Polskie rękodzieło ma wielowiekową historię. To skarbnica tradycji i kultury, a także nieprzebrane bogactwo unikatowych dzieł sztuki. Warto do niej sięgnąć, poszukując niebanalnego – nie tylko gwiazdkowego – pomysłu na podarunek dla najbliższych.

Szopki krakowskie

Co roku, na początku grudnia, odbywa się konkurs, w którym wybierane są najpiękniejsze krakowskie szopki. Tradycja ich tworzenia sięga XIX wieku, a niewiele brakowało, by zanikła! Wszystko przez to, że w międzywojennym Krakowie zamarł zwyczaj wystawiania po domach wędrownych jasełek. Do odgrywania bożonarodzeniowych scenek potrzebne było coś w rodzaju kukiełkowego teatrzyku – to były pierwsze szopki. I choć początkowo tworzyli je zawodowi cieśle i murarze, to wraz z pierwszym konkursem na najpiękniejszą szopkę w 1937 roku szopkarstwo przejęli amatorzy, wznosząc tę sztukę na imponujący poziom.

W porównaniu z krakowskim bogactwem stylów i dekoracji klasyczna szopka bożonarodzeniowa wypada jak uboga krewna. Gdyby tylko spełniły się fantazje małopolskich twórców, kolędowalibyśmy nie o „mizernej cichej, stajence lichej”, lecz o błyszczącej i kolorowej budowli. Smukłej, symetrycznej i z co najmniej trzema wieżami. Co ciekawe, wieże i inne elementy krakowskiej szopki mają swoje odpowiedniki w dziedzictwie kulturowym Krakowa.

W historii konkursu nie raz się już zdarzyło, że przy narodzinach Jezusa asystowali smok wawelski, kwiaciarki z Rynku, mistrz Twardowski, a w 2009 roku nawet Barack Obama (to na pamiątkę jego elekcji na prezydenta USA). Stajenkę natomiast mogłaby zagrać kombinacja Hejnalicy kościoła Mariackiego z kawałkami Sukiennic, katedry na Wawelu oraz z detalami skopiowanymi z cmentarza Rakowickiego.

Nie ma reguły. Szopkarstwo bywa rodzinną tradycją (jak u Malików, których piąte pokolenie klei szopki), jak i hobby osób, które wcześniej szopki oglądały tylko na pokonkursowej wystawie. Niektórzy twórcy pracę zaczynają nazajutrz po ogłoszeniu wyników konkursu, inni do dzieła zasiadają dopiero we wrześniu. Jedni, klejąc, nie mają pojęcia, gdzie ich to zaprowadzi, inni nie zaczynają bez szczegółowego modelu. Stały natomiast jest repertuar materiałów: listewki i tektura na ścianki, metalowa folia, kolorowe papiery i drobiazgi z pasmanterii do dekoracji. Do tego trochę elektroniki: podświetlenie lub mechanizm, który poruszy figurki.

Koronki bobowskie

Bobowa to miasteczko na pograniczu Małopolski i Sądecczyzny. Słynie z dynastii cadyków i koronki klockowej. I o ile bobowskich chasydów łatwiej dziś spotkać na Brooklynie w Nowym Jorku, o tyle koronczarstwo ma się całkiem nieźle. By powstała koronka bobowska, niezbędne są cztery składniki. Przede wszystkim klocki, które w rzeczywistości bardziej przypominają szpule niż dziecięce zabawki. Potrzeba ich co najmniej czternastu, a im bardziej skomplikowany wzór, tym więcej klocków w użyciu. Nawleka się na nie nici, zwykle lniane. Trzecim niezbędnym elementem jest poduszka, do której mocuje się wcześniej wyrysowany schemat. Bo w bobowskim koronczarstwie nie ma zbyt wiele miejsca na improwizację. Korzysta się z tradycyjnych wzorów, często zaczerpniętych wprost z natury (popularne motywy to m.in. ślimak, tulipan czy liść dębu), a twórczynie – na miarę swoich umiejętności – komponują ze sobą poszczególne elementy.

Koronki koniakowskie

Koniaków to fenomen. Ta położona w Beskidzie Śląskim wieś ma 3,6 tys. mieszkańców, z których około 700 to koronczarki. I choć koronki powstają tu od ponad stu lat, to kraj szerzej dowiedział się o nich dopiero dwadzieścia lat temu. Poszło o stringi. Przypomnijmy: starsze koronczarki głośno zaoponowały, gdy młodsze z heklowania komż przerzuciły się na dzierganie majteczek. Jednak ostatecznie ta mała rewolta wszystkim twórczyniom wyszła na dobre. O stringach z Koniakowa było głośno w Polsce i za granicą, trafiły na wybieg Victoria’s Secret oraz wystawę Power of Making w Victoria and Albert Museum w Londynie.

