Każda wyprawa wymaga odwagi i wiąże się z wychodzeniem poza swoją strefę komfortu. Jest wyzwaniem i krokiem w nieznane. To także niesamowita przygoda oraz dające poczucie mocy i sprawczości doświadczenie.

PODRÓŻE Z DZIEĆMI

Wielu rodziców jest przekonanych, że z małymi dziećmi nie da się nigdzie wyjechać. Kłam temu twierdzeniu zadają blogerzy, którzy na co dzień opisują podróże z maluchami. Spora część z nich jeździ nie tylko po Europie, lecz także po Azji, zabierając tam nawet kilkumiesięczne niemowlęta. Jagoda – córka podróżników z Tasteaway – w pierwszą podroż pociągiem wybrała się z mamą i starszym bratem Maksem jako niespełna miesięczny osesek. Większość drogi z Warszawy do Zakopanego smacznie przespała. Dwa miesiące później poleciała z rodzicami do Bangkoku. Basia – najmłodsza z trojki dzieci pary prowadzącej blog Our Little Adventures – nie tylko zwiedza w chuście na brzuchu mamy Polskę, lecz także, mając trzy miesiące, odwiedziła odległą Islandię. Na miano nieustraszonych zdecydowanie zasługują samotnie podróżujące mamy, jak chociażby Joanna Nowak, prowadząca bloga Somos Dos, która od ponad pięciu lat podróżuje po Ameryce Południowej i Azji z córeczką Gają. O lęku towarzyszącym wyprawom z dzieckiem opowiada jedna z podróżniczek – Agata, która wraz z synkiem Wojtusiem przez trzy tygodnie podróżowała po Tajlandii. Strach podczas wyprawy z dzieckiem jest nieodłącznym elementem eskapady – ważne jednak, żeby nie był on paraliżujący i nie podcinał skrzydeł marzeniom.

BEZ BARIER

Samodzielne zagraniczne podróże bywają nie lada wyzwaniem dla w pełni sprawnych osób. Ludzie o ograniczonej sprawności mierzą się z jeszcze większymi wyzwaniami. Co jednak ciekawe, najczęściej stanowią one dla nich dodatkowy bodziec do działania, który nie zniechęca, a wręcz przeciwnie – motywuje do wypraw. Mówi o tym Piotr Czarnota w wywiadzie opublikowanym w bieżącym numerze magazynu. Podróżnik przemierza pociągiem nie tylko Polskę, lecz także Azję Południowo-Wschodnią. Niesamowity projekt, wymagający dużej odwagi, zrealizowali Michał Woroch i Maciej Kamiński. Przez przeszło rok samodzielnie przeprojektowanym land roverem defenderem przejechali tysiące kilometrów bezdrożami Ameryki Południowej. To ekstremalnie trudna trasa nawet dla pełnosprawnych. Również słabosłysząca Beata Iwanicka i jej głuchoniewidomy mąż z odwagą wyruszają w podróże. W ich przypadku bariera językowa jest jeszcze większa, ale dzięki samozaparciu nauczyli się języka angielskiego. W czasie podroży małżeństwo doskonale się uzupełnia. Ona lepiej widzi, on słyszy. Dzięki otwartości na świat i determinacji w jego poznawaniu zwiedzili już takie europejskie metropolie, jak Paryż, Rzym, Ateny czy Londyn. Uporem i niezłomnością wykazuje się też Angelika Chrapkiewicz-Gądek. Rdzeniowy zanik mięśni nie powstrzymał jej górskiej pasji. Dwa lata temu zdobyła wymagający technicznie szczyt tatrzańskiego Mnicha, a wcześniej tanzańskie Kilimandżaro.

