Prymitywna rzeźba z granitowego polnego kamienia przedstawia zwykle mężczyznę, który w lewej dłoni trzyma róg do picia, w prawej zaś miecz lub tasak. Czasem dodatkowo widoczna jest tarcza lub hełm. Tak wygląda typowa baba. Dotąd odkryto 22 kamienne postaci. Tereny, na których je znaleziono, zamieszkiwały plemiona pruskie, które w XIII wieku podbił zakon krzyżacki.

Zagadkowe pochodzenie

Dwa główne skupiska kamiennych posągów to okolice Iławy i Bartoszyc. Nie wiadomo kiedy i skąd je przeniesiono, jednak z całą pewnością zostały przemieszczone. Znajdowano je przy drogach, na cmentarzach oraz wmurowane w ściany budynków. Ich wysokość waha się od 1 do 1,7 metra. Na podstawie typu przedstawionego w kamieniu uzbrojenia większość badaczy datuje rzeźby na okres wczesnego średniowiecza, inni nawet na XIV wiek.

Wśród pogańskich Prusów

Niewiele jest dokumentów, które rzucałyby światło na to, jak wyglądał świat pogańskich Prusów. Wiemy, że terytoria plemienne obejmowały południowo-wschodnie wybrzeża Bałtyku, od zachodu ograniczone ujściem Wisły, od wschodu Niemnem, od południa – puszczami i bagnami nad Narwią. Obszar ten odpowiada terenom dzisiejszych województw warmińsko-mazurskiego i częściowo pomorskiego oraz obwodu kaliningradzkiego. W pobliżu tych ziem brak było ważnych szlaków handlowych i komunikacyjnych, a bariera językowa między ludami pruskimi a słowiańskimi i fińskimi sąsiadami nie zachęcała do kontaktów. Prusowie przybyli tu zapewne na przełomie VI i V wieku p.n.e. Czcili twory przyrody i zbierali się w świętych gajach, przy wiecznie płonącym ogniu, gdzie składali ofiary. Nigdy nie stworzyli jednego państwa. Zaczęli się jednoczyć dopiero gdy nadeszło zagrożenie ze strony zakonu krzyżackiego – wtedy jednak było już za późno. Pod koniec XIII stulecia Prusowie zostali przymusowo schrystianizowani i zasymilowali się z ludnością napływającą na te ziemie z Polski, Litwy i Niemiec.

Z dawnych kronik

Podróżnicy i kronikarze niewiele uwagi poświęcili plemionom pruskim. Arabski kupiec Ibrahim ibn Jakub (X wiek) pisze: „Oni mają odrębny język, nie znają języków swych sąsiadów. Są sławni ze swego męstwa. Gdy najdzie ich jakie wojsko, żaden z nich nie ociąga się, ażeby się przyłączył do niego jego towarzysz, lecz występuje, nie oglądając się na nikogo i rąbie mieczem, aż zginie”. Dwa wieki później Gall Anonim wspomina o Prusach w „Kronice polskiej”: „Jednakże ani mieczem nauczania nie dało się serc ich oderwać od pogaństwa, ani mieczem zniszczenia nie można było tego pokolenia żmij zupełnie wytępić”. Opisuje także męczeńską śmierć św. Wojciecha poniesioną z rąk Prusów. Podkreśla też niedostępność ziem pruskich: „A niestrudzony Bolesław zimową porą bynajmniej nie zażywał wywczasów jak człowiek gnuśny, lecz wkroczył do Prus. Wkraczając do Prus, z lodu na jeziorach i bagnach korzystał jakby z mostu, bo nie ma do owego kraju innego dostępu, jak tylko przez jeziora i bagna”. Piotr z Dusburga w „Kronice ziemi pruskiej” (ok. 1326 roku) tak opisuje ich wierzenia: „Prusowie nie znali pojęcia Boga. A ponieważ byli ludźmi prostymi, nie potrafili wyobrazić go sobie w umyśle, w ogóle nie mogli dowiedzieć się o nim z pism (…) czcili każde stworzenie jak boga, a mianowicie słońce, księżyc i gwiazdy, pioruny, ptaki, zwierzęta czworonożne, a nawet także ropuchę. Za święte uważali gaje, pola i wody tak bardzo, iż nie odważali się w nich wycinać drzew ani uprawiać ziemi, ani łowić ryb”.

Tajemnica przeznaczenia

Do niedawna naukowcy borykali się z poważnymi trudnościami, chcąc określić przeznaczenie posągów. Wynikało to z faktu, że żadna z 21 kamiennych postaci nie została znaleziona w pierwotnym miejscu. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy w Poganowie koło Kętrzyna odkryto 22. rzeźbę. Znajdowała się ona pod ziemią, w obrębie pruskiego miejsca kultu, na które składał się kamienny krąg, palenisko oraz pozostałości po składanych tu ofiarach – kilkaset fragmentów kości, głównie końskich. Stanowisko to odkrywcy datują na X–XI wiek. Wśród ludów bałtyckich powszechna była wiara w to, że w kamieniach i pod nimi mieszkają dusze przodków. Żywe było także przekonanie, że kamienie rosną. Wiązano je również z kultem płodności. Warto zaznaczyć, że figury podobne do pomorskich posągów znane są ze stepów euroazjatyckich, gdzie zwie się je babami kamiennymi lub bałbałami. Jednak tam wizerunki przedstawiono zdecydowanie bardziej szczegółowo. Naukowcy wysnuli różne teorie związane z powstaniem bab: były one kamieniami granicznymi, posągami bohaterów, wielkich wojowników, bóstw lub kapłanów. Pełniły funkcję swego rodzaju rzeźb pokutnych, wyobrażając osoby zaklęte w kamień za swoje winy. Miały także powstać na zlecenie Krzyżaków i wyobrażać pogańskich Prusów. W świetle odkrycia z Poganowa teoria wiążąca baby kamienne z wizerunkami bóstw wydaje się uzasadniona.

Śladem przeszłości

Najstarsza wzmianka o babie pruskiej pochodzi z 1706 roku z kroniki miasta Bartoszyce (Bartenstein), gdzie pada jej nazwa: Bartel. Nieco później babami kamiennymi zainteresował się generał Friedrich zu Anhalt, dowódca regimentu piechoty nr 14 w Bartoszycach w latach 1768–1779. Z jego rozkazu posąg Bartla stanął na bartoszyckim rynku. Niestety został także „ulepszony”, m.in. napisami w języku hebrajskim oraz po łacinie, sugerującymi, że figura przedstawia postać św. Bartłomieja. Dziś kolekcję bab pruskich z rejonu Iławy – z Bronowa, Gałdowa, Mózgowa oraz Susza – można zobaczyć przed siedzibą Muzeum Archeologicznego w Gdańsku. Dwa posągi znajdują się na skwerze w Bartoszycach, jeden przy budynku Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, kolejny na dziedzińcu Ratusza Staromiejskiego w Toruniu oraz przy kościele w Prątnicy.

 


Tropem kamiennych bab

Aby zobaczyć te wyjątkowe kamienne rzeźby sprzed wieków, wybierz się do Gdańska, Olsztyna lub Torunia, dokąd zabiorą cię pociągi PKP Intercity. Znajdź dogodne połączenie na intercity.pl!