O koniakowską koronkę upomniał się też świat wielkiej mody. Uszyty z niej frak otworzył pokaz Comme des Garçons na Paris Fashion Week wiosną 2018 roku, koronki pojawiły się także w projektach domów mody Dior i Louis Vuitton. Ich miłośniczką jest Beyoncé, która w Koniakowie zamawia kolczyki.

Od bobowskich koniakowskie koronki różni prawie wszystko. Zamiast klocków i lnu – szydełko i bawełna, w miejsce splotu czternastu nitek – słupki i półsłupki. Do tego koniakowska koronka nie opiera się na gotowych wzornikach, a forma, styl i złożoność wzorów zależą tylko od wyobraźni artystki.

Wycinanki łowickie i kurpiowskie

Nie nożykiem, nie skalpelem ani nie nożyczkami. Wycinankarki z Łowicza i Kurpiów swoje papierowe cuda tną nożycami do strzyżenia owiec. Ten na pierwszy rzut oka nieporęczny przyrząd wygrywa z całą resztą ostrymi czubkami, które umożliwiają precyzyjne cięcie detali. Był też powszechnie dostępny na wsi pod koniec XIX wieku. To tam, z chęci udekorowania wnętrz, narodziły się wycinanki. Łowickie zdobiły chałupy na co dzień. Umieszczano je na ścianach, piecach i stropowych belkach. Co innego kurpiowskie – tu wycinkarstwo zaczęło się od zazdrostek z bibuły, a ściany dekorowano tylko od święta, na przykład przed Bożym Narodzeniem.

Wycinanki łowickie to dziś najbardziej kolorowa wizytówka polskiego folkloru, kurpiowskie są mniej barwne, zwykle jednowarstwowe. Jednym z klasycznych wzorów jest leluja, czyli drzewo życia. Najbardziej misterne ornamenty mają okrągłe wycinanki nazywane gwiazdami.

Z kolei tradycyjnym elementem łowickim są multikolorowe koguty, a na bardziej skomplikowanych wycinankach pojawiają się scenki rodzajowe z życia domu czy wsi. Na czarny podstawowy kształt dokleja się coraz mniejsze kolorowe elementy. Dobór barw jest nieprzypadkowy – to kolory stroju łowickiego.

Haft kaszubski

Na Kaszubach wyszywało się już w średniowieczu. Co prawda przez setki lat umiejętność ta zarezerwowana była tylko dla dobrze urodzonych panien, które haftu uczyły się w szkółkach przy klasztorach norbertanek w Żukowie i benedyktynek w Żarnowcu. Jednak po kasacie obu zgromadzeń w XIX wieku hafciarstwo przeszło do cywila. Mniszki pozbawione uczennic z zamożnych rodzin zaczęły uczyć okoliczne chłopki. I to był przełom, bo dziewczyny zamiast przyozdabiać czepce czy liturgiczne szaty, wyszywały na tym, co miały pod ręką: serwetach, ręcznikach, fartuszkach, odświętnych bluzkach. Zasadniczo zmieniły się też motywy. Sakralne wzory wyparła przyroda: polne kwiaty, owady i liście.

Dziś haft kaszubski ma kilka odmian – nazywanych szkołami – które różnią się podejściem do zdobień, wykorzystywanymi wzorami czy paletą barw. Na przykład szkoła żukowska dozwala haftowanie siedmioma kolorami, z czego trzy to odcienie niebieskiego, szkoła gdańska uznaje tylko niebieski, a w tucholskiej wyszywa się nitkami w barwach od złota do umbry. Mikołajek nadmorski i rybackie sieci to typowe wzory szkoły puckiej, a szkołę wdzydzką charakteryzuje najbardziej rozbudowana kompozycja.

Kliknij, by dowiedzieć się więcej o polskim rękodziele.

Czy wiesz, że…

W 2018 roku tradycja wykonywania szopek krakowskich została wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO. Największa szopka w historii konkursu miała 5 metrów i centymetr wysokości, najmniejsza 8 milimetrów. Szopka Marzeny Dłużniewskiej pojawiła się w filmie Netflixa „Kronika świąteczna: część druga” („Christmas Chronicles 2”) z Goldie Hawn i Kurtem Russellem.

Koronka koniakowska trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa. Największa koronka świata ma 5 metrów średnicy i powstała rękami pięciu twórczyń z 50 kilometrów nici.

