W ostatnich latach coraz bardziej popularne stają się podróże na wschód. Turyści z Polski szczególnie chętnie wybierają się do Lwowa, który przyciąga niepowtarzalną atmosferą i piękną architekturą. Do wyprawy zachęca również wygodny dojazd pociągiem PKP Intercity.

LWOWSKIE ARCYDZIEŁA

Wędrując tutejszymi uliczkami, nie sposób przeoczyć pamiątek wspólnej polsko-ukraińskiej przeszłości. A tych najwięcej można znaleźć w okolicach starego miasta. Nieopodal imponującego gmachu opery, zaprojektowanego przez Zygmunta Gorgolewskiego, w centralnym miejscu dawnego placu Mariackiego, zachwyca majestatyczny pomnik Adama Mickiewicza projektu Antoniego Popiela. Imię naszego narodowego wieszcza nosi do dziś plac, na którym usytuowany jest monument. Kiedy idziemy w głąb starego miasta, uwagę przykuwają kościoły, których mury pamiętają odległe czasy. Warto zajrzeć do środka, gdyż większość z nich skrywa prawdziwe dzieła sztuki. Katedra łacińska, znajdująca się przy południowo-zachodnim narożniku rynku, powstała na przełomie XIV i XV wieku. To czyni ją jednym z najstarszych kościołów Lwowa. W głównym ołtarzu wisi cudowny obraz Matki Boskiej Łaskawej – „Ślicznej Gwiazdy Lwowa” – namalowany w XVI wieku jako epitafium Katarzyny Domagaliczówny. Mimo niewielkich rozmiarów (61,2 × 43,7 cm) stał się symbolem miasta oraz jednym z najcenniejszych dzieł w katedrze, świadkiem historycznego wydarzenia, jakim były lwowskie śluby Jana Kazimierza. Król podczas potopu szwedzkiego złożył obietnicę rozszerzenia praw obywatelskich szlachcie i polepszenia bytu chłopom. Obecnie możemy podziwiać replikę dzieła, oryginał jest bowiem na Wawelu. Cudowny obraz nie jest jedynym skarbem uświetniającym to miejsce. Warto rozejrzeć się dokoła, by spostrzec niezwykłej urody malowidła ścienne Stanisława Stroińskiego, rzeźby Macieja Polejowskiego, XIX-wieczne organy czy witraże zaprojektowane m.in. przez Józefa Mehoffera, Jana Matejkę i Tadeusza Popiela. Niemal na wprost katedry mieści się inna niezwykła świątynia – pojezuicki kościół pw. św. św. Piotra i Pawła, który po II wojnie światowej służył jako magazyn przeniesionych z Ossolineum książek i czasopism, a w 2011 roku został przywrócony wiernym jako cerkiew garnizonowa. Jego sklepienie ozdabiają malowidła autorstwa Franciszka i Sebastiana Ecksteinów. Znaczna część z nich, znajdująca się na sklepieniu nawy głównej, jest obecnie poddawana pracom konserwatorskim przez polsko-ukraiński zespół specjalistów, ale piękno odnowionych malowideł można podziwiać już w prezbiterium. Polonika są niemal w każdym zakamarku Lwowa, lecz osoby, które nie mają w sobie żyłki tropiciela, mogą wybrać się do miejsca, gdzie to sztuka będzie na nich czekała. Mowa oczywiście o Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki, jednym z największych muzeów miejskich, które w swoich zbiorach zgromadziło bogatą kolekcję dzieł polskich malarzy, m.in. Jana Matejki, Jacka Malczewskiego, Juliusza Kossaka, Józefa Chełmońskiego, Stanisława Wyspiańskiego, Aleksandra Gierymskiego, Olgi Boznańskiej czy Józefa Mehoffera.

