Tradycja to pojęcie bardzo szerokie i przywołujące wiele skojarzeń. Aby zacząć od tych mniej naukowych – w znanej chyba wszystkim Polakom komedii Stanisława Barei „Miś” jest pamiętna scena. Prosty węglarz zapytany, jakie imię nada swojej nowo narodzonej córce, mówi bez wahania: „Tradycja!”. By było nowocześnie – i właśnie wbrew tradycji. Siedzący obok na wozie przedstawiciel starszego pokolenia węglarzy protestuje: „Ona nie może się tak nazywać!”, a na pytanie „Niby dlaczego?”, odpowiada: „No bo tradycją nazwać niczego nie możesz. I nie możesz uchwałą specjalną zarządzić ani jej ustanowić. Kto inaczej sądzi, świeci jak zgasła świeczka na słonecznym dworzu! Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza! Tradycja naszych dziejów jest warownym murem. To jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza, to jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to, co dookoła powstaje od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy”.

W kontekście czasów, w jakich powstał „Miś” – niedługo przed wprowadzeniem przez władze komunistyczne stanu wojennego w grudniu 1981 roku – można tę scenę potraktować jako mądry i odważny manifest reżysera, w którym celnie podsumował on niezbyt na szczęście udane, ale uparte próby wprowadzania i kultywowania w epoce PRL-u „nowych świeckich tradycji”.

Siła tradycji

Innym skojarzeniem, które zadźwięczy być może w niejednej głowie, jest znany refren pieśni z musicalu „Skrzypek na dachu”, zatytułowanej „Tradition” – tradycja. Kolejno ojcowie, matki, synowie i córki śpiewają w niej o rolach, które mają do wypełnienia, żyjąc w małej żydowskiej społeczności na prowincji carskiej Rosji. Wśród wielu narodów świata to właśnie Żydzi są zapewne najlepszym przykładem na to, jakie znaczenie dla zachowania własnej tożsamości ma tradycja. Naród żydowski, niemający przez wiele wieków własnego państwa, przetrwał i przechował kulturowy depozyt niesiony od czasów starożytnych właśnie dzięki mocnemu przywiązaniu do dawnych obyczajów i łączącej całą rozproszoną wspólnotę tradycji, opartej w wielkim stopniu na odziedziczonej po przodkach religijności.

Podobnym przykładem jesteśmy my sami, Polacy. Również przetrwaliśmy lata niewoli dzięki przywiązaniu do narodowej tradycji, kultury i języka. Naród, który najpierw przez ponad sto lat znajdował się pod władzą trzech państw zaborczych, a potem przez blisko pół wieku żył w narzuconym systemie komunistycznym, nie uległ ani germanizacji, ani rusyfikacji, ani późniejszej sowietyzacji, zachowując swoje poczucie narodowej odrębności i swój własny, wypracowany przez wieki kod kulturowy. Tradycja Polaków okazała się silniejsza niż walczący z nią zaborcy.

Ponadnarodowo i lokalnie

Kultywowanie tradycji i dorobku przeszłych pokoleń odgrywa ogromną rolę nie tylko w przypadku tożsamości narodów, lecz także innych zbiorowości. Przykładami są z jednej strony kraje wielonarodowe, jak Stany Zjednoczone czy Kanada, a z drugiej mniejsze, lokalne społeczności. Choć w obu wymienionych krajach Ameryki Północnej mieszkają liczne mniejszości mające swoje własne zwyczaje, to zarazem powstały tam kulturowe tradycje, które łączą całą wspólnotę, żeby wymienić choćby pieczenie indyka na amerykańskie Święto Dziękczynienia czy narodową potrawę Kanadyjczyków, którą zachwalają oni bez względu na swoje etniczne korzenie – poutine.

Szybko postępująca globalizacja powoduje, że pewne różnice między społecznościami na całym świecie zacierają się – i jakby w reakcji na to zjawisko pojawia się potrzeba wzmocnienia własnej tożsamości przez sięganie do źródeł swojej kultury, tradycji narodowej czy lokalnej. Szczególnie wyraźnie widać to w mniejszych wspólnotach, które coraz chętniej zaznaczają swoją odrębność. Społeczności wiejskie odwołują się z dumą do swoich ludowych korzeni, kultywując je w muzyce i w rękodziele – a przy okazji zarażając nimi coraz liczniej mieszkańców miast. Folkowe potańcówki urządzane w wielkomiejskich klubokawiarniach już nikogo nie dziwią. Innym przykładem tego zjawiska może być renesans, jaki w Polsce przeżywa język (etnolekt) kaszubski. Z roku na rok wydaje się po kaszubsku coraz więcej książek i czasopism, emitowane są programy radiowe i telewizyjne. Od piętnastu lat uczniowie korzystają z możliwości zdawania z tego języka egzaminu maturalnego, co wskazuje, że regionalne tradycje pozostaną żywe.

