JAK ZOSTAŁAŚ PODRÓŻNICZKĄ? W WYWIADACH PODKREŚLASZ, ŻE TWOIM ULUBIEŃCEM BYŁ AUSTRALIJSKI PRZYRODNIK STEVE IRWIN, ZNANY JAKO „ŁOWCA KROKODYLI” – CZY TO WŁAŚNIE FILMY STEVE’A ZAINSPIROWAŁY CIĘ DO ODKRYWANIA ŚWIATA?

Pasja do poznawania świata i obser­wowania zwierząt jest ze mną, od kiedy pamiętam. Zawsze fascynowała mnie dzi­ka natura, uwielbiałam oglądać programy przyrodnicze i nie da się ukryć, że to wła­śnie Steve Irwin sprawił, że zaczęłam podróżować. Chciałam samodzielnie sprawdzić, jak to jest podglądać zwie­rzęta w ich naturalnym środowisku. Dzięki temu bardzo lubię geografię.

CO ZAWSZE ZABIERASZ ZE SOBĄ, NIEZALEŻNIE OD KIERUNKU? MASZ WŁASNY „NIEZBĘDNIK REPORTERA”?

Podczas wyjazdów zawsze mam ze sobą drukowaną mapę – przydaje się szcze­gólnie w miejscach, gdzie nie ma dostępu do internetu, jak na przykład dżungla albo pustynia. Oprócz tego do plecaka pakuję aparat fotograficzny, żeby robić zdjęcia wszystkim niezwykłym zwierzętom, oraz książki z informacjami na temat odwiedza­nej okolicy. Trzeba dobrze się przygotować przed podróżą i poznać miejsca, które warto zobaczyć, oraz te, których lepiej unikać. Każdy kraj jest inny, a to wpływa na sposób przygotowań. Kiedy wybieram się do dżungli, muszę mieć ze sobą moskitierę do ochrony przed owadami i wysokie nakładki na buty zabezpiecza­jące przed wężami. Ostatnio w Argentynie widziałam czarną wdowę. Gdybym nie wiedziała, jak wygląda, myślałabym, że to zwykły pająk. Na Antarktydzie z kolei niezbędne były specjalna, termiczna kurtka i ciepłe ubrania.

CZĘSTO WIDZIMY CIĘ TEŻ Z ULUBIONYMI ZWIERZAKAMI – PLUSZAKAMI.

Mam jedną, swoją szczęśliwą maskotkę, która zawsze podróżuje ze mną, ale uwiel­biam też przywozić różne maskotki z odwiedzanego regionu. Z Borneo na przykład przywiozłam pluszowego nosacza, którego nigdzie indziej na świe­cie nie widziałam, a z Grenlandii małego pluszowego piżmowoła arktycznego.

SŁYSZELIŚMY, ŻE WRÓCIŁAŚ NIEDAWNO Z PODRÓŻY PO AMERYCE POŁUDNIOWEJ. CO NAJBARDZIEJ ZAPAMIĘTAŁAŚ Z TEJ WYPRAWY?

Największe wrażenie zrobiło na mnie nocne niebo nad wybrzeżem Argentyny. Nad pustynią widziałam ogromną liczbę gwiazd i bardzo wyraźną drogę mlecz­ną. To było naprawdę super. Argentyna jest niezwykle ciekawym i różnorodnym krajem. Podróżowałam tam przez trzy strefy klimatyczne. Na południu było bardzo zimno, w centralnej części chłodno, sucho i pustynnie, a na północy, przy granicy z Brazylią, dżunglowo, gorąco i wilgotno. Widziałam pingwiny, nurkowałam z ciekawskimi uchatkami, które podpływały i zaglądały mi przez maskę w oczy, obserwowałam ostronosy. Było bardzo fajnie.

BYŁAŚ NA ANTARKTYDZIE. JAK PRZYGOTOWYWAŁAŚ SIĘ DO TEJ EKSPEDYCJI I TRUDNYCH WARUNKÓW NA NAJZIMNIEJSZYM KONTYNENCIE ŚWIATA?

