Tekst stanowi uzupełnienie artykułu „Wiedźmin, elfy i polskie warownie”, który ukazał się w kwietniowym wydaniu magazynu „W Podróż”.

Droga na szczyt nie była łatwa. Pierwsze adaptacje prozy Sapkowskiego złośliwi często porównują do potworów, z którymi walczył Wiedźmin. Małe możliwości techniczne i niskie budżety nie pozwalały w poprawny sposób zwizualizować barwnego świata Geralta z Rivii. Wszyscy dziś jednak zgodnym chórem przyznają, iż to właśnie te początkowe, nieporadne próby przetarły szlaki późniejszym twórcom.

Rysunkowy Geralt

W 1993 roku na polskim rynku wydawniczym pojawiła się pierwsza adaptacja przygód Białego Wilka. Była nią seria komiksów rysowanych przez Bogusława Polcha na podstawie scenariusza Macieja Parowskiego i – rzecz jasna – prozy Andrzeja Sapkowskiego. W ciągu dwóch lat światło dzienne ujrzało sześć części wydanych w magazynie „Komiks” (Prószyński i S-ka). Serię wznowiono w 2001 roku, a w 2015 roku wydano ją w jednym tomie z poprawioną kolorystyką. Komiksy przyjęte zostały dość chłodno, a rysownikowi zarzucano, iż nie utrzymał poziomu, jakim cechowały się poprzednie jego prace, takie jak uznawany za opus magnum Polcha „Funky Koval” czy seria „Bogowie z kosmosu”. Po latach jednak stanowczy głos krytyki nieco przycichł, a wersję Parowskiego i Polcha z czasem uznano za kultową.

Fot. Prószyński i S-ka

Fot. Prószyński i S-ka

 

Nie była to jedyna adaptacja komiksowa. Sukces gier komputerowych zdecydował o powstaniu jeszcze dwóch serii obrazkowych. W 2011 roku pojawiła się dwuczęściowa „Racja Stanu” Arkadiusza Klimka i Michała Gałka, a trzy lata później Wiedźmina na warsztat wziął potentat branży komiksowej, amerykańska firma Dark Horse Comics, która we współpracy z CD Projekt RED wydała cztery części: „Dom ze szkła”, „Dzieci lisicy”, „Klątwa kruków” i „Córka płomienia”.

Fot. Egmont

Fot. Dark Horse Comics

Fot. Dark Horse Comics

Fot. Egmont

Komputerowy Wiedźmin

Próbę przeniesienia przygód Geralta na ekran komputera podjęto już w 1997 roku. Temat zainteresował polską firmę Metropolis Software House założoną przez Adriana Chmielarza i Grzegorza Miechowskiego. Szybko jednak okazało się, że ograniczenia techniczne i wysoki koszt produkcji przerosły możliwości twórców, którzy anulowali projekt na wczesnym jego etapie. Do dziś przetrwało zaledwie kilka sekwencji wideo z demonstracyjnej wersji gry.

Foto: Metropolis Software House

Co ciekawe, firma powróciła do tematu w 2002 roku, tym razem jednak w znacznie skromniejszej, choć oryginalnej formie. Dla operatora telefonii komórkowej Centertel przygotowano grę tekstową na telefony, polegającą na czytaniu fragmentów tekstu i wysyłaniu SMS-ów, dzięki którym użytkownik podejmował decyzje o dalszych losach bohatera. Produkcja ta jednak nie zdobyła uznania graczy – poziom interakcji był symboliczny, a opłaty za każdy SMS niemałe.

W 2007 roku na rynku pojawiła się wysokobudżetowa gra komputerowa autorstwa polskiej spółki CD Projekt RED. Fabuła „Wiedźmina” (“The Witcher”) osadzona została pięć lat po wydarzeniach z ostatniej części książkowej sagi. Budżet gry wyniósł około 19 mln złotych. W polskiej wersji językowej głosu postaci Geralta użyczył aktor Jacek Rozenek.

