To jedno z pierwszych doznań, jakich doświadcza człowiek już na początkowych etapach rozwoju. Jak udowodniły naukowe eksperymenty, jeszcze w kobiecym łonie dziecko poznaje dźwięki otoczenia. Po przyjściu na świat zna głos swojej matki i jej bliskich, a także rozpoznaje muzykę, której kobieta słuchała w czasie ciąży. To też jedna z pierwszych rozrywek, jaką możemy zapewnić maleństwu zaraz po narodzinach.

DZIECIĘCE – CZYLI JAKIE?

Na rynku muzycznym obserwujemy ogromne bogactwo gatunków i stylów. Wybór jest naprawdę szeroki – od klasyki po black metal. Mieści się tutaj także tzw. muzyka dziecięca. Niestety najczęściej pod tym pojęciem kryją się utwory bardzo marnej jakości – nie zawaham się nawet użyć określenia „kiczowate”. Dlaczego tak się dzieje? Nie wiadomo skąd utarło się wśród dorosłych, że małym odbiorcom podobają się rzeczy jaskrawe, kolorowe, błyszczące, plastikowe, sztuczne, głośne i w pewien sposób agresywne dla zmysłów. Cechy te są bardzo silnie wspierane przez potentatów wśród producentów zabawek i akcesoriów dla najmłodszych. Tymczasem już ponad wiek temu sławna włoska pedagog Maria Montessori podkreślała, że dzieciom do rozwoju potrzebna jest wolność i prostota. Przekładając tę myśl na muzykę, powinniśmy unikać serwowania pociechom melodii elektronicznych, w których dorosłe głosy zmienia się sztucznie na „niby-dziecięce”. Jako przykład można podać tu popularne w Polsce w latach 90. „Smerfne Hity”.

MĄDRY ROZWÓJ

Możemy zadać sobie pytanie: po co właściwie otaczać milusińskich dźwiękami? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Dziecko ma styczność z wieloma brzmieniami pochodzącymi z otoczenia, niezależnie od naszej czy jego woli. Jednak intencjonalne zanurzenie go w muzykę niesie za sobą już szereg przyczyn. Na pewno warto to robić, aby uwrażliwić malucha na piękno melodii, pobudzać percepcję słuchową, by jego ucho wychwytywało najróżniejsze sygnały, żeby stymulować mózg do pracy, pobudzać kreatywność, uspokajać, koić, wprowadzać w dobry nastrój, bawić i dostarczać rozrywki.

WYBIERAMY REPERTUAR

Aby słuchanie było przyjemnością nie tylko dla pociechy, lecz także dla całej rodziny, należy sięgać po utwory i gatunki, które sprawiają radość również nam samym. Czas spędzony wspólnie przy muzyce okaże się efektywny tylko wtedy, kiedy każdy członek rodziny będzie czerpał z niego przyjemność. Właśnie dlatego warto decydować się na repertuar bliski sercom rodziców, aby tę pasję, miłość do muzyki i wszelkie pozytywne uczucia szczerze przekazać potomkowi. Jednocześnie nie można zapominać o różnorodności – dobrze czasem posłuchać zupełnie innych gatunków, aby pozostawić brzdącowi wolność wyboru tego stylu, który najbardziej wpada mu w ucho. „Zróżnicowana muzyka jest potrzebna dzieciom analogicznie do zróżnicowanej diety” – podkreśla Anna Weber, kompozytorka i mama trzech chłopców. Twierdzi ona, że każdy mały człowiek ma w sobie „nasionko muzyczne” i to w rękach rodziców lub opiekunów leży jego pielęgnacja. Aby pobudzić ten wrodzony dar, malec powinien poznać różnorodność brzmienia instrumentów, głosów, aranżacji, tonów bądź rytmów.

W RYTM NAUKI

Kompozycje muzyczne mogą pełnić funkcję dydaktyczną – nie tylko bawią małego odbiorcę, zapewniając mu rozrywkę czy relaks, lecz także uczą. Dobrze zbudowany utwór i repertuar dobrany adekwatnie do wieku oraz doświadczeń mogą pomóc w zapamiętaniu konstrukcji języka, a także innych ważnych informacji. Utwory dydaktyczne (czy właśnie te służące nauce przez zabawę) dostarczają poprawnych wzorców wymowy, a oprócz tego utrwalają prawidłową odmianę gramatyczną i konstrukcje wypowiedzi zarówno w języku ojczystym odbiorcy, jak i w obcym. Piosenki są doskonałym narzędziem do przyswajania drugiego języka. Ćwiczą pamięć i koncentrację oraz pobudzają do twórczego myślenia.

MUZYKA I OBRAZ? DLACZEGO NIE!

Kwestią wzbudzającą wielkie zainteresowanie i dyskusje w kręgach pedagogów i rodziców jest ekspozycja dziecka na ekran telewizora, tabletu czy komputera. O ile nie zaleca się jej praktykowania przed drugim rokiem życia, o tyle po przekroczeniu tej granicy można pozwalać szkrabowi na oglądanie kilkuminutowych teledysków. I tu należy być bardzo ostrożnym. Po pierwsze, ekspozycja na czas ekranowy (czyli sam wideoklip) powinna trwać faktycznie tylko kilka minut. Po drugie, obraz musi być wartościowy i dobrze zintegrowany z muzyką. Należy unikać bylejakości i typowego dla dziecięcych animacji kiczu. Za dużo bodźców może wyrządzić więcej krzywdy niż pożytku. Wybierając klipy, pamiętajmy, by widok ściśle odpowiadał treści piosenki, a grafika była spokojna, stonowana i łagodna. Starszakom możemy zaproponować wersje karaoke, które są znakomitym treningiem koordynacji wzrokowej i ćwiczeniem czytania w szybkim tempie.

MELODYJNY ROZWÓJ

Za pomocą śpiewu czy tańca muzyka pozwala realizować charakterystyczne dla wieku dziecięcego potrzeby ruchu i ekspresji. Służy wyciszeniu (tym zajmuje się muzykoterapia), a także zaspokaja estetyczne potrzeby ucha, czyli dostarcza pięknych dźwięków aparatowi słuchu. Jest też doskonałym uzupełnieniem zabaw plastycznych. Dzieci często utożsamiają pojedyncze dźwięki czy całe melodie z konkretnymi kolorami. Pod takim natchnieniem powstają prawdziwe dzieła sztuki!

TO, CO NAS OTACZA

Pamiętajmy, że powinniśmy zwracać uwagę najmłodszych na melodie natury. Dźwięki kropel deszczu padających na parapet, szum szybkiego nurtu strumyka, stukot kopyt konia czy szczekanie psa to dźwięki otoczenia, które choć nie wydobywają się z instrumentów muzycznych, tworzą piękny i niepowtarzalny akompaniament. Śpiew ptaków może być prawdziwym koncertem! Zadaniem rodziców i opiekunów jest uwrażliwianie swoich podopiecznych także na tego typu brzmienia.

PROSTE ROZWIĄZANIA

Umuzykalnianie pociechy nie wymaga od rodziców dodatkowych inwestycji czy nakładów pracy. Muzykę można puszczać w tle zwykłych codziennych czynności – śpiewać i klaskać może każdy, a muzykować da się za pomocą przyborów kuchennych i garnków!