Cecha ta jest kluczowa dla performance’u, happeningu, sytuacjonizmu, sztuki ziemi czy prac z zakresu sztuki kinetycznej. Oczywiście w każdej z tych kategorii znajdą się dzieła zrealizowane w różnych technikach i formach — odpowiednich do przedstawienia wizji twórcy i kluczowych dla samej pracy.

ZNACZENIE

Mnogość nurtów i zaangażowanie artystów w niemal każdy aspekt ludzkiego życia sprawiają, że dziś ze sztuką mamy do czynienia na co dzień. Nie musimy odwiedzać galerii, aby się z nią zetknąć. Prace artystów często są obecne w przestrzeni publicznej i nastawione na odbiór przez przypadkowego przechodnia. To właśnie miejsce, w jakim znajduje się dzieło, stwarza najsilniejszy kontekst. Obecnie sztuka realizowana na zewnątrz, poza instytucjonalnymi murami, to przeważnie instalacje, interwencje artystyczne, prace wytworzone przy pomocy materiałów łatwo ulegających degradacji lub takich, które nietrudno uszkodzić. Artysta ingerujący w miejską przestrzeń często działa partyzancko. Przykładem są globalne działania Agaty Oleksiak (pseud. Olek) — artystki pochodzącej z Rudy Śląskiej, która po studiach wyjechała do Nowego Jorku. W Stanach Oleksiak zaczęła od projektowania i przygotowywania kostiumów do spektakli teatralnych, które wykonywała na szydełku. Dziergać nauczyła ją babcia. Oleksiak zaczęła tworzyć szydełkowe formy rzeźbiarskie, z czasem wypracowując charakterystyczny, różowo-fioletowy wzór moro. Przełomem w jej karierze było okrycie włóczką w 2010 roku słynnego Byka z Wall Street. W wywiadach udzielanych prasie artystka tłumaczyła, że działanie miało dać radość mieszkańcom miasta oraz dodać im otuchy po 6 maja, gdy na słynnej nowojorskiej giełdzie znienacka akcje zaczęły drastycznie spadać. „Olek” w swojej pracy nawiązała do wydarzeń z 1987 roku i ówczesnego krachu. Właśnie wtedy włoski twórca Arturo Di Modica, żyjący wówczas w Nowym Jorku, postanowił podarować miastu trzytonową, odlaną z brązu rzeźbę szarżującego byka. 15 grudnia 1989 roku dzieło zostało umieszczone po partyzancku pod ogromną choinką na Dolnym Manhattanie. Rzeźba wywołała zachwyt wśród Amerykanów, jednak została skonfiskowana przez policję. Do przestrzeni publicznej wróciła pod wpływem protestów i powszechnego oburzenia nowojorczyków. Rzeźbiarz nieprzypadkowo wybrał to zwierzę. Symbolizuje ono bowiem strategię inwestycyjną na giełdzie, której stosowanie opłaca się w czasach hossy. Byk z Wall Street stał się znakiem rozpoznawczym ulicy i mieszczącego się przy niej budynku Nowojorskiej Giełdy Papierów Wartościowych. Wśród mieszkańców i turystów wytworzył się z kolei przesąd mówiący, że dotknięcie byka daje pomyślność finansową. Oleksiak w swojej pracy nie tyle opakowała rzeźbę, ile potraktowała ją jako część własnego dzieła. Tym samym diametralnie zmieniła jej charakter. Byk odlany z brązu sprawia wrażenie ciężkiego, jego ciało jest pochylone. Zwierzę szykuje się do ataku, jest agresywne, zgodnie z założeniami giełdowej strategii, którą symbolizuje. Po transformacji zyskało nowy temperament. Kolorowa włóczka pozbawiła go bojowego wyglądu, a rzeźba stała się przyjemna i wesoła. Przędza zdjęła wizualny ciężar, materiał przydał lekkości. Monument przestał być nośnikiem waleczności, stając się symbolem optymizmu oraz łagodności. W prasie twórczość „Olek” przywoływana bywa w kontekście yarn bombingu — bombardowania przędzą – zjawiska, jakim jest tworzenie na szydełku różnego rodzaju wyrobów, a następnie umieszczanie ich w przestrzeni publicznej. Jej realizacje nie niszczą niczego, jedynie tymczasowo zmieniają wygląd w znanej i opatrzonej mieszkańcom danych miast przestrzeni. Na nowo podkreślają istnienie elementów budujących naszą codzienność, przydając im nowego znaczenia.

