Artysta ten wydźwignął polskie malarstwo na najwyższy europejski poziom i wszedł na trwałe do panteonu naszych najlepszych twórców. Dziś jednak jest to postać nieco zapomniana, znana przede wszystkim historykom sztuki. Poświęcona mu ekspozycja zostanie udostępniona zwiedzającym 16 października i potrwa do 21 lutego 2021 roku.

Od muzyki do malarstwa

Szymon Czechowicz urodził się w 1689 roku w Krakowie. Podobno początkowo był muzykiem i grał w nadwornej kapeli Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego. Nie wiemy, w jakich okolicznościach ujawnił swój talent plastyczny, lecz musiał on być na tyle duży, że Ossoliński zdecydował się wysłać swojego dworzanina na dalsze kształcenie, i to do najważniejszego ośrodka artystycznego ówczesnej Europy – do Rzymu. Czechowicz udał się tam około 1711 roku. Wieczne Miasto było wtedy stolicą sztuk, nie tylko malarstwa, lecz także rzeźby, architektury i muzyki, które rozkwitały dzięki mecenatowi papieży i innych światłych, możnych protektorów. Malarze skupiali się w Akademii św. Łukasza, która była jedną z najstarszych tego rodzaju instytucji w Europie. Czechowicz szybko dał się poznać jako zdolny student. Wkrótce też rozpoczął samodzielną działalność twórczą, a wiele dzieł, jakie pozostawił w Rzymie, wystawia chlubne świadectwo jego kunsztowi.

Malarski geniusz baroku

Około roku 1730 malarz podjął decyzję o powrocie do Polski. Jeszcze przed przyjazdem stał się znany w kraju dzięki obrazom słanym z Rzymu na zamówienie rodzimych zleceniodawców. Jednym z takich dzieł jest wspaniałe „Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny”, które artysta namalował z przeznaczeniem do głównego ołtarza kolegiaty (dziś katedry) w Kielcach. Jako miejsce osiedlenia Czechowicz wybrał Warszawę, która w czasach saskich była prężnym ośrodkiem artystycznym. Chociaż nie udało mu się uzyskać stanowiska nadwornego malarza króla Augusta III, to jednak od razu zdobył sobie wierną klientelę rekrutującą się spośród najwyższych warstw polskiej magnaterii oraz z najznaczniejszych dostojników kościelnych bądź przedstawicieli bogatych zakonów. Już niebawem liczba napływających zleceń spowodowała, że musiał opędzać się od zamówień. Nic w tym dziwnego: był artystą najwyższych lotów, a w dawnej Rzeczypospolitej niemal nie było malarzy mogących się z nim równać. Szymon Czechowicz reprezentował w naszym kraju imponujący poziom sztuki w jej włoskiej, późnobarokowej odmianie, w tym bowiem języku artystycznym, przyswojonym podczas zagranicznych studiów, wypowiadał się aż do końca życia. Na początku XVIII stulecia rzymscy artyści, a do nich zaliczyć wypada Czechowicza, najchętniej odwoływali się do klasycznych wzorów, jakich dostarczało im malarstwo dojrzałego renesansu. Dlatego właśnie twórczość ta jest pełna łagodnych zestawień barwnych, cechuje się wyważoną kompozycją, niezbyt przesadną afektacją i jest pełna liryzmu. Obrazy artysty były niezwykle wysoko cenione przez jemu współczesnych, a jeśli nawet potem nieco je zapomniano, to jest to przecież sztuka, która świetnie się broni przed upływem czasu, i także dziś podziwianie tych dzieł jest dla nas źródłem estetycznej przyjemności, a nawet wzruszeń.

Zachwycający dorobek

Dzięki swojej wielkiej popularności dzieła Czechowicza znalazły się w każdym zakątku dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, we wszystkich jej dzielnicach, także poza dzisiejszymi granicami Polski: na Litwie i na Rusi. Malarz – pracowity i płodny – pozostawił po sobie kilkaset obrazów w kilkudziesięciu miejscowościach. Zorganizowana przez Muzeum Narodowe w Krakowie wystawa pokazuje oczywiście tylko część z nich, starano się jednak dobrać i zestawić ze sobą dzieła najwyższej klasy i najbardziej charakterystyczne dla twórczości mistrza. W salach muzealnych można obejrzeć wiele malowideł zupełnie nieznanych, ale przede wszystkim wystawa grupuje szereg obrazów, które na co dzień umieszczone są w kościołach i klasztorach rozsianych po całym terytorium naszego kraju. Sprowadzono też obrazy z zagranicy: z Wilna, Lwowa oraz oczywiście z Rzymu. Liczne dzieła Czechowicza zostały specjalnie w celu ekspozycji na wystawie poddane gruntownej konserwacji, do czego wydatnie przyczynił się Instytut POLONIKA, którego zadaniem jest dbanie o polskie dziedzictwo kulturowe pozostające poza granicami kraju. Dzięki niemu zostały odrestaurowane m.in. płótna „Św. Jan” i „Św. Józef” z dawnego kościoła Wizytek w Wilnie (obecnie w zbiorach Muzeum Dziedzictwa Sakralnego w Wilnie) oraz „Św. Jadwiga Śląska pod krzyżem” z polskiego kościoła św. Stanisława w Rzymie.

Wyjątkowe spotkanie ze sztuką

Mimo tegorocznych trudności, jakie piętrzą się przed instytucjami kultury, w Muzeum Narodowym w Krakowie udaje się pokazać wyborną panoramę twórczości Czechowicza, jednego z naszych najbardziej utalentowanych malarzy religijnych. Sale muzealne stwarzają niezwykłą możliwość studiowania jego dzieł z bliska, i to w takich zestawieniach, które pewnie już nigdy się nie powtórzą. Zgromadzone obrazy, umieszczone w specjalnie zaaranżowanej przestrzeni, przyjmują chwilowo funkcję eksponatu, nawet jeżeli na co dzień pełnią funkcję wizerunków związanych z kultem. Dlatego – po obejrzeniu wystawy – warto wybrać się na spacer po Krakowie. Specjalnie zaplanowana ścieżka zwiedzania pozwoli miłośnikom sztuki zobaczyć obrazy Czechowicza w ich naturalnym otoczeniu i kontekście: w sakralnych wnętrzach najwspanialszych świątyń tego miasta: katedry na Wawelu, kościoła pw. św. św. Apostołów Piotra i Pawła, bazyliki Mariackiej czy kolegiaty św. Anny. Zostanie też wydana broszura z opisem trasy. W ten sposób będzie można zobaczyć liczne cenne, lecz często niedostrzegane arcydzieła pędzla Czechowicza. Kraków bowiem to miejsce niezwykłe, gdzie wszędzie można spotkać się z wielką sztuką.

Artykuł powstał we współpracy z Muzeum Narodowym w Krakowie i Instytutem POLONIKA. Wystawa dofinansowana ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.