PTASI OUTSIDER

Kruki należą do najinteligentniejszych ptaków. Kojarzy się je również z tajemnicą i dostojeństwem. Przez wieki bywały elementem mrocznych scenerii lub wręcz zwiastunem niepokojących wydarzeń – prawdopodobnie ze względu na swoją barwę. Zwyczajne kruki są bowiem jednolicie czarne i większości ludzi nigdy nie było dane spotkać innego przedstawiciela tego gatunku. Dawniej wierzono, że ptaki te na starość siwieją i stąd biorą się nieliczne białe okazy. Prawda jest jednak inna – białe kruki to nic innego jak albinosy. Cecha ta występuje u wielu innych zwierząt (a także u ludzi). Albinizm to zjawisko rzadkie, które czyni danego osobnika innym i wyjątkowym. Być może u kruków odmienność ta jest szczególnie widoczna – w końcu czerń i biel to najbardziej skrajne barwy. Zestawienie przeciętnego kruka z jego kolegą albinosem robi więc spore wrażenie.

JĘZYKOWE POCZĄTKI

Twierdzi się, że określenie „biały kruk” pochodzi z pism starożytnego rzymskiego poety Juwenalisa, jednak wiele wskazuje na to, że znano je już wcześniej. Pierwotnie odnosiło się raczej do wyjątkowych ludzi – dopiero z biegiem czasu zaczęło dotyczyć unikalnych książek lub – rzadziej – innych przedmiotów. W słowniku Lindego, czyli w pierwszym kompleksowym słowniku języka polskiego z XIX wieku, definicja białego kruka nadal nie odnosiła się bezpośrednio do książek. Wówczas nazywało się tak po prostu coś rzadkiego. Co ciekawe, tę samą funkcję pełniły określenia „biała kawka”, „biała wrona” i „czarny łabędź”.

LEPSZA GĘŚ W GARŚCI?

Wydaje się, że język polski upodobał sobie kruka jako patrona cennych książek niedługo później. Być może stało się to za sprawą takich pasjonatów, jak choćby hrabia Adam Tytus Działyński. Jego zamiłowanie do zabytkowych rękopisów, książek oraz grafik zaowocowało bogatą kolekcją, którą mamy okazję podziwiać do dziś w Bibliotece Kórnickiej. Podobno hrabia Działyński nie mógł się powstrzymać przed zbieraniem bibliofilskich rzadkości nawet wtedy, gdy rodzinie brakowało pieniędzy. Pewnego dnia wrócił do domu z kolejnym starodrukiem, wołając do żony: „Ależ Celinko, to biały kruk!”. Ta niestety nie podzielała entuzjazmu męża i odpowiedziała, że wolałaby białą gęś.

RZADKIE, WIEKOWE, PIĘKNE

Co może sprawić, że książka stanie się obiektem polowań bibliofilów? Nierzadko jest to kwestia jej wieku. Właściwie każdy egzemplarz sprzed XIX stulecia to nie lada gratka – wówczas proces wydawniczy trwał długo i kosztował sporo, a w związku z tym nakłady były niskie. Ale to nie wszystko. Biały kruk musi być nie tylko rzadki, lecz także piękny. W przypadku cennych egzemplarzy liczą się ich stan i estetyka. Szczególne znaczenie może mieć także autor oraz technika opracowania graficznego, a nawet materialna wartość oprawy – dawniej ta część książki bywała o wiele bardziej kunsztowna niż współcześnie. Introligatorstwem, czyli wykonywaniem i zdobieniem opraw, zajmują się dziś tylko pasjonaci, podczas gdy dawniej każdy wolumin przechodził przez ręce fachowca – często prawdziwego artysty. Wartość książki rośnie, gdy zdobią ją wyjątkowa dedykacja, autograf czy zapiski na marginesach poczynione przez znaną osobistość.

WIEDZA POPŁACA

Jednym z interesujących przykładów jest pierwodruk „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza. Nasza epopeja narodowa została wydana w Paryżu w 1834 roku i choć nakład wcale nie był taki mały – liczył około 3 tys. egzemplarzy – to publikacja do dziś cieszy się zainteresowaniem. Najwięcej osób usłyszało o pierwodruku w 2009 roku, gdy pojawił się on na znanym portalu aukcyjnym i został sprzedany za 99 tys. zł. Ktoś, komu świat białych kruków jest zupełnie obcy, mógłby pomyśleć, że nic w tym dziwnego. Okazuje się jednak, że paryskiego „Pana Tadeusza” na profesjonalnych licytacjach można było w tamtym czasie kupić za o wiele niższe kwoty – nawet za kilka tysięcy złotych. To najlepszy dowód na to, że aby zacząć kolekcjonować książki, trzeba się na tym po prostu znać – inaczej można sporo przepłacić.

