Krótko przed tegorocznym festiwalem w Opolu usłyszeliśmy twój najnowszy singiel. Czy to zapowiedź płyty, nad którą pracujesz? Jaka ona będzie?

Po dłuższej przerwie pojawiła się nowa piosenka „Gentleman”, która została zaprezentowana w konkursie premier podczas Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Nad kolejnymi utworami, jak i nad płytą, cały czas pracuję. Nie wiem jeszcze, w jakim stylu będzie utrzymana – to wszystko okaże się w trakcie tworzenia. Na pewno jednak chciałbym, żeby miała dobry temat – by opowiadała jakąś historię i była dojrzała, także aranżacyjnie, z wykorzystaniem instrumentów dętych. Płyta najprawdopodobniej ukaże się w przyszłym roku.

„Gentleman” prezentuje mniej znane nam dotąd muzyczne oblicze Rafała Brzozowskiego – czy już na dobre pożegnałeś wizerunek chłopaka z gitarą?

Piosenki, takie jak „Tak blisko”, „Magiczne słowa”, „Za mały świat” czy inne, z których byłem znany, powstały wiele lat temu. Wtedy na muzycznej scenie brakowało takiego właśnie wykonawcy, śpiewającego melodyjne utwory, a ten repertuar świetnie się przyjął. Dziś zbliżam się do czterdziestki, trochę już przeżyłem – również sukcesów i rozczarowań związanych z kontraktami czy współpracą z wytwórniami – i nie mam już takiej energii na skakanie po scenie, wolę skupić się na czymś innym, niosącym głębszy sens. To naturalna kolej rzeczy, aby zmienić wizerunek. Zależy mi, żeby był spójny – nie tylko muzycznie, lecz także jako prowadzącego codzienny program telewizyjny.

Ile w tobie z „niedzisiejszego” gentlemana, o którym śpiewasz? Czy śpiewasz o sobie?

Chyba jednak tak – nawet podczas pracy nad piosenką z Michałem Pietrzakiem i Juliuszem Kamilem rozmawialiśmy o tym, co myślę o sobie i o muzyce. Powiedziałem wtedy, że czuję się czasami niedzisiejszy. Największymi autorytetami w muzyce są dla mnie Frank Sinatra, Quincy Jones czy Freddie Mercury – dziś już legendy. Od nich nauczyłem się, że piosenka musi mieć melodykę, harmonię, przekaz. Tego często brakuje współczesnej muzyce, w której najważniejsza staje się produkcja. Podobnie jest w codziennym życiu – wystarczy przywołać zasady savoir-vivre’u rodem z lat 20. czy 30, wspomnieć słynnych amantów polskiego kina, panów, którzy zawsze z melonikiem kłaniali się paniom, przepuszczali je w drzwiach, ustępowali miejsca. To wszystko niestety odchodzi w zapomnienie, a jednak fajnie by było co nieco z tego zachować, pielęgnować pewne reguły, być szarmanckim w stosunku do kobiet – wręczać kwiaty, całować dłoń… Nie zawsze jest to możliwe, zwłaszcza w dobie pandemii, jednak uważam, że świadomość tych zasad powinna być pielęgnowana. Chciałbym być takim gentlemanem, zwłaszcza w relacjach damsko-męskich.

Czy biorąc udział w „Szansie na sukces” w 2002 roku, spodziewałeś się, że blisko 20 lat później będziesz jednym z najbardziej popularnych wokalistów, a na dodatek osobowością telewizyjną? Czy pamiętasz, o czym wtedy marzyłeś?

Pamiętam ten rok, ten występ. Nie myślałem wtedy o karierze, było to coś na zasadzie zakładu z kolegami, po prostu chciałem się wyróżnić, śpiewając. Z czasem odkryłem, że jest to ciężka praca, ale zrozumiałem, że chcę to robić, występować na scenie, być oklaskiwanym po koncercie. Poznawałem coraz więcej ludzi ze świata muzyki, dobrze się w tym wszystkim odnajdywałem i rozwijałem dalej swoją pasję, wszystko przychodziło mi naturalnie. Wcześniej, gdyby ktoś mi powiedział, że będę w tym miejscu, w którym jestem teraz, nie uwierzyłbym.

Przed laty kontuzja pokrzyżowała twoje sportowe plany – studiowałeś na AWF. Wiemy, że oprócz pracy dużo uwagi poświęcasz aktywności. Jakie sporty uprawiasz?

Rzeczywiście, miałem do czynienia ze sportem zawodowym, trenowałem zapasy, sporty walki. Zdobyłem certyfikaty związane z fitnessem i uprawnieniami do prowadzenia treningów personalnych. Jako były sportowiec muszę ćwiczyć – kiedy jestem porządnie dotleniony, czuję się lepiej. Staram się biegać, lubię kitesurfing i narty wodne, a poza sezonem letnim narciarstwo standardowe. Mam małą siłownię, gdzie wykonuję proste ćwiczenia, od zwykłej deski po podciąganie na drążku. Ważne jest, by ćwiczyć tak, aby korygować wady postawy, trenując z własnym ciężarem ciała, a do tego świetnie nadaje się wszystko to, co oferuje crossfit.

