Wskazówki jak żyć, od wieków formułują filozofowie, znaleźć je można także w religiach czy orientacjach światopoglądowych. Warto zauważyć, że gdyby którakolwiek z nich była niezawodna i uniwersalna, inne przestałyby być potrzebne. Wygląda więc na to, że jesteśmy skazani na własne poszukiwania i każdy z nas jest potencjalnym ekspertem od swojej wersji dobrego życia.

ŚCIEŻKA KRYTYCZNA

Nie oznacza to jednak, że musimy poruszać się po omacku – możemy, rzecz jasna, inspirować się innymi ludźmi i ich pomysłami. Co więcej, każdy z nas ma w głowie jakieś – mniej lub bardziej uświadomione – wyobrażenie o dobrym życiu ukształtowane przez rodzinę, znajomych i doświadczenia. Ważne jest jednak, by nie powielać ich bezkrytycznie, ale świadomie wybierać te instrukcje, które nam służą i pasują do naszego życia, poglądów, marzeń, oraz sprawdzać, na ile posiadany pakiet zaleceń jest aktualny, a w których obszarach przydałaby się jakaś zmiana. Z pomocą mogą przyjść badania psychologów, choć tradycyjnie ujmowana psychologia koncentrowała się raczej na deficytach, dysfunkcjach i ich przezwyciężaniu. Martin Seligman zainteresował się jednak czymś więcej i zadał pytanie o istotę i podstawę dobrego życia. Co jest źródłem ludzkiej mocy, jakie czynniki sprzyjają zdrowiu psychicznemu i fizycznemu pomimo doświadczanych trudności? Nie był pierwszym, który zauważył, że równie istotne jak kwestie cierpienia czy ułomności są zasoby człowieka. Jego ambicją stało się jednak sformułowanie koncepcji podlegającej empirycznym badaniom oraz stworzenie metod budowania i wzmacniania dobrostanu jednostek. Tak powstała psychologia pozytywna, która rozwija się od połowy XX wieku, głównie w Stanach Zjednoczonych.

DOBROSTAN

Należy wyraźnie zaznaczyć, że amerykański badacz mówi nie o szczęściu, lecz o dobrostanie – odrębnym konstrukcie, którego częścią jest wprawdzie poszukiwanie i odczuwanie pozytywnych emocji, takich jak zadowolenie z życia czy poczucie szczęścia, ale nie ogranicza się do nich. Na dobrostan składają się też inne elementy. Cechą dobrego życia są pochłaniające nas aktywności, w które jesteśmy zaangażowani. To te momenty, gdy nie zauważamy upływającego czasu, nie możemy się oderwać od działania, zapominamy o całym świecie (o stanie flow, czyli stanie przepływu, mówił też węgierski psycholog Mihály Csíkszentmihályi), i nieważne, czy jest to układanie puzzli, gotowanie, pisanie poezji, czy praca nad wynalezieniem lekarstwa na raka. Kolejny warunek dobrego życia to poczucie sensu, wynikające z działań związanych z tym, co sam człowiek określa jako „coś większego niż ja sam”. Może być to religia, społeczeństwo, idea, realizowanie wartości związanych z rodziną, ekologią itd. Innym istotnym w modelu dobrostanu aspektem są osiągnięcia. Zdaniem badacza człowiek, który troszczy się o jakość swojego życia, dba o doskonalenie się w jakiejś dziedzinie, chce coś zdobywać. W dobrostanie liczą się także relacje z innymi ludźmi i nie muszą być to bliskie związki. Seligman mówi np. o relacji wynikającej z pomagania komuś, nawet o drobnych gestach na czyjąś rzecz. Model ten zakłada, że dobrostan jest współistnieniem tych pięciu elementów, a jego wzmacnianie to działania zgodne z nimi. Badacz nie podpowiada rozwiązań szczegółowych. Wszak każdy z nas w czym innym odnajduje sens, odmiennie definiuje osiągnięcia, różnie odczuwa pozytywne emocje.

PREDYSPOZYCJE OSOBISTE

W polu zainteresowań psychologii pozytywnej są też pewne cechy sprzyjające osiągnięciu dobrostanu. Składa się na nie lista 24 sił charakteru, zdolności, które zdaniem Seligmana można kształtować i rozwijać. Są to np.: ciekawość i zainteresowanie światem (rozumiane jako otwartość na doświadczenia), elastyczność, bycie zaintrygowanym wieloznacznością, aktywność, prawość, szczerość, uczciwość (pojmowane jako autentyczność wobec siebie i innych), bycie sobą czy miłość i akceptowanie miłości traktowane szerzej niż tylko w romantycznym kontekście. Poziom tych cech da się u siebie zmierzyć, można je też rozwijać, korzystając z ćwiczeń przygotowanych przez naukowców. Istotne jest także, by korzystać z nich w różnych obszarach życia. Seligman twierdzi więc, że dobrego życia można się nauczyć i każdy może zadbać o swój dobrostan. Badacz mówi, jak to zrobić, nie podając jednak ani precyzyjnej definicji dobrego życia, ani gotowego przepisu na nie. Taka wersja „zrób to sam” zostawia dużo przestrzeni, by kreować rozwiązania, dokonywać samodzielnych wyborów, testować je i rozwijać lub porzucać. Być może łatwiej byłoby zastosować 7, 10 czy 40 zaleceń z któregoś z poradników (czy na pewno?), ale wtedy trzeba by przyjąć, że życie pod cudze dyktando przyczynia się do naszego dobrostanu. Wybór oczywiście należy do Państwa.