Na pytanie, jakie nazwiska odegrały największą rolę w naszej kulturze, większość osób jednym tchem wymieni m.in. Mikołaja Kopernika, Jana Kochanowskiego czy Adama Mickiewicza. Nie każdy jednak wie, że powstałe setki lat temu rękopisy wieszczów i myślicieli są do dzisiaj przechowywane w polskich zbiorach. Te namacalne ślady działalności naszych rodaków znajdują się w jednym z najważniejszych i najstarszych ośrodków rodzimej kultury – tzw. Ossolineum.

Zakład Narodowy im. Ossolińskich to polski instytut naukowy i kulturalny z siedzibą znajdującą się obecnie we Wrocławiu. Nazwę wziął od nazwiska swojego fundatora, dla którego nie istniała większa wartość niż wiedza i kultura – hrabiego Józefa Maksymiliana Ossolińskiego. Ossoliński pochodził z małopolskiej rodziny szlacheckiej i otrzymał doskonałe wykształcenie w warszawskim kolegium jezuickim. Był powieściopisarzem, poetą i tłumaczem epoki oświecenia oraz badaczem i historykiem literatury – to jemu zawdzięczamy rozpoczęcie badań nad słowiańszczyzną. Jego bogate zbiory biblioteczne, wsparcie materialne i ogromna wiedza posłużyły m.in. Samuelowi Bogumiłowi Lindemu w pracy nad stworzeniem pierwszego słownika języka polskiego. W 1817 roku Ossoliński ufundował we Lwowie Zakład Narodowy im. Ossolińskich i przekazał mu swój potężny księgozbiór.

Naukowiec i dyplomata

Od 1790 roku Ossoliński mieszkał w Wiedniu, gdzie miał kontakt z ludźmi należącymi do otoczenia króla Stanisława Augusta i prowadził badania nad polską historią, literaturą i sztuką. To właśnie tam kolekcjonował skarby rodzimej kultury (dzieła literackie, graficzne, numizmatyczne i malarskie), które potem przerodziły się w zaczątek najcenniejszego zbioru sztuki w naszym kraju. Angażował się również w działania prowolnościowe i pośredniczył w kontaktach polskiej szlachty z cesarzem. Szybko doceniono jego chęć współpracy i wartość wykształcenia, dlatego powierzono mu funkcję wysłannika (posła) Królestwa Galicji i Lodomerii. W ten sposób Ossoliński otworzył rozdział w swoim życiu poświęcony pracy polityczno-dyplomatycznej na rzecz ukochanej ojczyzny. Podjął się m.in. pośrednictwa między dowodzącymi insurekcją kościuszkowską a rządem wiedeńskim, interweniował w tamtejszym urzędzie do spraw cenzury w obronie wydawanego w Galicji „Dziennika Patriotycznych Polaków” oraz podjął starania mające na celu utworzenie Katedry Języka Polskiego i Literatury Polskiej na Uniwersytecie we Lwowie. Jego działalność przyniosła mu zaszczytne odznaczenia i funkcje – został mianowany przez cesarza Franciszka I najwyższym marszałkiem koronnym, komandorem Orderu Świętego Stefana oraz wielkim ochmistrzem Królestwa Galicji i Lodomerii. Zachował przy tym szacunek i zaufanie szlachty, co czyniło go doskonałym adwokatem narodowych interesów.

Prefekt Cesarskiej Biblioteki Narodowej

Angażując się w sprawy Polski, Ossoliński nie porzucił nigdy swojej największej pasji, czyli nauki i studiów nad sztukami pięknymi. Dzięki uzyskanej pozycji i możliwościom finansowym mógł sobie pozwolić na podróże do Czech i Niemiec, w trakcie których zdobywał cenną wiedzę. W Wiedniu zaś kupił posiadłość naprzeciwko Theresianum (ekskluzywnej szkoły założonej w 1746 roku przez cesarzową Marię Teresę), gdzie prowadził dom otwarty dla wszystkich spragnionych wiedzy i debaty intelektualnej. Sam Ossoliński był niekwestionowanym autorytetem i mentorem dla wielu Słowian mieszkających w Wiedniu. Jak okazało się później – nie tylko oni doceniali jego ogromną wiedzę i zamiłowanie dla sztuki.