Tematem przewodnim tego wydania „W Podróż” jest pamięć. W jaki sposób pielęgnujesz wspomnienia? Czy jesteś sentymentalny, czy raczej zawsze patrzysz do przodu, wypatrując nowego?

Owszem, jestem sentymentalny. Kojarzenie wydarzeń z muzyką, zdjęciami czy z zapachami nie jest mi obce. Gdy usłyszymy właśnie tę piosenkę lub poczujemy ten konkretny zapach, przy którym się coś wydarzyło, wspomnienia od razu się odblokowują. To samo dotyczy fotografii. Żyję bardzo intensywnie, dlatego musiałem wyćwiczyć pamięć krótkotrwałą, co pomaga mi na przykład w pracy. Jestem wzrokowcem, więc po przeczytaniu tekstu zapamiętuję go, wypowiadam daną kwestię i wyrzucam z pamięci. Jeżeli chcę coś zapamiętać na dłużej, to właśnie powtarzanie i kojarzenie jest idealnym rozwiązaniem. Czy patrzę do przodu, wypatrując nowego? Oczywiście, że tak! Jestem optymistą, zawsze uważam, że zarówno zawodowo, jak i prywatnie – można zbudować coś lepszego, pójść w ciekawszą stronę.

Nie odkrywasz przed fanami swojego życia prywatnego, rzadko bywasz na galach, unikasz zbędnego rozgłosu, a mimo to cieszysz się ogromną popularnością. Jak odnajdujesz się w świecie współczesnych social mediów?

Jak już wspomniałem, nie czuję się kompatybilny z pewnymi rzeczami charakterystycznymi dla obecnej rzeczywistości. Kiedyś chodziłem na pokazy mody, nadal jestem na nie zapraszany, ale nie daje mi to satysfakcji. Nie zabieram głosu w sytuacjach, o których nie mam pojęcia. Biorę udział w wydarzeniach związanych z muzyką lub tematami, na których się znam. Trochę interesuje się lotnictwem, latam samolotem jako pilot, mam też inne pasje.

W mediach społecznościowych nie zawsze pokazujemy siebie takimi, jakimi naprawdę jesteśmy, przez swoje profile oddajemy prywatne życie w ręce publiczności, to często jest niestety na pokaz. Ten wykreowany świat jest kolorowy, obfituje w sukcesy, a przecież życie składa się też z porażek. Na Instagramie czy Facebooku tego nie zobaczymy – dla mnie taki obraz świata jest przekłamany, nijak ma się do prawdziwych relacji. Twardo stąpam po ziemi, chcę żyć w realnym świecie, w kontakcie z naturą. Lubię poleżeć i popatrzeć w chmury, bez obowiązku ciągłego lajkowania, wrzucania postów i relacji. Może nie jest to do końca zgodne z zasadami, które obecnie obowiązują w social mediach. Obserwuję też w ostatnim czasie upadek wartości, którymi kiedyś trzeba było się kierować, aby zyskać popularność. Dziś wystarczy mieć ładne ciało, zrobić coś kontrowersyjnego, by zaistnieć. Nie ma już silnych osobowości, jednostek, które wyznaczają trendy, a to na nich chciałbym się wzorować.

Dokąd uciekasz, by znaleźć ten wewnętrzny spokój? Jakie miejsca w Polsce, do których można dojechać pociągiem, poleciłbyś na – nie tylko jesienny – wypoczynek?

W sezonie letnim pociągiem jeździłem często do Chałup – jest bezpośrednie połączenie z Warszawy. Jeśli chce się ominąć korki, poczytać, odpocząć, to warto wybrać ten środek transportu, zwłaszcza Intercity. W Chałupach spędzałem całe lato. To świetne miejsce do uprawiania kitesurfingu oraz do odpoczynku. Polecam również Kraków, Zakopane – pociągiem jedzie się tam o wiele przyjemniej niż samochodem. Można wyskoczyć do stolicy Małopolski dosłownie na obiad i wrócić tego samego dnia. Podróż jest komfortowa – i to prosto do centrum miasta. Na pewno warto też odwiedzić Bieszczady, Mazury, Giżycko i Olsztyn, dokąd zawsze chętnie wracam.

Rafał Brzozowski

Wokalista, prezenter telewizyjny, były zapaśnik (zdobył brąz w mistrzostwach Polski w 2006 roku). Uczestnik „Szansy na sukces” „Tańca z gwiazdami”, „The Voice of Poland”, „Superstarcia” i innych programów rozrywkowych. Od 2017 roku prowadził „Koło fortuny”, a od 2019 roku można go zobaczyć w teleturnieju „Jaka to melodia”, w którym nie tylko zagrzewa uczestników do walki, lecz także wykonuje utwory z szerokiego repertuaru polskich i światowych artystów. Wraz z Idą Nowakowską i Małgorzatą Tomaszewską poprowadził finał Eurowizji Junior 2020. Wydał pięć albumów studyjnych: „Tak blisko” (2012) i „Mój czas” (2014), „Na święta” (2014), „Borysewicz & Brzozowski” (2015), „Moje serce to jest muzyk – polskie standardy” (2016), a obecnie pracuje nad kolejną płytą, której zwiastunem jest singiel „Gentleman” zaprezentowany na 57. KFPP w Opolu. W 2020 roku został uhonorowany Telekamerą w kategorii osobowość telewizyjna.