Wielu z nas ślubna kojarzy się z bielą, która w tradycji chrześcijańskiej symbolizuje czystość i niewinność. W innych kręgach kulturowych białą barwę postrzega się jednak zupełnie inaczej, np. w Chinach kolor ten utożsamia się z żałobą i nieszczęściem. Co ciekawe, biały na ślubnym kobiercu króluje od niedawna. W przeszłości kobiety wychodzące za mąż wkładały po prostu swoją najlepszą kreację. Aż do początków XIX wieku panny z wyższych sfer za pomocą bogato zdobionego stroju wyrażały majętność i pozycję swojego rodu. Te z ubogich rodzin sakramentalne „tak” wygłaszały w sukni, którą nosiły na niedzielną mszę. Biel była zwyczajnie niepraktyczna, dlatego zazwyczaj decydowano się na róż, błękit, a nawet zieleń. Na przełomie XVIII i XIX wieku mniej zamożne przyszłe małżonki zaczęły zakładać stroje ludowe.

BIAŁY PRZEŁOM

Był 10 lutego 1840 roku, gdy Wiktoria Hanowerska, królowa Wielkiej Brytanii, poślubiła w londyńskiej kaplicy księcia Alberta. Na ślubnym kobiercu pojawiła się w białej satynowej sukni, zdobionej koronką w tym samym kolorze. Całość dopełniały broszka podarowana przez narzeczonego i, jak przystało na władczynię ówczesnego imperium, brylanty – prezent od tureckiego sułtana. To właśnie tej monarchini przypisuje się zapoczątkowani tradycji białych sukien ślubnych. Na stroje w tym kolorze coraz chętniej decydowały się panny młode z arystokratycznych rodzin. Wówczas biel stanowiła raczej symbol bogactwa i wytworności, a niekoniecznie czystości czy cnotliwości.

O PEWNYM WYJĄTKU

W latach 20. XX wieku niezwykle modne były długie, zakrywające twarz welony przypominające firanki, suknie o długości do połowy łydki, bogato zdobione koronki, głębsze dekolty i fantazyjne drapowania, a także sporych rozmiarów bukiety. Zainteresowaniem cieszył się także styl na chłopczycę, stąd krótkie włosy i kreacje spłaszczające biust oraz zakrywające talię. Dekadę później pojawiły się koronkowe płaszcze zarzucane na suknię, skromniejsze wiązanki, kilkumetrowe treny i welony odkrywające czoło panny młodej. Do historii przeszła jednak jedwabna błękitna suknia Wallis Simpson, partnerki Edwarda, następcy brytyjskiego tronu, która zachwyciła oryginalnym kolorem i klasycznym, dopasowanym do sylwetki krojem. Po koronacji Edwarda oczekiwano, że rozstanie się z Wallis – ich związek postrzegany był przez gabinet, Kościół i opinię publiczną jako mezalians. Król postąpił jednak zupełnie wbrew wszelkim oczekiwaniom i 11 grudnia 1936 roku podpisał dokumenty abdykacyjne, aby niecałe siedem miesięcy później poślubić swoją wybrankę. W audycji radiowej abdykujący władca tłumaczył, że za niemożliwe uważa dźwiganie wielkiego ciężaru odpowiedzialności bez pomocy i wsparcia kobiety, którą kocha.

W STYLU KSIĘŻNICZKI

Za jedną z najpiękniejszych sukien ślubnych uważa się kreację Grace Kelly, żony księcia Monako. Amerykańska aktorka, znana m.in. z filmów w reżyserii Alfreda Hitchcocka, włożyła suknię z jedwabnej tafty o długości 25 metrów, przezroczystego tiulu mierzącego 98 metrów oraz 125-letniej koronki. Nie zabrakło również długiego welonu i bogatych zdobień z pereł.

Dopasowana góra, rozszerzana spódnica i dekolt w kształcie litery V do dziś uchodzą za klasykę. Właśnie na taki model zdecydowała się Kate Middleton. Kreację księżnej Cambridge również wykonano z jedwabnej satyny. Co ciekawe, projektantka Sarah Burton, z domu mody Alexander McQueen, zdecydowała się na dwa kolory – tradycyjną biel i tę w odcieniu kości słoniowej. Szacuje się, że kreacja kosztowała od 735 tys. zł do 1,5 mln zł. Głowę księżnej, oprócz welonu, zdobiła tiara wysadzana drobnymi brylantami. Żona księcia Williama pożyczyła ją od samej królowej Elżbiety.