ISTOTA

Sztuka współczesna łączy znaczenia, otwiera się na interpretacje i łaknie odbiorcy. To właśnie myślenie patrzącego przydaje wartości dziełu. W XXI wieku sztuka jest więc wyzwolona. Niejako wyzbyła się roli służebnej i nabrała autonomii wobec paradygmatów, a jednocześnie stała się narzędziem artystów w wyrażaniu własnych przekonań i ideologii. Na tym gruncie rozwinęły się najbardziej efemeryczne działania performatywne. Mogą one być – i przeważnie są – udokumentowane. Jednak ich istotą jest obecność w określonym czasie. Performance, choć trudny do zdefiniowania, jest sztuką przekazu nie do końca zaplanowanego. Publiczność przestaje być biernym audytorium, staje się integralną częścią wydarzenia, a ciało artysty, jego ruchy, zachowania, słowa i dźwięki są równie ważne, jak jego wkład intelektualno-emocjonalny. Jeden z najważniejszych polskich performerów, twórca i teoretyk Zbigniew Warpechowski, w swojej książce „Konserwatyzm awangardowy” pisze: „Kiedy zaczynałem swoją drogę jako performer, chciałem się rzucić w sztukę całym sobą (…). Chciałem złapać poezję w garść, sztuką narysować siebie, sobą naznaczyć sztukę. Wykrzyczeć swój stosunek do świata i sztuki (…). Dzieło sztuki zawiera w sobie znak czasu i znak nieprzemijalności. Czas wymusza pewne formy – jedne wyczerpują swoją siłę, inne stają się konieczne, ale to, co w dziele jest nieprzemijalne, wynika z samej istoty tworzenia, potrzeby duchowej twórcy, może nawet nieuświadomionej woli transcendencji, której czas nie dotyczy”. Performance umożliwił artystom scalenie się ze sztuką, wejście na jeszcze wyższy poziom jej przedstawiania i odczuwania, a także pozwolił na bliską, niemalże współtwórczą relację z odbiorcą.

MIEJSCE

Dla działań współczesnych artystów ważny jest również kontekst przestrzenny. Te same dzieła zrealizowane w różnych miejscach będą inaczej oddziaływać. Dobrym przykładem jest instalacja malarki i performerki Zenony Cyplik-Olejniczak „Babka, matka, córka”, wpisująca się w nurt land artu (sztuki ziemi), który polega na artystycznej ingerencji w krajobraz, przekształcającej go w indywidualną wizję. Artystka w latach 90. stworzyła polną instalację we wsi Kamion nieopodal Wielunia. Najpierw zdjęła odlewy gipsowe z własnej twarzy oraz twarzy swojej matki i córki. Zaorała pole i w ziemi naprzemiennie odciskała wizerunki z powstałych gipsowych masek. Olejniczak mozolnie powielała twarze babki, matki i córki, tym samym ukazując ciąg narodzin. Jednocześnie fizyczny trud włożony w pracę i obcowanie z ziemią zbliżył ją do pierwotności ludzkiego istnienia i jego marności – wymiaru transcendentnego, przemijania i ulotności życia. Instalacja powstała na wolnym powietrzu, wśród pól i lasów, wystawiona na działanie żywiołów była nietrwała. Dzięki temu miała w sobie pierwiastek wolności i metaforycznej nieskończoności. Podkreślała silny związek człowieka z ziemią. Ta sama praca została odtworzona w jednej z sal ekspozycyjnych Galerii Miejskiej Arsenał w Poznaniu w 2015 roku. Do instytucji nawieziono ziemię, którą wysypano salę ekspozycyjną, imitując grunt rolny. Artystka pracowała w ten sam sposób, jak w latach 90. Niestety sztuczne oświetlenie i charakterystyczna, modernistyczna konstrukcja budynku galerii, z całościowym przeszkleniem ściany, sprawiły, że instalacja przywodziła na myśl laboratorium, a odciśnięte wizerunki kobiecych twarzy były niczym upiorny eksperyment.

