MAMY BARDZO CIEKAWE TŁO DO ROZMOWY. ROWER JEST ZAPEWNE PANA ULUBIONYM ŚRODKIEM TRANSPORTU. A CZY CZĘSTO JEŹDZI PAN KOLEJĄ?

Często, szczególnie po kraju. Kraków, Katowice, Gdańsk, Kaszuby, również tam, gdzie mamy etapy Tour de Pologne. Lepiej jest wsiąść do wygodnego pociągu, odpocząć, a nie ryzykować jazdy samochodem po całym dniu pracy.

NO TO JAK TO JEST Z TYM KOLARSTWEM? CZY TO JEST JUŻ SPORT MAINSTREAMOWY?

Na pewno tak. Najnowsze badania, które robiliśmy pokazują, że 10 mln Polaków deklaruje, że jeździ na rowerze, bo to daje im radość. Nie chodzi tylko o jazdę wyścigową. Polacy jeżdżą sportowo, turystycznie, rekreacyjnie i użytkowo. Sport ten stał się bardzo popularny dzięki rozbudowie przyjaznej infrastruktury. Kiedyś rowery nie były modne, raczej wyśmiewano osoby poruszające się na dwóch kółkach. Dzisiaj musimy mieć limit osobowy w Tour de Pologne Amatorów, bo zgłasza się ponad 3 tys. uczestników. Kolarstwo rozwija się w Polsce coraz mocniej, dużo ludzi próbuje też swoich sił w wyścigach. Imprezy rowerowe mają też to do siebie, że są dosyć łatwo dostępne dla widza. To widowisko, które „jedzie do kibica”. Czasami nie trzeba nawet wychodzić z domu, żeby móc zobaczyć ulubionego kolarza na wirażu. Może je uprawiać szeroka grupa osób, bo żeby zacząć, wystarczy rower. Ja zaczynałem na damce swojej mamy. Ktoś z rodziny zapisał mnie na mały wyścig i kiedy go wygrałem, połknąłem bakcyla. Teraz mam 65 lat i jeszcze wczoraj trenowałem z zawodnikami dużo młodszymi ode mnie. To cały czas mnie kręci, nie da się bez tego żyć. Gdy wskakuje się w tym sporcie na zawodowy pułap, bardzo trudno przejeść na emeryturę. Po zakończeniu kariery zainicjowałem dużą liczbę przedsięwzięć, żeby móc się realizować. Miałem restaurację, sklep rowerowy, a w końcu trafiłem do zespołu organizującego Tour de Pologne. Zmiany przepisów też dobrze wpłynęły na polski tour, bo dołączyliśmy do najwyższej kategorii zawodów (UCI World Tour – przyp. red.). Spowodowało to podniesienie prestiżu polskiego wyścigu. A ja – tym razem w roli organizatora – znów mogłem być blisko kolarstwa.

CZYLI TAKA PASJA TO POZYTYWNY NARKOTYK, Z KTÓREGO TRUDNO ZREZYGNOWAĆ?

