Obłoki srebrzyste (NLC, z ang. noctilucent clouds) to polarne chmury mezosferyczne pojawiające się na wysokości mniej więcej 85 kilometrów nad ziemią. Błyszczą na nocnym niebie niczym zorza. Sezon na ich obserwacje rozpoczyna się zazwyczaj w drugiej połowie maja i trwa do końca sierpnia. W tym okresie łowić je można po zachodzie, a także przed świtem, zazwyczaj około trzeciej nad ranem, kiedy słońce znajduje się kilka stopni poniżej horyzontu.

TO SAMO ZDJĘCIE

Zazwyczaj mieszkańcy tak oddalonych od siebie miast, jak Wrocław i Gdańsk, zobaczyć mogą dokładnie tę samą formację obłoków srebrzystych. Jeśli w obu miejscach zrobione zostaną fotografie, będzie je można nałożyć na siebie jak kopie. Jak to możliwe? To chmury polarne tzw. piętra wysokiego (stratosferycznego), a zatem obserwujemy je ze znacznej odległości, przy której dystans między polskimi miastami nie ma żadnego znaczenia.

OBIEKTY Z KOSMOSU?

Do dziś uchodzą za najbardziej tajemnicze chmury w ziemskiej atmosferze, a ich geneza jest szeroko dyskutowana w środowiskach naukowych. W 2007 roku NASA uruchomiła program Aeronomy of Ice in the Mesosphere (AIM), badający obłoki srebrzyste na orbicie okołobiegunowej. Na wysokości 600 kilometrów nad ziemią umieszczony został specjalny satelita. Kilkuletnie analizy wykazały, że obłoki mają genezę pozaziemską. Za ich powstawanie prawdopodobnie odpowiedzialne są okruchy spalających się w atmosferze meteoroidów. Wokół tych cząstek, stanowiących tzw. jądra kondensacji, narastają warstwy lodu tworzące te niezwykłe chmury.

NOCNA ILUMINACJA

Dlaczego NLC mają w nocy dziwną srebrną poświatę? To światło odbite. Gdy latem w Polsce zapada noc, na dalekiej północy świeci jeszcze słońce, które u nas zaszło już za krzywiznę Ziemi. Tym samym u nas jest zmrok, ale w strefie polarnej wiszące wysoko obłoki mezosferyczne oświetlone są słonecznymi promieniami. Dlatego w Polsce widzimy, jak świecą na tle czarnego nieba. Te polarne chmury mezosferyczne stały się letnią atrakcją w Polsce 10 lat temu, w 2009 roku, kiedy to zajaśniały najmocniej od blisko 100 lat. Na internetowych forach meteorologicznych i astronomicznych zaroiło się od zdjęć, a media ochoczo podjęły temat. Niestety kolejne lata nie obfitowały już w tak dobre okazje do obserwacji. Dopiero w 2018 roku znów zaczęto raportować podwyższoną aktywność NLC. Rekordowym sezonem okazał się tegoroczny. Obłoki są tak wyraźne, że widać je nawet w centrach miast. Wciąż jednak najlepiej prowadzić obserwacje poza terenem zabudowanym, z dala od miejskiej łuny.

WYSTARCZY OKO

Są one tak dobrze widoczne, że nie potrzebujemy żadnego sprzętu, by je zobaczyć, a do uwiecznienia ich wystarczy zwykły smartfon. Kto ma jednak w zanadrzu lornetkę, może jeszcze lepiej przyjrzeć się fantazyjnym kształtom. Jeśli natomiast chcemy wykonać zdjęcia wysokiej jakości, powinniśmy zaopatrzyć się w aparat przynajmniej ze średniej półki (najlepiej w tzw. lustrzankę lub bezlustrzankowca), a także statyw, żeby wykonać stabilne ujęcie przy kilkusekundowym czasie naświetlania. Największe szanse na dobrą sesję mają mieszkańcy północnej części kraju, choć w tym roku NLC są znakomicie widoczne także z południowych krańców Polski. Modę na letnie obserwacje chmur mezosferycznych zapoczątkował Karol Wójcicki, twórca poczytnego bloga „Z głową w gwiazdach” i laureat nagrody Popularyzator Nauki 2015, przyznawanej przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Polską Agencję Prasową. Na swoim profilu facebookowym, gromadzącym ponad 70 tys. fanów, zachęca on do nocnych łowów, a czytelnicy niemal codziennie publikują tam własne zdjęcia pięknych obłoków srebrzystych.