Nic nie powstaje w próżni, a każda innowacja ma za sobą długą listę wcześniejszych rozwiązań. Nawet najwspanialszy wynalazca więcej zawdzięcza pracy swoich przodków niż geniuszowi własnego intelektu. Metaforycznie — wynalazczość to także opowieść. Jest to trwająca setki lat historia karłów wspinających się na ramiona gigantów, po to, by widzieć dalej od nich. Ta przypisywana Newtonowi metafora pochodzi już z XII wieku, a jej autorem jest bretoński filozof – Bernard z Chartres. Opowieść kryje się także w rejestrach patentowych. Opatrzone bezdusznymi numerami, symbolizują często wiele lat pracy twórców i zszargane nerwy rzeczników patentowych. Wynalazek jest też często początkiem sporów znajdujących ujście na sali sądowej.

ŻRÓDŁO ZDJĘCIA: imdb

Michael Jackson kontra grawitacja

Zacznijmy od czegoś prostego. Dwadzieścia pięć lat temu, 26 października 1993 roku, Amerykański Urząd Patentów i Znaków Towarowych udzielił patentu na „metodę i środki wywoływania antygrawitacyjnej iluzji”. Twórcą tego rozwiązania był nie kto inny, jak król muzyki pop – Michael J. Jackson, zamieszkały w Los Angeles.

W teledysku do utworu „Smooth Criminal” piosenkarz i towarzyszący mu tancerze wykonują charakterystyczny skłon, który, jak się wydaje, przeczy prawom grawitacji. Wyprostowane sylwetki pochylają się ku ziemi, tworząc kąt niemalże 45 stopni. Jego wykonanie na planie zdjęciowym nie było trudne – wystarczyło użyć kilka lin, bloczków i efektów specjalnych.

Artyści zastanawiali się jednak, czy dałoby się go wykonać na scenie, podczas koncertu na żywo. Pomysł Jacksona był prosty – wkręćmy mocne śruby w deski sceny, a w obcasach butów tancerzy wydrążmy otwory, które pozwolą łatwo zablokować łeb śruby. Do tego usztywnijmy golenie tancerza i… antygrawitacyjna iluzja gotowa!

Szczegóły tego wynalazku można znaleźć klikając tu.

Europejski Urząd Patentowy wyróżnia Polaków

Nie oszukujmy się – prawdziwy postęp opiera się dziś na wynalazkach bardziej złożonych niż połączenie śruby z obcasem. System patentowy jest najbardziej efektywny tam, gdzie chroni rozwiązania wymagające wielu lat pracy zespołów ludzi o unikalnych kwalifikacjach. Wynik badań takiej grupy, współtworzonej przez prof. Jacka Jemielitego, dr Joannę Kowalską i prof. Edwarda Darżynkiewicza, trafił do finału tegorocznej edycji prestiżowego konkursu European Inventor Award, organizowanego przez Europejski Urząd Patentowy.

Zespół Polaków uzyskał w wielu krajach świata patenty dotyczące ustabilizowanej cząsteczki mRNA. Może ona znaleźć zastosowanie między innymi w terapiach genowych raka. Początki pracy nad tą technologią sięgają lat 80., kiedy jeszcze nikt nie zdawał sobie sprawy z jej potencjału terapeutycznego. Opracowana przez Polaków technologia polega na podmianie tylko jednego atomu spośród 80 tys. wchodzących w skład cząsteczki mRNA. Ten jeden atom ma jednak kluczowe znaczenie — modyfikowane mRNA jest trzykrotnie trwalsze niż to produkowane przez organizm człowieka. Tak ustabilizowana cząsteczka może być skutecznym nośnikiem terapeutyków – także w leczeniu raka.

Czy nasi rodacy wymyślili szczepionkę na nowotwór? Nie, ale stworzyli narzędzie, które być może pozwoli kolejnym grupom naukowców opracować taki produkt.

Aby zgłębić tę technologię, wystarczy przeanalizować opisy patentowe — tutaj i tu. Niestety, lektura będzie trudniejsza niż ta dotycząca butów gwiazdy muzyki pop.