ZROBIĆ PIERWSZY KROK

Na tę gorę wszedł też chyba jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich podróżników o ograniczonej sprawności – Jan Mela. To najmłodsza osoba, która zdobyła oba bieguny w ciągu jednego roku. Wyczynu dokonał on razem z Markiem Kamińskim w 2004 roku. Wyprawa wymagała odwagi od wszystkich zaangażowanych – nie tylko jej uczestników, lecz także rodziców młodego podróżnika. Teraz sam Mela motywuje i pomaga w realizacji śmiałych celów podróżniczych, działając w powołanej przez siebie Fundacji Jaśka Meli Poza Horyzonty. I to właśnie spotkanie z nim w 2005 roku, w czasie gali konkursu „Teraz Polska!”, było impulsem, który skłonił Andrzeja Kuliga, na co dzień profesora Politechniki Warszawskiej, do spełnienia marzenia z dzieciństwa o rozpoczęciu wypraw wysokogórskich. Jako dorosły mężczyzna swoją pasję zaczął realizować 53-letni dziś Jarosław Wachowiak. Dwanaście lat temu wrócił do młodzieńczych marzeń o pływaniu żaglówkami, a dziś chce wyruszyć na mistrzostwa świata katamaranów w 2020 roku. Te historie dowodzą, że wiek, kondycja czy stan zdrowia mogą, ale nie muszą stanowić przeszkody. Najtrudniej bowiem postawić pierwszy krok, czyli zdobyć się na odwagę i rozpocząć przygodę z podróżowaniem.

JAROSŁAW WACHOWIAK
muzyk, klarnecista i saksofonista jazzowy

Moje zamiłowanie do pływania zaczęło się jeszcze w szkole podstawowej, kiedy tata zapisał mnie do klubu żeglarskiego w Kiekrzu. Spędzałem tam weekendy oraz prawie całe wakacje. Kiedy byłem w drugiej klasie liceum muzycznego, mój profesor od klarnetu stwierdził, że sport przeszkadza mi w grze i muszę zdecydować: klarnet albo żeglarstwo. Wybrałem karierę muzyczną. Jednak w 2007 roku, czyli po prawie 25 latach przerwy, wróciłem na wodę. Najpierw był to windsurfing, potem żaglówki, na których zacząłem odnosić pierwsze sukcesy regatowe. W 2014 roku przesiadłem się z jednokadłubowców na katamarany. Zacząłem startować w regatach, które są całkowitą odskocznią  od codzienności. Moim największym sukcesem – jako amatora – było zdobycie mistrzostwa Polski w 2019 roku oraz zajęcie III miejsca na regatach Flammencup w Niemczech, gdzie na podium staliśmy obok profesjonalnych mistrzów świata i Europy. To dowód na to, że warto zdobyć się na odwagę i realizować swoje marzenia. Obecnie skupiam się na znalezieniu sponsorów, dzięki którym mógłbym kupić nowy katamaran, żeby w przyszłym roku wystartować na mistrzostwach świata i mieć równe szanse z najlepszymi zawodnikami w tej klasie.

ANDRZEJ KULIG
profesor Politechniki Warszawskiej, specjalista inżynierii i ochrony środowiska

Moje zamiłowanie do podróży sięga dzieciństwa. W latach 60. ubiegłego wieku wyruszałem w polskie góry i zwiedzałem ciekawe miejsca w kraju. Kiedy miałem 11 lat, w czasie pierwszych tatrzańskich wędrówek, zapałałem miłością do gór. Dekadę później Budapeszt, Morze Czarne, góry Witosza i Riła czy NRD wyznaczały granice dostępnego świata. Dopiero w III RP pojawiła się możliwość zrealizowania planów wypraw zrodzonych z młodzieńczych marzeń, przeczytanych książek i inspirujących rozmów. Stąd wyprawy na Kilimandżaro, Aconcaguę, Mont Blanc, Elbrus, Górę Kościuszki, Ararat, w Kaukaz, Góry Skaliste czy góry Patagonii i Nowej Zelandii. Pomysł opublikowania reportaży podróżniczych, zebranych w książce „Pół korony i inne wyprawy” (Oficyna Wydawnicza PW), powstał podczas jednej z wypraw. To zbiór reportaży z czternastu wypraw wysokogórskich oraz w piękne i mało znane zakątki świata.