Warto wiedzieć

Każdej jesieni w Bobowej odbywa się Międzynarodowy Festiwal Koronki Klockowej, a najciekawsze prace można zobaczyć w Galerii Koronki Klockowej w lokalnym centrum kultury.

My Poland

W poszukiwaniu autentycznych skarbów warto zajrzeć do My Poland – to jedyne takie miejsce w sieci, powstałe z pasji i miłości do polskiej sztuki ludowej. Irena Bieguńska, założycielka tego nietypowego sklepu, mówi: „Postanowiłam stworzyć miejsce, w którym można odszukać najpiękniejsze polskie produkty, poznać ich historię i symbolikę. Chciałabym, żeby służyło ono nie tylko turystom zagranicznym, ale również Polakom poszukującym pięknych wyrobów, pasujących do nowoczesnych wnętrz, i pragnącym odkryć na nowo naszą rodzimą tradycję. Chcę dzielić się pasją odkrywania w Polsce wartościowych produktów, miejsc i ludzi, by dla innych nasze doświadczenia stały się inspiracją do własnych poszukiwań, lepszego zrozumienia tradycji i kultury kraju, w którym mieszkają lub który tylko odwiedzają, i odnalezienia przedmiotów, których piękno przyniesie im radość”.

The Wonders of Arts and Crafts

Passed on from generation to generation, the tradition goes hand in hand with outstanding craftsmanship. And although this article is about the wonders of Polish crafts, it may as well be a treaty on patience.

Polish crafts have a centuries-old tradition, which has yielded an inexhaustible wealth of unique works of art over the years. It is worth exploring these crafts when looking for an original idea for a gift for loved ones, not just at Christmas!

Szopkas: Krakow’s Nativity Scenes

In Krakow, every year at the start of December, a competition is held in which the most beautiful Szkopkas (nativity scenes) are selected. The tradition of making them dates back to the nineteenth century. This custom nearly vanished, because in interwar Krakow the tradition of displaying nativity plays ceased. Back then, to display nativity scenes you needed a kind of puppet theatre – these were the first szopkas. And although initially they were created by professional carpenters and bricklayers, with the first competition for the most beautiful szokpa in 1937, amateurs took over the nativity scene, taking this art to a whole new level.

Compared to the richness of styles and decorations of Krakow’s szopkas, a classic Christmas nativity scene looks like a poor relative. If only the artistic intentions of Małopolska’s artists were produced, we would not be singing about a „meagre quiet, shabby stable”, but about a shiny and colourful palace – slender, symmetrical and with at least three towers. Interestingly, the towers and other elements of the Kraków szopkas have their counterparts in Kraków’s cultural heritage.

It has happened more in the history of the competition than once that the Wawel dragon, florists from the Market Square, Master Twardowski, and in 2009 even Barack Obama (to commemorate his win in the US presidential election) witnessed the birth of Jesus. The Stajenka (manger) on the other hand, could be imagined as a combination of St Mary’s Church Tower with pieces of the Krakow Cloth Hall (Sukiennice) and Wawel Cathedral and some details from the Rakowicki Cemetery.

There are no rules. Making szopkas can be a family tradition (as in the case of the Maliks, who’ve been doing it for five generation), as well as a hobby for those who would previously would have seen szopkas only at the exhibition which follows the competition. Some creators start their work on the day after the competition results are announced, others do not sit down to it until September. Some people have no idea where it will lead them, while others do not start without a detailed model. However, the repertoire of materials is consistent across them all: slats and cardboard for walls, tin foil, coloured paper and trinkets for decoration. Plus some electronics: a backlight or a mechanism that will move the figures.

Bobowa Lace

Bobowa is a town on the border of Małopolska and Sądecczyzna. It is famous for the Tzadik dynasty and bobbin lace. And while today the Hasidic Jews of Bobowa are easier to meet in Brooklyn, lace making here is doing quite well.

Four ingredients are necessary to create Bobowa lace. First of all, blocks that actually look more like spools than children’s toys. You need at least fourteen of them, and the more complicated the pattern, the more bricks to use. Threads, usually linen, are threaded on them. The third necessary element is a pillow to which a previously drawn diagram is attached (NB: there is not much room for improvisation in Bobowa’s lace making!). Traditional patterns are used, often taken directly from nature (popular motifs include snail, tulip or oak leaf), and the lacemaker – depending on their skills – arrange these individual elements together.