Zawsze bardzo chciałam jechać na Antarktydę, ale wydawało mi się, że to taki odległy, niedostępny dla ludzi kontynent. Gdy się okazało, że mam możliwość wyjazdu, od razu zaczęłam się przygotowywać, a zajęło mi to prawie rok. Musiałam nauczyć się pływać w suchym skafandrze nurkowym, co nie jest łatwe, gdyż trzeba umieć przybrać odpowiednią pozycję, żeby wyrównać powietrze w jego środku. W innym wypadku może ono wywrócić człowieka do góry nogami. Trzeba też wiedzieć, jak spuszczać z niego powietrze, żeby nagle ciśnienie nie wystrzeliło nas w górę. Ważna jest również umiejętność ruszania samymi kostkami zamiast całymi nogami. Może to brzmi jak łatwe zadanie, ale naprawdę jest dosyć trudne. W dodatku należy opanować zacho­wania we wszystkich sytuacjach awaryjnych, które mogą się zdarzyć podczas nurkowania w zimnych wodach, jak wzburzenie aparatu oddechowego, zamarznięcie złą­czek w skafandrze czy najgorsza wersja, jaką jest zalanie skafandra, czyli moment, kiedy woda o temperaturze -1, -2 stopni – słona zamarza w niższych temperaturach – dostanie się do środka stroju. Uczucie jest wówczas takie, jakby pływało się w samych ubraniach… trzeba się wynurzyć, aby nie wpaść w hipotermię.

WYJEŻDŻASZ RÓWNIEŻ W TRAKCIE ROKU SZKOLNEGO. JAK RADZISZ SOBIE ZE SZKOLNYMI OBOWIĄZKAMI?

Ja uczę się w innym systemie niż większość dzieci w Polsce. Mam trzy pauzy semestralne i dzięki temu więcej przerw w ciągu roku, ale za to zdarza się, że w lipcu jeszcze chodzę do szkoły. Wyprawy planuję zawsze podczas dłuższych ferii. Zdarza się jednak, że czas podróży prze­kracza liczbę wolnych dni, ale później w szkole zawsze nadrabiam zaległości.

W 2017 ROKU TWOJA KSIĄŻKA NELA NA KOLE POD­BIEGUNOWYM ZOSTAŁA LEKTURĄ UZUPEŁNIAJĄCĄ W SZKOLE PODSTAWOWEJ. NAUCZYCIELE KORZYSTA­JĄ TEŻ NA LEKCJACH Z INNYCH TWOICH PUBLIKACJI. TO MUSIAŁO BYĆ DLA CIEBIE WYRÓŻNIENIE!

O tak! Pamiętam, jak dowiedziałam się o tym i byłam szczęśliwa. Bardzo się cieszę, że nastolatki, ale także młodsze dzieci lubią moje książki. Zależy mi, aby poka­zywać im świat, przyrodę i zwierzęta oraz uczyć, jak je chronić. Dlatego też zakładam fundację The Adventure Starts Here Foundation. Jej celem będzie wspieranie rozwoju nauki w różnych dziedzinach – głównie przy­rodniczych, historii naturalnej, geografii oraz eksploracji. Dodatkowo fundacja będzie kładła nacisk na ochronę zwierząt i ich naturalnych siedlisk. Razem z weterynarzami, przyrodnikami, a także naukowcami będziemy tworzyć rezerwaty i bazy badawcze w różnych częściach świata. Pierwszą z nich planujemy w dżungli w Kostaryce. Największy nacisk fundacja położy na projekty skierowane do dzieci, które zaproszę do moich baz badawczych, gdzie zostaną oprowa­dzone po dżungli i będą mieć kontakt ze zwierzętami, a naukowcy przekażą im swoją wiedzę. Dzieci mają bardzo ciekawe spostrzeżenia, często zauważają rzeczy, których dorośli nie widzą. Chcę połączyć te dwa światy i stworzyć wspól­ny, ponadpokoleniowy projekt badawczy.

JAK WYGLĄDA PRACA NAD KSIĄŻKĄ? CZY PISANIE PRZYCHODZI CI Z ŁATWOŚCIĄ?

Praca nad książkami to dla mnie frajda – to wyruszenie w kolejną podróż. Staram się, by każda książka była odbiciem moich wspomnień. Podczas pisania często zamykam oczy i przenoszę się znowu w odwiedzane miejsca. Próbuję sobie przypomnieć wszystko – najmniejszy szelest czy odgłosy ziemi, po której cho­dziłam. Czasami potrafię nawet poczuć zapach dżungli lub suche, afrykańskie powietrze.