Fot. CD Projekt RED

Fot. CD Projekt RED

Ogromny, światowy sukces gry zdecydował o jej kontynuacjach. W 2011 roku pojawił się „Wiedźmin 2: Zabójcy królów”, a w 2015 „Wiedźmin 3: Dziki Gon”.

Fot. CD Projekt RED

Fot. CD Projekt RED

Fot. CD Projekt RED

Fot. CD Projekt RED

Fot. CD Projekt RED

Idąc za ciosem, firma zdecydowała się też na kilka produkcji pobocznych: „Wiedźmin – gra przygodowa” (2014), „Gwint: Wiedźmińska gra karciana” (2016) oraz „Wojna Krwi: Wiedźmińskie Opowieści” (2018).

Fot. CD Projekt RED

Fot. CD Projekt RED

Fot. CD Projekt RED

Duży i mały ekran

9 listopada 2001 roku miała miejsce premiera pełnometrażowego filmu „Wiedźmin” w reżyserii Marka Brodzkiego. Obraz był tak naprawdę efektem ubocznym 13-odcinkowego serialu, którego emisję rozpoczęto rok później, a choć produkcja nie uniknęła krytyki, dziś nie brakuje takich, którzy uznają rolę Michała Żebrowskiego jako Geralta za wzorzec.

Fot. TVP

Fot. TVP

Film i serial udowodniły, że polski przemysł filmowy nie potrafił wówczas stworzyć superprodukcji, ale jednocześnie pokazały, że „Wiedźmin” ma ogromny potencjał i właściwa adaptacja jest tylko kwestią czasu.

Przełomem niewątpliwie okazał się 8-odcinkowy serial Netflixa „The Witcher”, wyprodukowany w 2019 roku we współpracy z polską firmą Platige Image. W Geralta z Rivii wcielił się sam Henry Cavill, znany z roli Supermana i zarazem jeden z aktorów typowanych na nowego Jamesa Bonda. Produkcja odniosła oszałamiający sukces, choć nie brakowało głosów krytycznych ze strony polskich fanów, którzy mieli multum własnych koncepcji odbiegających od tego, co zaprezentował Netflix. Nie da się jednak pominąć faktu, iż „The Witcher” popularnością przebił nawet słynną serię „Stranger Things”, a widzowie z zapartym tchem czekają już na sezon drugi, którego premierę zapowiedziano na rok 2021.

Fot. Netflix

Fot. Netflix

Na deskach teatru

Teatr Muzyczny w Gdyni uzyskał zgodę Andrzeja Sapkowskiego na realizację musicalu opartego na jego twórczości. 15 września 2017 roku odbyła się prapremiera pierwszego na świecie musicalu „Wiedźmin” w reżyserii Wojciecha Kościelniaka. Trwający w sumie trzy i pół godziny spektakl spotkał się z gorącym przyjęciem. Recenzenci przyznali, że choć pomysł wydawał się kontrowersyjny, Kościelniakowi udało się stworzyć znakomitą adaptację – doskonale zagraną, zaśpiewaną i zatańczoną. W rolę Geralta wcielił się Krzysztof Kowalski, absolwent Studium Wokalno-Aktorskiego im. D. Baduszkowej w Gdyni.

Fot. Teatr Muzyczny w Gdyni

Fot. Teatr Muzyczny w Gdyni

Więcej i więcej

Uniwersum Wiedźmina stale się rozrasta. Nic dziwnego, iż obfituje dziś także w produkcje fanowskie. W sieci przeczytać można opowiadania i obejrzeć filmy stworzone przez miłośników sagi o Geralcie, a żaden konwent miłośników gier i fantastyki nie może się odbyć bez udziału cosplayerów przebranych za postaci z książek Sapkowskiego i gier powstałych na ich podstawie. Ale to już temat na inną opowieść…