Na sali sądowej

Trudno znaleźć specjalistę wątpiącego w sens zasadności nadawania patentów w branży medycznej. Badania pokazują, że gdyby nie zachęta w postaci tego rodzaju skutecznego prawa, inwestycje w rozwój leków byłyby znacznie ograniczone. W innych branżach efektywność systemu patentowego nie jest już tak oczywista. Prawa wyłączne wykorzystywane są często instrumentalnie – tylko po to, aby utrudnić życie konkurentom. Najlepszym przykładem są wojny patentowe w branży elektronicznej. To walka każdego z każdym: Qualcomm pozywa Intel, Apple wchodzi w spory z Qualcomm, a Samsung musi jednocześnie zmagać się z pozwami Huawei i Apple. W tym samym czasie Qualcomm dostarcza podzespoły dla produktów Samsung, Samsung zapewnia części do urządzeń Apple i Huawei, a licencjonowana technologia Huawei wykorzystywana jest w urządzeniach Apple. Można się w tym pogubić…

Jednym z ciekawszych przypadków w tej branży jest spór Apple Inc. z Samsung Electronics o naruszenie wzornictwa tabletu. 27 stycznia 2010 roku na konferencji prasowej w San Francisco Steve Jobs zaprezentował trzecią kategorię produktu – urządzenie łączące cechy smartfona i laptopa. Świat po raz pierwszy ujrzał iPada – warto jednak wspomnieć, że rejestracja wzoru tego urządzenia została dokonana przez Apple już w 2004 roku! Konkurencja nie pozostała jednak w tyle. Samsung Electronics potrzebował tylko ośmiu miesięcy, aby zaprezentować światu pierwszą generację tabletu Galaxy Tab, na co Apple zareagowało pozwem. Rozpoczęła się batalia prawna. Jej głównymi europejskimi arenami były Londyn – centrum gospodarcze Europy – i hiszpańskie Alicante – siedziba Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej.

Jak wygląda tablet?

Na początku Samsung podjął próbę unieważnienia rejestracji Apple, jako pozbawionej cech nowości i indywidualnego charakteru. Prawnicy koreańskiej korporacji argumentowali przed urzędem w Alicante, że tablety pokazywane były już w 1992 roku w jednym z odcinków serialu „Star Trek”. Powoływali się też na fakt, że prototypy takich urządzeń były tworzone przez różne podmioty w latach 80. i 90. Najważniejszym przykładem był „Tablet Newspaper” spółki Knight Ridder, zaprezentowany światu w 1994 roku (obejrzyj go w serwisie YouTube pod tym linkiem). Unieważnienie rejestracji Apple nie powiodło się, chociaż eksperci Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej potwierdzili, że koncepcja urządzenia typu tablet była znana wiele lat przed premierą pierwszego iPada. Uznali oni jednak, że wzornictwo samego produktu Apple było unikalne.

Druga odsłona sporu to powództwo wytoczone w Londynie. Apple zarzuciło Samsungowi, że jego produkt wywołuje identyczne ogólne wrażenie, co produkt chroniony wzorem tej spółki. Gdyby sąd to potwierdził, stanowiłoby to naruszenie praw do wzoru amerykańskiej korporacji, a w konsekwencji – wydanie zakazu takich naruszeń. Możliwe byłoby także zasądzenie odszkodowania. Na 46 stronach uzasadnienia wyroku sędzia Colin Ian Birss przeprowadził szczegółową analizę wzornictwa produktów obu firm. Doprowadziła go ona do wniosku korzystnego dla Samsunga. Zwycięstwo było jednak iście pyrrusowe — brytyjski sąd w punkcie 190 wyroku z 9 lipca 2012 roku stwierdził, że Samsung Galaxy Tab nie narusza praw do wzoru iPada i może być dalej sprzedawany. Zdaniem sędziego Birssa wywołuje on odmienne ogólne wrażenie od produktu Apple, gdyż… nie jest tak cool.

Szczegóły rejestracji wzoru iPada przejrzysz, klikając tutaj.

Jak widać, postęp techniczny odbywa się w różny sposób. Czasami to niewiele znaczący gadżet, a czasami rezultat kilkudziesięciu lat pracy w laboratorium. Rozwiązania przełomowe to jednak wyjątek w opowieści o wynalazczości. Współczesny świat nie oczekuje od twórców geniuszu – prawnie chronione mogą być nawet proste urządzenia, metody i substancje. Ba! Czasem te najprostsze wynalazki są najwięcej warte.