PIN-UP I MINI

Symbolem lat 50. stała się nie tylko suknia Grace Kelly, lecz także kreacje w stylu pin-up girl, czyli z mocno podkreśloną talią, rozkloszowanym dołem i wyraźnie zaakcentowanym dekoltem. Kolejne dekady zdominował styl hipisowski, a panny młode chętniej sięgały po coraz odważniejsze i oryginalniejsze stroje. 20 marca 1969 roku Yoko Ono wyszła za Johna Lennona, mając na sobie sukienkę mini, podkolanówki i trampki. Zamiast welonu wybrała kapelusz z szerokim rondem. Nie eksperymentowała za to z kolorem, ponieważ cała stylizacja była biała. Na krótką sukienkę postawiła też Sharon Tate, druga żona Romana Polańskiego. Podczas ślubu z Rogerem Vadimem długość tę wybrała hollywoodzka aktorka Jane Fonda. Gwiazda miała na sobie ponadto modne czarne kozaki. Z kolei Bianca Jagger, była żona wokalisty The Rolling Stones, na ceremonię zaślubin w Saint-Tropez przyszła ubrana w biały garniturowy zestaw: obcisłą, długą spódnicę i marynarkę, którą założyła na nagie ciało. Głowę nakryła kapeluszem połączonym z welonem. Prowokacyjnie i nietuzinkowo!

BEZA KONTRA PRAGMATYZM

Suknie z lat 80. charakteryzuje przepych – bufiaste rękawy, wiele warstw materiałów, długie treny i welony, koronki i ogromne bukiety. Jednym słowem – klasyczna beza. Idealny przykład tego modelu, dziś uważanego raczej za niemodny i odrobinę kiczowaty, stanowiła kreacja księżnej Diany. Jej suknię uszyto z aż sześciu materiałów, zdobiło ją ponad 10 tys. pereł i cekinów, a tren liczył 7,5 metra długości.

Inaczej sytuacja wyglądała w Polsce lat 80. W sklepach często brakowało materiałów i niezbędnych akcesoriów, dlatego panny młode musiały wykazywać się kreatywnością. W dodatku w czasach PRL-u zawarcie związku małżeńskiego w kościele nie było w świetle prawa wiążące, dlatego popularniejsze i bardziej oficjalne były śluby w urzędzie stanu cywilnego. Miało być przede wszystkim praktycznie. Stąd upodobanie do krótszych, prostych i eleganckich sukienek, a także kostiumów – niekoniecznie w bieli. Ze względu na to, że możliwość zawarcia ślubu konkordatowego istnieje dopiero od 1998 roku, wcześniej wiele par decydowało się na dwie ceremonie. Na uroczystość cywilną panny młode nierzadko wkładały wzorzyste kreacje, natomiast w kościele preferowały tradycyjne już wtedy, długie białe sukienki. Zmiana nastąpiła na początku lat 90. Do łask wróciła klasyka, gładkie materiały, delikatne koronki, ale nie brakowało też nowości – w salonach pojawiały się na przykład modele bez ramiączek.

WYBÓR DLA KAŻDEGO

Stopniowo od lat 90. stroje ślubne stają się coraz bardziej różnorodne: od kroju à la księżniczka po znacznie bardziej minimalistyczne modele. Obecnie zainteresowaniem cieszą się skromne i dopasowane do sylwetk stylizacje – w stylu księżnej Meghan Markle. Na topie są również kopertowe dekolty, trójwymiarowe zdobienia i dość oryginalne kolory: szampański, lawendowy i szary z metalicznym bądź srebrnym połyskiem. Coraz więcej odważnych barw pojawia się też w dodatkach, zwłaszcza w bukietach. Przebojowe panny młode mogą zdecydować się na ślubny kombinezon, a te bardziej romantyczne na suknię ze zwiewną, wręcz bajkową peleryną. Wygląda na to, że przyszłe mężatki ogranicza jedynie ich wyobraźnia.

TRENDY 2020

Od kilku sezonów niezmiennie króluje moda na suknie haftowane, z dużą ilością koronki, długie, zwiewne, rustykalne. Zapewniają one większą swobodę ruchów i są doskonałe dla energicznych, pełnych dziewczęcego uroku panien młodych. – Z pewnością hitem tego roku będą suknie odchodzące od tradycyjnej bieli. Pracując z nowożeńcami, obserwujemy, że coraz częściej panny młode decydują się na… czarne kreacje. Choć dziś symbolika tego koloru budzi kontrowersje, niegdyś to właśnie praktyczna i elegancka czerń stanowiła element ślubnego dress code’u. Teraz powraca, ponieważ coraz częściej wybieramy ekstrawagancję i minimalizm – podpowiada Martyna Stępa, wedding plannerka z Pimp My Wedding.