KIJÓW WŁADYSŁAWA HORODECKIEGO

Wyjeżdżając na Ukrainę, warto również odwiedzić jej stolicę. Zamieszkujący przed laty w Kijowie Polacy odegrali ważną rolę w rozwoju tego miasta, czego artystyczne ślady możemy podziwiać do dzisiaj. Uwagę przyciągają architektoniczne perły projektu Władysława Horodeckiego, zwłaszcza znajdujący się przy ulicy Bankowej „Dom z chimerami”. Jego fasada intryguje niezwykłymi dekoracjami rzeźbiarskimi – można na niej wypatrzeć słonie, lwy, nosorożce, orły, żaby i kuropatwy, ale też syreny i morskie potwory. Przez lata losy budynku były burzliwe, ale odkąd odzyskał on dawny blask, pełni prestiżową funkcję jednej z prezydenckich rezydencji. W centrum stolicy znajdują się jeszcze inne imponujące budynki projektu Horodeckiego, jak rzymskokatolicki kościół św. Mikołaja, wybudowany w stylu wyrafinowanego neogotyku. Warto znaleźć chwilę na zwiedzenie wnętrza. Wychodząc, nie sposób nie zauważyć kolejnego polskiego akcentu. W 2012 roku w pobliżu budynku stanął pomnik Juliusza Słowackiego zaprojektowany przez prof. Stanisława Radwańskiego. W trakcie spaceru Chreszczatykiem (główną aleją miasta) będziemy mieli okazję spotkać Horodeckiego we własnej osobie i przysiąść się do jego stolika, przy którym uwieczniony w brązie architekt popija kawę i z nostalgią spogląda na zmieniający się Kijów.

GRODNO NAD NIEMNEM

Każdy, kto czytał „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej, pamięta malownicze opisy rzeki i przyrody. Aby na własne oczy ujrzeć krajobrazy, które tak zachwyciły pisarkę, wystarczy pojechać do Grodna. Już sama panorama miasta na tle meandrującej rzeki może poruszyć wyobraźnię, ale bardziej dociekliwi tropiciele polskiej kultury również nie będą rozczarowani. Pierwsze kroki warto skierować do „szarego domku” Elizy Orzeszkowej (mieszczącego się przy ulicy jej imienia). Obecnie znajdują się tu poświęcone jej niewielkie muzeum i biblioteka. W pobliżu dawnego domu pisarki Orzeszkową upamiętnia wystawiony w 1929 roku pomnik dłuta Romualda Zerycha, a w pobernardyńskim kościele pw. Znalezienia Krzyża Świętego, w którym poślubiła ona swojego drugiego męża, Stanisława Nahorskiego, uważne oko dostrzeże tablicę poświęconą autorce. Pisarka spoczywa na jednym z malowniczo położonych grodzieńskich cmentarzy, zwanym farnym. Grodno z Polską ma więcej wspólnego niż tylko związki literackie. Łączy je przede wszystkim wspólna historia. Przypominają o niej znajdujące się na wysokich, zjednoczonych kamiennym mostem nadniemeńskich skarpach dawne rezydencje królów Rzeczypospolitej – Stary i Nowy Zamek. W czasie wojen inflanckich w Starym Zamku przez kilka lat mieściła się główna rezydencja Stefana Batorego, a począwszy od lat 70. XVII wieku odbywała się tutaj część sejmów walnych Rzeczypospolitej. Zamek był miejscem śmierci władców Polski: Kazimierza Jagiellończyka i Stefana I Batorego, a także patrona Polski i Litwy św. Kazimierza. Obecnie Stary Zamek stanowi placówkę Państwowego Muzeum Historyczno-Archeologicznego i jest dostępny dla zwiedzających, ale na jego terenie trwają prace restauratorskie. Sąsiedni Nowy Zamek, przebudowany po II wojnie światowej, obecnie przejawia cechy architektury socrealistycznej. Był miejscem dwóch wydarzeń ważnych w historii Rzeczypospolitej. W 1793 roku odbyło się tu ostatnie posiedzenie Sejmu RP, na którym posłowie zatwierdzili II rozbiór Polski, a dwa lata później abdykował w nim król Stanisław August Poniatowski.