BIAŁY, A JEDNAK ZIELONY

Kolejna ciekawostka dotyczy trzytomowego dzieła „Polska – jej dzieje i kultura”. W przystępnych cenach kupimy jego wznowienia, ale do najcenniejszych białych kruków należy oczywiście pierwsze wydanie z lat międzywojennych. Mimo że publikacja jest uważana za kompendium ówczesnej wiedzy historycznej, jej ceny zazwyczaj nie są astronomiczne. Wyjątek, czyli istny biały kruk wśród białych kruków, stanowi wydanie z… zieloną oprawą. W 2008 roku sprzedano ten okaz za 22 tys. zł – a wszystko dlatego, że inne egzemplarze są czerwone. Nie oceniaj książki po okładce? Wolne żarty!

SŁAWNE NA CAŁY ŚWIAT

Polskie białe kruki zdobyły sporą popularność w światowych kręgach kolekcjonerów cennych książek. Dlaczego? Jedną z przyczyn są zawirowania historyczne. Nasz kraj dotknęło o wiele więcej zniszczeń i kradzieży wojennych
niż inne państwa – zachowane w tych okolicznościach starodruki są więc naprawdę cenne.

W przyrodzie kruki albinosy bywają wykluczane ze stada przez swoich zwyczajnych krewniaków, dlatego – choć wyjątkowe i piękne – wymagają szczególnej troski, by mogły pozostać przy życiu. Warto pamiętać, że podobnie jest z książkowymi białymi krukami. Zainteresowanie zabytkami polskiego piśmiennictwa może cieszyć, ponieważ dzięki niemu nie wpadają one w niepowołane ręce, a przede wszystkim nie ulegają zapomnieniu. Aby zobaczyć cenne publikacje, nie trzeba mieć gotówki ani znajomości – wiele z nich znajduje się bowiem nie w prywatnych rękach, ale w muzeach.

HOBBY DLA KAŻDEGO?

Jak pokazuje historia internetowej aukcji „Pana Tadeusza”, aby zabrać się za kolekcjonowanie rzadkich książek, trzeba przede wszystkim nabyć podstawową wiedzę. Poza tym jeśli chcemy czerpać rzeczywistą radość z poszukiwania bibliofilskich rzadkości, wypadałoby lubić literaturę. Przyda się też tzw. smykałka do interesów – kto wie, czy pozornie nieciekawa książka nie okaże się kiedyś cenna?

Wiele osób traktuje białe kruki jako inwestycję, która przyniesie zysk. Nie zapominajmy jednak, że to, co dla jednych nie przedstawia żadnej wartości, dla innych okazuje się bezcenne. Niektórzy lubują się w egzemplarzach, które mają szczególne znaczenie tylko dla nich samych – zachowują książki po babci, podręczniki, z których się uczyli, lub najładniejsze wydania ulubionych autorów. Publikacja, którą mógłby docenić ktoś z naszych bliskich, to idealny pomysł na prezent – wystarczy wybrać się do pobliskiego antykwariatu.

CIEKAWOSTKA

Jedenastoletnia Emily Saiban odnalazła w londyńskiej Wimbledon Library pierwsze wydanie książki „Harry Potter i kamień filozoficzny”. Jest to jedna z pięciuset kopii. Potwierdzeniem pierwszego wydania jest obecność błędów, np. brakujące „o” w słowie „philosopher’s” , a także pełne imię autorki – Joanne Rowling i numery „10 9 8 7 6 5 4 3 2 1” znajdujące się w zapisie o prawach autorskich. Biblioteka nie zdecydowała jeszcze, jak potoczą się dalsze losy tego białego kruka. Jeżeli egzemplarz trafi na aukcję, może osiągnąć zawrotną sumę. Do tej pory najdroższy wolumen z pierwszego wydania tej części przygód małego czarodzieja został kupiony przez jednego z kolekcjonerów za 46 tys. funtów.