Kiedy zrezygnowałem z kolarstwa, moje zdrowie bardzo się pogorszyło. Organizm zaczął tracić swój wyczynowy rytm, który przez tyle lat utrzymywał. Odstawiłem sport, zacząłem się źle odżywiać, a wcześniej trenowałem 7–8 godzin dziennie. Poskutkowało to chorobami, a leki nie pomagały w powrocie do formy. Pojawiła się depresja. Zapadłem też na chorobę Meniere’a, która objawiała się nagłymi silnymi zawrotami głowy i nudnościami. Nie mogłem pracować ani nawet prowadzić samochodu. Pojawiały się kolejne symptomy, jak migotanie przedsionków. Byłem dwukrotnie hospitalizowany. Żona przypadkiem dowiedziała się, że w Meksyku działa Instytut dra Gersona, prowadzący alternatywne terapie. Długo się opierałem, gdyż nie wierzyłem w ich skuteczność. Dzięki uporowi żony wreszcie się zgodziłem. Po trzech tygodniach pobytu w klinice moje zdrowie i wyniki badań wróciły do normy, a waga spadła o 15 kilogramów. Co najważniejsze, zacząłem się rewelacyjnie czuć. Wróciłem do codziennych treningów, a moja kondycja zaczęła się poprawiać w niebywałym tempie. Odzyskałem nie tylko zdrowie, lecz także radość z życia i sportową formę, która rośnie z roku na rok. W trakcie terapii pierwszy raz zastosowałem dietę wegańską. Takie odżywianie z początku wydawało mi się niemożliwe! Kiedyś przecież, jako młody kolarz, w czasie treningów żywiłem się głównie mięsem. Stworzono eksperyment, w którym podawano nam na śniadanie, obiad i kolację tatara. Przez cały Wyścig Pokoju! Nogi mieliśmy tak bardzo zakwaszone, że nie mogliśmy jechać. Potem ktoś wymyślił, żeby dostarczać białko do organizmu w formie kogla-mogla. Możecie sobie wyobrazić, co stało się z tym słodkim płynem, kiedy jechałem na trasie w upale. Próbowałem otworzyć bidon, ale wszystko się zasklepiło i nie dawałem rady tego zrobić. Puściłem więc kierownicę i nacisnąłem pojemnik obiema rękami, co spowodowało, że cała ciepła i lepiąca masa wylała mi się prosto na twarz, a spod jajka widać było jedynie moje oczy. Za moich czasów nie było zespołów technicznych, więc zaklejony koglem-moglem i kurzem nawet nie zauważyłem, kiedy przejechałem metę. Świadomość odżywiania była fatalna. Współcześni sportowcy mają o wiele lepiej zbilansowaną dietę. Ja sam, będąc od 8 lat weganinem, czuję się dużo lepiej na rowerze niż kiedyś. Dorosłe osoby powinny w ogóle zrezygnować z produktów mlecznych w swojej diecie.

MÓWIŁ PAN, ŻE POPULARNOŚĆ KOLARSTWA ROŚNIE, TYMCZASEM MOŻNA ZAUWAŻYĆ, ŻE MŁODZIEŻ NIEZBYT GARNIE SIĘ DO SPORTU, A ZMORĄ NASZYCH CZASÓW SĄ ZWOLNIENIA Z WF-U. BRAKUJE ŚWIEŻEJ KRWI W PANA DYCYPLINIE?

W Polsce jest prawie 200 szkółek kolarskich, jest bardzo dobry program Ministra Sportu, więc patrząc na młodzież i jej zainteresowanie, raczej nie mamy się czego obawiać. Na ostatnich Igrzyskach Europejskich w Mińsku zdobyliśmy cztery medale, w czasie ubiegłorocznych mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym byliśmy drudzy na podium, zatem bardziej chodzi o ukierunkowanie talentów i zadbanie o zawodników niż o brak chętnych. Zaangażowanie widać też w wyścigach amatorskich, np. przy okazji Tour de Pologne organizujemy też cykl wyścigów dla dzieci „Kinder+Sport” Mini Tour de Pologne, który jest częścią zawodwów. W tym roku wzięło w nim udział ponad 3,5 tys. młodych zawodników. Tak właśnie zaczynali Kwiatkowski czy Majka, czyli gwiazdy polskiego kolarstwa. Z JAKIMI

BARIERAMI ZMAGAJĄ SIĘ POCZĄTKUJĄCY KOLARZE?

Finanse na pewno nie są przeszkodą, bo można zacząć na każdym rodzaju roweru – nawet na damce, tak jak ja, czy na rowerze górskim. Bardzo istotna jest pasja, która pozwala na przechodzenie do kolejnych etapów kolarskiego wtajemniczenia. Organizatorów i imprez przybywa. Lepsze zaplecze w postaci klubów, siłowni czy infrastruktury pomoże, kiedy są wyniki i chęć przejścia na zawodowstwo, ale na początku bariera wejścia prawie nie istnieje. Chcesz trenować? Masz rower? Proszę bardzo – próbuj. Pamiętam, że frajdę miałem już z samej jazdy, wchodzenia w wiraż, rozwijania prędkości itd. Kiedy pojawił się ktoś obok mnie, zaczynaliśmy się ścigać. Duch rywalizacji z pewnością pomaga w rozpoczęciu uprawiania sportu.

A JAK PAN TRAKTUJE RÓŻNE RODZAJE KOLARSTWA? CZY DLA PANA WERSJA SZOSOWA TO JEST JEGO KRÓLEWSKA ODMIANA?