RUCH I PROCES

Zdobycze sztuki współczesnej dobrze charakteryzuje również fascynacja ruchem, zarówno rzeczywistym, jak i pozornym, a powstałe w tym nurcie realizacje nazywane są sztuką kinetyczną (z gr. kinēma, ruch). Za pierwszego twórcę rzeźb kinetycznych uznaje się Aleksandra Caldera, który w 1931 roku skonstruował słynne mobile – metalowe rzeźby zmieniające się pod wpływem ruchu powietrza. Z kolei współczesny holenderski artysta, Theo Jansen, wykonuje swoje mobile z cienkich, plastikowych rurek. Łączy je w fantazyjne, ogromne machiny, które transportuje na nadmorskie plaże. Pozostawioną w otwartej przestrzeni maszynę wiatr wprawia w ruch. Konstrukcja porusza się samodzielnie przez kilka lub kilkadziesiąt minut, a następnie, z powodu swojej delikatności, rozpada się, uderzając o skały, lub niszczeje pod wpływem morskich fal. Istnieje tylko w czasie pomiędzy uwolnieniem przez swojego twórcę a chwilą, gdy zostaje zniszczona przez czynniki zewnętrzne. Ta krótkotrwałość sprawia, że sam proces staje się jeszcze bardziej wyjątkowy, a całe zdarzenie nabiera niemalże cech mistycznych.

W tego typu mocno konstrukcyjnych działaniach dla artystów niezwykle ważny jest sam proces powstawania dzieła, który niejednokrotnie bywa ważniejszy niż ono samo. Takie przedkładanie przebiegu pracy nad rezultat przypomina starogreckie poszukiwanie prawdy. Sokrates uważał, że droga do prawdy jest większą nauką niż odkryta prawda sama w sobie. Filozof tłumaczył to tym, że poznanie prawdy wciąż jest tylko jakimś etapem w dalszych poszukiwaniach1. Za przykład niech posłużą instalacje site-specific (czyli takie, które powstają na miejscu, z uwzględnieniem kubatury, architektury i specyfiki danej przestrzeni) Sławomira Brzoski. Artysta wbija w określony sposób gwoździe w ściany, sufity, podłogi, a następnie wykorzystuje je jako uchwyty do przeciągania wełny. Istotne jest to, że nić nie jest przerywana w trakcie powstawania instalacji. Przeciągnięta pod różnymi kątami przędza staje się tkanką o strukturze przypominającej sieć, zbudowaną z pojedynczych włókien. Tkanka żyje dzięki oświetleniu lampami UV wprowadzającymi nienaturalne, niebieskofioletowe światło mające przypominać zachodzące w komórce procesy chemiczne. Cała instalacja staje się urzeczywistnieniem drogi przebytej przez artystę w czasie wykonywania pracy – od punktu do punktu, zapisem jego podróży i obcowania z miejscem, w którym się znalazł, próbą wpisania w nie własnej wizji.

ODKRYWANIE

Sztuka zmienia się nieustająco, ewoluuje, przyswaja nowe rozwiązania, zachłannie czerpie ze wszystkich nauk człowieka. Jest mobilna dosłownie i w przenośni. Korzysta z przestrzeni, wzbogacając się o nowe konteksty, dzięki czemu dzieła funkcjonują i w galeriach, i poza nimi. Nie ma barier. Dziś najważniejsza nie jest estetyka, lecz przekaz i odbiór lub sam proces powstawania dzieła, twórczy koncept. Sztuka chce komunikować, mówić, znaczyć coś więcej. Ta potrzeba napędza artystów do podejmowania poszukiwań i wykorzystywania nowych środków. Często boimy się sztuki współczesnej. Z jakiegoś powodu istnieje społeczne przekonanie, że jest ona trudna i niezrozumiała. To jak spotkanie, na którym nie wiemy, jak się zachować. Tymczasem wystarczy być sobą. Sztuka współczesna chce od nas jedynie chwili refleksji. To właśnie nasza myśl jest jej potrzebna. Sztuka jest otwarta na skojarzenia i interpretacje. Poświęcenie chwili na to, by pomyśleć nad dziełem, to najlepsza forma uznania dla artysty.