowa
Poznaliśmy się w pracy, przy produkcji sesji i filmów reklamowych, lecz początkowo kompletnie nie zwracaliśmy na siebie uwagi. Dopiero wspólne projekty i przeniesienie do tego samego działu sprawiły, że poznaliśmy się bliżej. Długie nadgodziny przestały nużyć, a w czasie wolnym również nie mieliśmy siebie dosyć. Ciągle razem, ramię w ramię jako partnerzy zawodowi i przyjaciele w życiu prywatnym. Nasz dwuosobowy zespół był wielokrotnie wystawiany na próbę i za każdym razem zdawał egzamin, nawet w sytuacjach kryzysowych. Pomyśleliśmy zatem – dlaczego by nie spróbować tego połączenia w życiu codziennym, jako para? I stało się! Jesteśmy praktycznie nierozłączni.
NIEKOŃCZĄCY SIĘ EGZAMIN NASZEGO UCZUCIA
W autostopowej wyprawie dookoła świata jesteśmy już od przeszło dwóch lat. Jako świeżo upieczona para chcieliśmy bardziej poznać siebie samych oraz siebie nawzajem, a także zrozumieć lepiej to, co nas łączy. Ta podróż stała się naszą codziennością. Naszą bolączką i dumą, naszą radością i rozpaczą, naszą tęsknotą i wartością – naszym życiem.
Świat, który nas otacza, jest niewyobrażalnie piękny, lecz także bardzo złożony. A my chcemy go poznać – uczyć się i obserwować, słuchać i dyskutować, próbować i delektować się, ale przede wszystkim czerpać z tego, co dzieje się wokół nas. Pozwala nam na to sposób, w jaki podróżujemy, i założenie, że chcemy doświadczać ludzkiej codzienności oraz docierać do miejsc, które nie są tak popularne i znane.

WRÓCIĆ Z UŚMIECHEM NA TWARZY
Codzienność w trasie to nie tylko ładne zdjęcia w cudownych lokacjach. Trzeba pamiętać o zmaganiu się z chorobami, sprzeczkami, zgubami, niepogodą krzyżującą plany czy też o rozczarowaniach, choćby miejscem, do którego się dotarło. Na szczęście przeważają wspaniałe momenty, które wynagradzają niedogodności.
Jeśli dwoje ludzi wraca z takiego wypadu razem, z uśmiechami na twarzach, to jest to dobry znak na przyszłość. Gdy serce przepełnione jest miłością, potrafimy o wiele więcej znieść, wybaczyć i zrozumieć. To zdecydowanie największa i najpiękniejsza wartość naszej wspólnej drogi.