WYGLĄDA NA TO, ŻE INTERESUJĄ CIĘ PRZEDE WSZYSTKIM NIEODKRYTE I DALEKIE MIEJSCA – BYŁAŚ W DŻUNGLI W PAPUI-NOWEJ GWINEI, W TROPIKAL­NYM LESIE NA BORNEO, NURKOWAŁAŚ W OCEANIE POŁUDNIOWYM. A CZY JEŹDZISZ CZASEM W MNIEJ EGZOTYCZNE MIEJSCA?

Oczywiście! Zjeździłam już chyba całą Polskę, która naprawdę jest piękna. Ostat­nio byłam w Słońsku przy ujściu Warty i szukałam szopów praczy, bo – może nie wszyscy wiedzą – te zwierzęta po drugiej wojnie światowej zaczęły pojawiać się w Polsce. Bardzo lubię też jeździć na dział­kę, wtedy mogę po prostu chodzić po lesie i obserwować naturę, często widuję sarenki i wiewiórki, które są śliczne. Każde miejsce ma swój urok. Antarktyda jest niepojęta, gdy tam się stoi i patrzy na kamienne góry wystające z wody i pokryte lodem. Ale kie­dy na prawej stronie tekst jest o wers niżej niż na lewej mrówki chodzące po mchu, to też możesz poczuć, że jesteś częścią pewnego niesamowitego ekosystemu. Ludzie często zapominają, że należą do świata, a nie świat do nich.

W PIERWSZĄ PODRÓŻ UDAŁAŚ SIĘ W WIEKU PIĘCIU LAT. KTÓRY KRAJ UWAŻASZ ZA NAJBARDZIEJ PRZYJAZNY I ATRAKCYJNY DLA DZIECI?

Chyba Tajlandię. To miejsce szczęścia i uśmiechu. Wszy­scy ludzie są bardzo mili i przyjaźni. Chociaż tak samo było też w Birmie i Wietnamie. Trudno więc wskazać konkretny kierunek. W Tajlandii jest wszystko – piękne zwierzęta, plaże, bardzo dobre owoce. Można nocować w bambusowych domkach. Ale trzeba też uważać na pająki, węże i skorpiony.

CZEGO NAJWAŻNIEJSZEGO NAUCZYŁAŚ SIĘ PODCZAS SWOICH PODRÓŻY?

Wszystkie moje podróże czegoś mnie nauczyły. Przede wszystkim jestem dużo bardziej świadoma tego, że musimy mocniej dbać o naszą planetę i chronić zwierzęta, szczególnie zagrożone gatunki. Świat jest niezwykle piękny, ale jeżeli chcemy, żeby wszystkie niesamowite lasy tropikalne, pustynie, morza i oceany dalej istniały, musimy bardziej się postarać. Ludzie wyrzucają śmieci w niewłaściwych miejscach, a tak po prostu nie można. Uważam też, że tworzymy za dużo odpadków i czasami nie warto niektórych produktów pakować w liczne, niepotrzebne opakowania, które od razu się wyrzuca. Z kosmosu widać ogromną górę śmieci pośrodku oceanu, bo tam jest wir, który je ściąga w jedno miejsce. Ja sama na przykład staram się na co dzień uważać na produkty mające w składzie olej palmowy, a także nie korzystam z foliowych reklamówek.

JAKĄ NASTĘPNĄ WYPRAWĘ MASZ W PLANACH? MOŻE JEST MIEJSCE, O KTÓRYM MARZYSZ I KTÓRE OD DAWNA PRAGNIESZ ODWIEDZIĆ?

Jeszcze nie wiem, gdzie pojadę w następną podróż. Raczej nie mam konkretnego planu. Czasami moje wy­jazdy są spontaniczne – możliwe, że i w tym przypad­ku tak właśnie będzie. Teraz skupiam się na pisaniu nowej książki, która będzie o Antarktydzie. Chciałabym zobaczyć Australię. Nigdy tam nie byłam, a to bardzo ciekawy kontynent, na którym można znaleźć mnóstwo gatunków węży i pająków oraz koale. Co więcej, marzę o badaniu dna morskiego i obserwowaniu zwierząt głębinowych. Ostatnio czytałam dużo o ośmiorni­cach – naprawdę niewiele osób wie, jakie to mądre i wyjątkowe zwierzęta. Chciałabym lepiej je poznać i opowiedzieć o nich dzieciom. Ale gdy już powstaną moje bazy, wszyscy będziemy mogli mieć wkład w rozwój badań nad życiem przyrody i dzięki temu też lepiej chronić zwierzęta.