Zdecydowanie wersja szosowa jest najciekawsza. To nie tylko wyścig i szybkość, lecz także strategia, planowanie, umiejętność rozłożenia sił i wiele innych elementów, powodujących, że to trochę dyscyplina taktyczna. Trzeba wykorzystać formę rywali i to, w jaki sposób prowadzą swoją grupę. Liczy się każdy, nawet najmniejszy detal. W kolarstwie szosowym znaczenie mają wiatr czy odcinek, który mamy do przejechania. Kolarstwo górskie jest zgoła odmienne. Tam właściwie walczy się z samym sobą. Kiedy pędzi się z góry w dół, nie za bardzo można zaplanować swoje ruchy w trakcie jazdy. Doceniam też nowoczesne formy zabawy z rowerem, jak np. BMX. I w tej dziedzinie można być ekspertem. Jest ona z pewnością ekscytująca, ale ja zostanę jednak przy kolarstwie szosowym.

WIEMY, ŻE PANA WIELKĄ PASJĄ JEST KOLARSTWO, ALE CZY ZAJMUJE SIĘ PAN JESZCZE INNYMI DYSCYPLINAMI SPORTU?

Oczywiście. Kiedyś uprawiałem jeździectwo, sam mam konie, a jazda na nich do dziś jest moją pasją. Sporty zimowe, narty – sam też skitouruję. Uwielbiam lekkoatletykę, oglądam piłkę nożną na międzynarodowym poziomie. Lubię sport chyba w ogólnym tego słowa znaczeniu.

W TAKIM RAZIE, CZY SĄ DYSCYPLINY, KTÓRE MOGĄ UZUPEŁNIAĆ TRENING KOLARZA? CZY NOWOCZESNY KOLARZ KORZYSTA Z INNYCH AKTYWNOŚCI?

Tak naprawdę każdy sport może poprawić wydolność i wytrzymałość. Ja bardzo dużo grałem w piłkę nożną, biegałem i pracowałem nad siłą nóg. Na pewno sporty biegowe pomogą rozwinąć takiego zawodnika. Niektórym może się mylnie wydawać, że kolarstwo jest nudne. A tak naprawdę w czasie wyścigu bardzo dużo się dzieje, więc zawodnik musi być wszechstronnie przygotowany. Rozwój technologii czasami nie jest dobry dla sportowca. Zawodnicy mają np. słuchawki, dzięki którym słyszą dyspozycje trenera, co sprawia, że sport się automatyzuje. Kiedyś kolarstwo było bardziej emocjonujące, przecież musieliśmy wszystko przewidywać. Kiedy atakować? Kiedy wytrzymać? Którego atakować na podjeździe, a który zawodnik będzie dobry w sprincie? Planowaliśmy to na bieżąco we własnej głowie, bez pomocy ekipy z zewnątrz.

JEST PAN CZŁOWIEKIEM BIZNESU. CZY SPORT POMAGA W ŻYCIU ZAWODOWYM?

Oczywiście! Sport wychowuje i uczy radzenia sobie z porażką oraz szlifuje charakter. Kształtuje cechy, które w dzisiejszych czasach są bardzo potrzebne. To świetna szkoła życia.

JEŚLI JESTEŚMY PRZY BIZNESIE, JAKIE MA PAN PLANY NA NAJBLIŻSZY CZAS?

Chcę dalej organizować Tour de Pologne i rozwijać te zawody. Chcielibyśmy wejść z etapami dla kobiet, bo tego jeszcze nie mamy. Naszym drugim ważnym wyścigiem jest Orlen Wyścig Narodów i zależy mi na tym, żeby ten wyścig też wypromować na takim poziomie jak Tour de Pologne. To trochę inny typ zawodów kolarskich, jest bardziej spontaniczny, ale nie mniej efektowny. Startują w nim ekipy narodowe, więc ma podobny charakter do dawnego Wyścigu Pokoju. A w życiu prywatnym spokojnie uprawiam ekologiczne gospodarstwo, więc chciałbym promować ekologiczny i zdrowy tryb życia. To zabawne, bo moje życie zatoczyło koło. Wychowywałem się na wsi, mój tato był kierownikiem PGR-u i tej wsi jako dziecko nienawidziłem. Na starość sam kupiłem dworek, uprawiam warzywa, zapraszam ludzi, żeby odpoczęli w ekologicznej i sielskiej atmosferze. Tak naprawdę w pewnym momencie życia tylko zdrowie się liczy, więc musimy o nie dbać wspólnie.