To przekonania czy wyobrażenia dorosłych często nie pozwalają nam po prostu towarzyszyć najmłodszym, bez względu na to, jaki mają styl poznawania świata. Co gorsza, chcemy w to ingerować. A najlepszy opiekun to ten wspierający, a nie oceniający. Najważniejsze w rozwijaniu pasji jest właśnie zaufanie do młodego człowieka, który ma w sobie naturalną chęć poznania świata i rozwijania zainteresowań.

 Po co?

Każda ciekawość, choćby krótkotrwała, to miliony nowych połączeń między neuronami, garść okazji do rozmowy, cenne godziny wspólnie spędzonego czasu i trening określonych umiejętności społecznych, poznawczych lub ruchowych. To także szansa na zdobycie wiary we własne możliwości i nawiązanie nowych znajomości. Jak z dzieci mają wyrosnąć świadomi siebie dorośli, jeśli nie mogą sprawdzać, w czym są dobre i co lubią robić?

Żywioł

Kilka lat temu byłem w Oklahomie i usłyszałem starą opowieść. Dwie młode ryby płynęły w dół rzeki. W pewnym momencie starsza ryba minęła je, płynąc w przeciwnym kierunku. Powiedziała: „Dzień dobry, chłopcy. Jak woda?”. Młode ryby uśmiechnęły się i popłynęły dalej. Po jakimś czasie jedna z nich zapytała drugą: „Co to jest woda?”. Przyjmowała swój naturalny żywioł jako coś tak bardzo oczywistego, że nie wiedziała nawet, że się w nim znajduje. Bycie w swoim żywiole tak właśnie wygląda. Robisz coś, co wydaje ci się tak bardzo naturalne, co tak silnie z tobą współgra, że czujesz, iż to jest właśnie to, czym naprawdę jesteś. Tak Ken Robinson i Lou Aronica zaczynają swoją książkę „Odkryj swój żywioł. Jak odkryć swoje talenty, odnaleźć pasję i zmienić swoje życie”. Robinson to współczesny obrońca kreatywności i prawdziwych pasji, szczególnie u dzieci. Jego książki, takie jak „Kreatywne szkoły” czy „Uchwycić żywioł”, oraz niezwykle charyzmatyczne wystąpienia w ramach TED Talks cechują prostota i jasność przekazu. Ten brytyjski pedagog spędził całe życie na badaniach edukacji i twierdzi, że szkoły zabijają kreatywność. Robinson podkreśla, że najmłodsi mają w sobie wrodzoną umiejętność twórczego myślenia i rozwijania swoich pasji. Jeśli nikt ani nic im nie zaszkodzi, mają szansę o nich nie zapomnieć.

…i   nigdy nie chodziłem do szkoły

Pisząc o pasjach i ich źródłach, nie sposób nie przytoczyć przykładu André Sterna, dziś już dorosłego mężczyzny, który nigdy nie chodził do szkoły. Kilka razy w roku odwiedza Polskę w odpowiedzi na liczne zaproszenia, jakie dostaje na różnego rodzaju konferencje o tematyce edukacyjno-wychowawczej. Nie ma bowiem lepszego dowodu na to, że można zaufać dziecku w jego rozwoju, niż żywy przykład dorosłego człowieka biegle posługującego się kilkoma językami, muzyka, kompozytora, lutnika, dziennikarza oraz pisarza… nigdy nie chodzącego do szkoły. Jak pisze: Nigdy nie musiałem mierzyć się z pytaniem, co mam doskonalić – mogłem robić dokładnie na odwrót: mogłem doskonalić to, co mnie zachwycało, w czym już byłem dobry, a mogłem stać się jeszcze lepszy.

Niebezpieczeństwa

Media oferują dziś bogatą ofertę programów, w których dzieci prezentują swoje pasje. Jednak wieloaspektowość sytuacji, jaką jest publiczna rywalizacja i wystawienie na krytykę, może być, i często jest, zbyt dużym wyzwaniem dla dziecięcej psychiki. Bez mądrego dorosłego, dbającego o swojego podopiecznego i wnoszącego odpowiedni dystans, takie doświadczenie może mieć naprawdę zgubne skutki. Jednym z największych niebezpieczeństw są bowiem sami rodzice, którzy pełni dobrych intencji, często narzucają pasje, mają wygórowane oczekiwania oraz wpajają, że zawracanie z obranej ścieżki jest swego rodzaju porażką i stratą zainwestowanego czasu.

Zatem jak?

W kontakcie z dziećmi najwięcej zyskujemy za sprawą szczerej ciekawości dotyczącej tego, co aktualnie dzieje się w tych małych głowach. Dorosły, który wspiera, zadając z prawdziwym zaangażowaniem pytanie „Dlaczego?”, i nie odgrywa roli nieomylnego, to najlepsze, co może przydarzyć się dziecku. W chwilach zawahania lub zwątpienia warto się po prostu zatrzymać i zastanowić, czy na pewno jesteśmy takim wsparciem, jakiego potrzebuje nasza latorośl. Aby przyjąć inną perspektywę i nabrać dystansu, zawsze można też zajrzeć do książek takich autorów, jak wspomniani już Robinson czy Stern, albo podejrzeć sposób, w jaki rozwijać się może pasja i relacja na ekranie. Ostatnia propozycja, jaką oferuje kinematografia, to „Córka trenera” w reżyserii Łukasza Grzegorzka (2018).

 

Bibliografia:

  • K. Robinson, L. Aronica, Odkryj swój żywioł. Jak odkryć swoje talenty, odnaleźć pasję i zmienić swoje życie, Kraków 2015.
  • A. Stern, …I nigdy nie chodziłem do szkoły, Gliwice 2015.
  • Córka trenera, reż. Łukasz Grzegorzek, Polska, 2018.