Koniakow Lace

Koniaków is a phenomenon in itself. This village located in the Silesian Beskids has a population of 3600, of whom about 700 are lacemakers. And although lace has been created here for over a hundred years, it is only twenty years ago that they became widely known in the country. All because of… a thong. How, you ask? The older lace makers objected strongly when the younger creators switched to making skimpy panties. Ultimately, however, this little revolt turned out to be good for all the lacemakers. The thongs from Koniaków became popular in Poland and abroad, they found their way to the Victoria’s Secret catwalk and the Power of Making exhibition at the Victoria and Albert Museum in London.

The world of high fashion also called for Koniaków lace. A tailcoat made from it opened the Comme des Garçons show at Paris Fashion Week in spring 2018, and Koniakow lace also featured in the designs of Dior and Louis Vuitton fashion houses. Even Beyoncé is a fan – she has been known to order earrings from Koniaków.

These are very different from Bobowa’s lace. Instead of blocks and linen – crochet hook and cotton are used, instead of weaving fourteen threads – posts and double crochets. Moreover, Koniakow lace does not rely on ready-made patterns, and the form, style and complexity of the patterns depend entirely only on the artist’s imagination.

Paper-cutting from Lowicz and Kurpie Region

Paper cutters from Lowicz and Kurpie cut their paper wonders not with a knife, not with a scalpel, or with scissors, but with sheep shears. At first glance, this unwieldy device outperforms the rest with its sharp tips that enable precise cutting for details. It was widely available in the countryside at the end of the 19th century, which is where the cut-outs were born out of the desire for interior decorations. Lowicz paper-cuttings decorated cottages everywhere. They were placed on walls, stoves and ceiling beams. The Kurpie region is different – the tissue paper cut-outs decorated their walls only on holidays, for example at Christmas time.

Today, Lowicz paper cut-outs are some of the most colourful showpieces of Polish folklore. The artwork from the Kurpie region is less colorful and usually uses a single-layer of paper. One of the classic designs is the lily, or the tree of life. The most intricate ornaments have circular cut-outs called stars. The traditional elements of Lowicz on the other hand, are multicoloured roosters, and on more complicated cut-outs there are genre scenes from the home life of the villagers. Tiny and colourful elements are glued onto the basic black shape. The choice of colours is not accidental – these are the colours of the traditional Lowicz costume.

Kashubian Embroidery

The tradition of embroidery in the Kashubia region dates back to the Middle Ages. However, for hundreds of years, this skill was reserved only for high-born ladies who learned embroidery in schools at the convent of the Norbertine Sisters in Żukowo and the Benedictine Sisters in Żarnowiec. However, after the dissolution of both congregations in the 19th century, embroidery became available to all. The nuns, short of pupils from wealthy families, began to teach the local peasants. This led to innovation in styles, because instead of decorating bonnets or liturgical garments, girls embroidered on whatever they had at hand: napkins, towels, aprons, and blouses. The themes have changed as well. Sacred patterns were replaced by nature: wildflowers, insects and leaves.

Today, Kashubian embroidery has several varieties – called schools – which differ in their approach to ornaments, patterns used and the colour palette. For example, the Żuków school allows embroidery with seven colours, three of which are shades of blue, the Gdańsk school uses only blue, and in Tuchola the embroidery is made with threads in colours ranging from gold to amber. The seaside Mikołajek seaside and fishing nets are typical patterns of the Puck school, and the Wdzydze school is characterised by the most elaborate composition.

Click to find out more about Polish handicrafts.

Did you know that…

In 2018, the tradition of performing Kraków’s nativity scenes was included in the UNESCO list of intangible human heritage. The largest szopka in the history of the competition was 5 meters and one centimeter high, the smallest just 8 millimeters. Marzena Dłużniewska’s szopka appeared in the Netflix production „Christmas Chronicles 2” with Goldie Hawn and Kurt Russell.

Koniakow lace has even found its way to the Guinness Book of Records. The largest lace in the world is 5 meters in diameter and was made by five artists from 50 kilometers of thread.

Good to know

Every autumn, the International Bobowa Lace Festival takes place in Bobowa, and the most interesting pieces can be seen in the Lace Bobowa Gallery in the local cultural center.

My Poland

In search of authentic treasures, it is worth checking out My Poland – it is the only place on the Internet, created out of passion and love for Polish folklore art. Irena Bieguńska, the founder of this unique store, says: “I decided to create a place where you can find the most beautiful Polish products, learn about their history, symbolism, and traditions. I would like it to be not only for tourists from abroad, but also Poles who are looking for beautiful products that match modern interiors, and want to rediscover our native traditions. We want to share the passion of discovering products, traditions, places and people in Poland, so that our experiences will become an inspiration for others to do their own exploring, to better understand the traditions and culture of the country where they live or which they visit, and to find objects whose beauty will bring them them joy.”