Postęp, rewolucja, konflikt

Od zarania kultury i cywilizacji trwa konflikt między tym, co nowoczesne, a tym, co tradycyjne. Dziś, w dobie zalewu globalnej, nie zawsze wartościowej informacji, ten spór staje się wyjątkowo wyraźny i ważny. Dotyczy on bowiem również kwestii zmian w tożsamości różnych zbiorowości, a także całej ludzkości.

Większość rewolucjonistów, którzy przewinęli się przez karty historii, głosiła pogląd, że aby zbudować „nowy ład”, trzeba zburzyć stary. Jednak jeszcze żadnemu społecznemu przewrotowi nie udało się zrobić tego do końca. Zawsze okazywało się, że po gwałtownych zmianach następuje jednak w końcu, prędzej czy później, powrót do systemu znanych wcześniej wartości – nawet jeśli czasem w zmodyfikowanej formie. Czy podobnie będzie w przypadku cyfrowej globalnej rewolucji, której jesteśmy dziś świadkami i uczestnikami?

Nowatorzy – z szacunkiem do Tradycji

Tę rewolucyjną prawidłowość można odnaleźć również w rozwoju sztuk pięknych. Nawet w przypadku wielkich nowatorów w tej dziedzinie następował on przez wieki, często opierając się, a przynajmniej odnosząc się do dokonań poprzedników – do tradycji. Przykładów na to nie brakuje. Zarówno Picasso, jak i Kandinsky, zanim zrewolucjonizowali malarstwo, musieli nauczyć się rysunku, zasad perspektywy i malowania „po bożemu”, wzorując się na dziełach klasyków. Szukający nowych form wyrazu rzeźbiarze często wracali i wracają do znanego od średniowiecza motywu piety, a na wskroś współcześni kompozytorzy, jak Penderecki i Mykietyn, mieli potrzebę powrotu do formy muzycznej pasji, której kształt nadał kilkaset lat wcześniej Bach. Chopin, dziś znany jako klasyk stylu romantycznego, a za swoich czasów uznawany za rewolucjonistę, także złożył w swojej twórczości hołd mistrzowi epoki baroku, komponując 24 preludia, które nawiązują do Bachowskiego cyklu „Das Wohltemperierte Klavier”. W końcu dzieło, które wzbudziło szok u współczesnych i które do dziś uznaje się za punkt zwrotny dla literatury w XX wieku – „Ulisses” Joyce’a. Ta powieść – istotnie rewolucyjna pod względem stylistycznym, językowym i formalnym – zarówno w treści, jak i w formie odnosi się bezpośrednio do antycznej „Odysei”.

W dzisiejszym, dynamicznie zmieniającym się świecie, pytanie, po co nam tradycja, czy jest nam ona wciąż potrzebna i dlaczego, wydaje się niezwykle aktualne i ważne. A nie sposób szukać na nie odpowiedzi bez uświadomienia sobie najpierw tego, jaką rolę odgrywa ona w tworzeniu własnej tożsamości naszej własnej tożsamości i w naszym postrzeganiu rzeczywistości. Nie brak dziś takich, którzy biorą ją na cel, twierdząc, że „stoi na drodze postępu”. Tym bardziej warto pomyśleć, jak może wyglądać społeczeństwo przyszłości, które w końcu odrzuci to, co definiowało nas przez wieki.

Tradycja w ujęciu religijnym

Tak w Kościele katolickim, jak prawosławnym Tradycja jest obok Pisma Świętego drugim źródłem objawienia. W islamie takim źródłem, poza Koranem, jest Sunna, będąca zapisem słów i czynów Mahometa i stanowiąca tradycję koraniczną.

Władysław Kopaliński, wybitny polski leksykograf i wydawca, zdefiniował pojęcie tradycji jako „przekazywanie z pokolenia na pokolenie obyczajów, przekonań, zasad, wierzeń, sposobów myślenia, odczuwania albo postępowania, wydarzeń z przeszłości traktowanych jako historia (choć niesprawdzalnych), umiejętności artystycznych, rzemieślniczych itd.; przekazany przez przodków obyczaj, wierzenie, zasada itd.” („Słownik mitów i tradycji kultury”).