O obecności polskich monarchów w Grodnie przypominają jeszcze dwa budynki. Pierwszy to znajdująca się blisko bazyliki katedralnej św. Franciszka Ksawerego „Batorówka”, czyli zastępczy pałac Stefana Batorego, z którego monarcha korzystał w czasie przebudowy Starego Zamku. „Batorówka” została zniszczona i częściowo odbudowana po II wojnie światowej. Podobny los spotkał dawną rezydencję króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, mieszczącą się przy ulicy Timiriaziewa. Mimo licznych przebudów na pałacu zwanym „Stanisławów” lub „Stanisławówka” do dziś można dostrzec ślady polskiej historii, np. inicjały „SAR” (Stanislaus Augustus Rex) wypisane na ściance attykowej.

NIE TYLKO WSCHÓD

Bardzo duża część polskiego dziedzictwa kulturowego, ze względu na historię łączącą nasz kraj z Ukrainą, Białorusią, Litwą czy Łotwą, znajduje się współcześnie na terenie tych krajów. Jednak ślady Polaków znajdziemy niemal na całym świecie. Wsiadając do pociągu, można dojechać do Wiednia, w którym szczególną pamięcią otacza się Jana III Sobieskiego. Na szczycie wzgórza Kahlenberg, z którego król dowodził słynną bitwą przeciw armii Imperium Osmańskiego, znajduje się kościół pw. św. Józefa, z poświęconą Sobieskiemu kaplicą ozdobioną freskami autorstwa polskiego malarza Jana Henryka Rosena. Upamiętnienia Jana III Sobieskiego odnajdziemy również w Budapeszcie. Przykładem jest cokół pomnika papieża Innocentego XI, na którym widnieje płaskorzeźba przedstawiająca oblicze polskiego króla, zaś na ulicy Sobieskiego umieszczono tablicę pamiątkową ozdobioną jego wizerunkiem. Szczególnie ważnym bohaterem narodowym jest dla Węgrów generał Józef Bem, zwany przez nich „Bem apó”, co znaczy „ojczulek Bem”. Monument upamiętniający generała zajmuje centralne miejsce na placu Bema nad Dunajem, natomiast uwieczniająca go tablica – na ścianie budynku, w którym mieszkał w 1849 roku. W Budapeszcie swoje miejsce znalazły również pomniki poświęcone największym polskim kompozytorom – Fryderykowi Chopinowi i Stanisławowi Moniuszce. Popiersie tego pierwszego obejrzymy w trakcie spaceru w parku im. Czajkowskiego, statuę Moniuszki odnajdziemy wśród pomników największych kompozytorów operowych, nad balustradą na drugim piętrze Węgierskiej Opery Państwowej. Zaskakujące odkrycia może przynieść także podróż do czeskiej Pragi. Wśród dzieł Alfonsa Muchy w praskiej Galerii Narodowej znajduje się bowiem bardzo wyraźny polski akcent – obraz „Po bitwie pod Grunwaldem”, będący częścią cyklu 20 prac Muchy, opatrzonych zbiorczym tytułem „Epopeja słowiańska”. Artysta przedstawił pobojowisko po bitwie, na które spogląda zatroskany król Władysław II Jagiełło.

POLONIKA NA CAŁYM ŚWIECIE

Osoby spragnione poszukiwania poloników mogą wyruszyć dalej na zachód i podjąć wyzwanie tropienia śladów polskiej obecności na świecie. Podpowiadamy, aby uważnie przyglądać się dziełom sztuki w Watykanie, w galerii Uffizi we Florencji, na ulicach Rzymu i Paryża, w drodze szlakiem zamków nad Loarą, a nawet w Stambule czy Rio de Janeiro. Być może okaże się, że napotkane tam polonika skrywają niezwykłe historie, które posłużą za materiał na długą i pasjonującą opowieść.

ŚLADAMI POLONIKÓW

Do Lwowa, Kijowa, Grodna, Wiednia, Pragi i Budapesztu wygodnie dojedziesz pociągami PKP Intercity. Sprawdź połączenia międzynarodowe na intercity.pl.