W swojej pracy badawczej Ossoliński cechował się niezwykłą rzetelnością. Kontynuował kompletowanie bogatego księgozbioru, był również mecenasem sztuki. Na każdym kroku potwierdzał swoje zaangażowanie i miłość do literatury, a szczególny wyraz dał im w 1800 roku, gdy skutecznie obronił Cesarską Bibliotekę Nadworną przed grabieżą w czasie wkroczenia wojsk francuskich do Austrii. Jego bezinteresowność i oddanie zostały dostrzeżone i docenione przez cesarza Franciszka I, który w 1809 roku powierzył mu odpowiedzialny urząd prefekta biblioteki.

Na straży polskiego dobra narodowego

Świadomy wartości zgromadzonych przez siebie zbiorów Ossoliński zadbał o to, aby służyły one przyszłym pokoleniom jako podwaliny polskiej kultury. Mając to na względzie, nabył na licytacji lwowski klasztor pokarmelitański i kościół św. Agnieszki – oba budynki po I rozbiorze Polski i kasacie wielu klasztorów przez cesarza austriackiego Józefa II były zrujnowane (przez pewien czas pełniły funkcję magazynu i piekarni wojskowej, a później zostały strawione przez dwa pożary). W 1826 roku generał Józef Bem podjął się bezinteresownie kierowania robotami przy przebudowie i renowacji budynków, a realizatorem prac był krakowski budowniczy, malarz i grafik Jerzy Głogowski. Budynek służył za siedzibę Zakładu Narodowego im. Ossolińskich aż do 1945 roku, chociaż większa część zbiorów została ewakuowana w 1944 roku i wywieziona do Krakowa. Miały przeczekać okres działań wojennych w piwnicach Biblioteki Jagiellońskiej, ale zostały niespodziewanie wywiezione przez Niemców do miejscowości Adelin (obecnie Zagrodno) koło Złotoryi na Dolnym Śląsku. Szczęśliwie przetrwały tam wojnę i w 1947 roku trafiły do Wrocławia, gdzie Biblioteka Ossolineum ma swoją siedzibę do dziś.

Założona przez Ossolińskiego instytucja stała się – zgodnie z jego intencją – jednym z najważniejszych ośrodków badań nad polską historią i literaturą. W zbiorach Ossolineum, będących największym księgozbiorem w Polsce, schronienie znalazły bezcenne rękopisy i starodruki, m.in. „De revolutionibus orbium coelestium” Mikołaja Kopernika z 1543 roku, „Pieśni” Jana Kochanowskiego z 1586 roku czy rękopis poematu „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza z 1834 roku.

Wiedeńskie wspomnienie o wielkim Polaku

Sam Ossoliński koniec życia spędził w Wiedniu, gdzie stracił wzrok w wyniku ciężkiej choroby. Tam też zmarł w 1826 roku i został pochowany na cmentarzu Matzleindorf, ale współcześni badacze i miłośnicy polskiej kultury nie mogą oddać mu tam hołdu. Jego grób znajdował się bowiem w części nekropolii, która została zlikwidowana i przeznaczona na cele komunikacyjne. Jednak pamięć o wybitnym Polaku w Wiedniu nie umarła. Przechadzając się ulicą Mayerhofgasse, można odnaleźć tablicę pamiątkową odsłoniętą 15 października 2015 roku ku czci człowieka, który przyczynił się do zachowania najcenniejszych skarbów swojej ojczyzny – jej historii i kultury.

Warto wiedzieć

Poloniki to druki, rękopisy, dzieła sztuki, pamiątki narodowe i historyczne albo miejsca związane z Polską, znajdujące się za granicą. Instytut Polonika prowadzi projekty o charakterze konserwatorskim, naukowo-badawczym, edukacyjnym i popularyzatorskim, mające chronić i upowszechniać polskie dziedzictwo kulturowe poza granicami naszego kraju.

Artykuł przygotowany we współpracy z Instytutem POLONIKA