Silny związek jedzenia ze zmysłami doskonale obrazuje scena ze słynnej, quasi-biograficznej powieści Marcela Prousta „W stronę Swanna”. Główny bohater, rozkoszując się ciasteczkiem magdalenką i popijając ciepłą herbatę, wraca wspomnieniami do chwil dzieciństwa. Większość z nas – podobnie jak literacka postać – dobrze pamięta smaki z młodych lat. Julio Cortázar, argentyński pisarz, napisał kiedyś, że „każda zakochana pamięć przechowuje swoje magdalenki”.

Na przekór przeciwnościom

Jak wykazały badania opinii, ponad połowa Polaków powyżej 40. roku życia za szczególny smak dzieciństwa uważa oranżadę w szklanej butelce. Na drugim miejscu znalazły się śmietankowe lody na patyku (47 proc.), a na trzecim – polskie owoce (46 proc.). Nie zabrakło również mleka w szklanej butelce oraz prawdziwej śmietanki. Z młodymi latami kojarzone są także kogel-mogel, sernik, jabłecznik oraz owocowe galaretki. Smaki – tak jak wydarzenia czy spotkane osoby – zostają zatem w naszej pamięci. Każdy kraj ma swoje potrawy, które przenoszą w beztroskie czasy dzieciństwa oraz pozytywnie wpływają na nastrój. W Kanadzie są to naleśniki z syropem klonowym, we Francji – karmelowy pudding i zupa cebulowa, we Włoszech – gnocchi, czyli ziemniaczane kluski, oraz lasagne, a w Stanach Zjednoczonych – smażony kurczak, makaron zapiekany z serowym sosem i apple pie (amerykańska wersja szarlotki).

Potrawy, które wywołują w nas nostalgię i poprawiają nasze samopoczucie, w języku angielskim określa się jako comfort food. Pojęcie to wypromowała Nigella Lawson, prezenterka i autorka bestsellerowych książek kucharskich. Brytyjka po przyrządzeniu potrawy bardzo często wypowiada słynne już zdanie „It’s such a comfort” (To taki komfort).

Nie tylko smak

W czerpaniu przyjemności z jedzenia olbrzymią rolę odgrywają także zmysły wzroku i słuchu. Według badań przeprowadzonych przez Charlesa Spence’a, psychologa eksperymentalnego, mus truskawkowy podany na białym talerzu wydaje się słodszy. To złudne wrażenie wynika z kontrastu. Jasny kolor sprawia, że czerwień owoców wydaje się mocniejsza – tym samym ich smak odbierany jest jako intensywniejszy. Lubimy również patrzeć na jedzenie, czego dowodzi niesłabnąca popularność w mediach społecznościowych hashtagu #foodporn.

Trend ten, polegający na fotografowaniu posiłków tak, aby wydawały się niezwykle smaczne i atrakcyjne, znakomicie potwierdza tezę, że jemy również oczami. Pokazuje ponadto, że coraz więcej czasu i uwagi poświęcamy żywności. Według badaczy z Uniwersytetu w Oksfordzie na doznania smakowe wpływa także słuch. To, co chrupiące i kruche, jest w naszej ocenie świeższe. Dla wielu z nas to właśnie chrupkość jabłka, a nie jego kolor czy zapach, potwierdza jego świeżość.

W poszukiwaniu pożądania

Od wieków poszukujemy substancji, które nie tylko poprawią naszą ogólną kondycję, lecz również zwiększą libido i podsycą pożądanie. Namiętność miały rozbudzać afrodyzjaki. Takie działanie wiąże się przede wszystkim z przyprawami – cynamonem, szafranem, gałką muszkatołową czy pieprzem. W antycznej Grecji właściwości pobudzające przypisywano bluszczowi. Pnącze to dodawano do trunków oraz żuto dla wzmocnienia. Bachus, w mitologii greckiej bóg płodności, winnej latorośli i wina, był przedstawiany z wieńcem z tej rośliny na głowie.

Z kolei w starożytnym Rzymie sięgano po kolendrę i ostrygi. Mięczaki podawano także na ucztach wyprawianych przez Kleopatrę, królową Egiptu. Również w średniowieczu wierzono w cudowną moc afrodyzjaków, a z przyrządzania magicznych eliksirów słynęły czarownice. Zazwyczaj przygotowywały je z warzyw, m.in. karczochów, szparagów bądź rzepy, żywicy drzew, sproszkowanych części węży i jaszczurek, owadów, alkoholu oraz ziół.

Czysta radość

Nieraz mogliśmy zauważyć, że spożywanie określonych produktów wpływa pozytywnie na nasz nastrój. Mowa oczywiście o czekoladzie, która zawiera tryptofan. Aminokwas ten bierze udział w produkcji serotoniny. Niedobór tej substancji nierzadko prowadzi do zaburzeń snu, apatii, drażliwości i problemów z koncentracją. W dobry nastrój wprowadza nas także spożywanie lodów. Ponad 90 proc. Polaków w badaniu przeprowadzonym przez Kantar Polska przyznało, że utożsamia je z radością. Z kolei 47 proc. badanych kojarzy mrożony deser z przyjaźnią, a 31 proc. z miłością. Wskazywano także na ochłodę, szczęście, relaks, ulgę, błogość, beztroskę oraz wakacje.

Stężenie hormonu szczęścia podnosi też słony karmel. Wyjątkowe połączenie cukru, soli i masła uwalnia w mózgu endogenne opioidy. Te naturalne substancje sprawiają, że czujemy zadowolenie, a nawet euforię. Nie zapominajmy przy tym o zachowaniu umiaru, który co prawda nie poprawi nam tak szybko humoru jak słodkie przekąski, ale za to pozwoli cieszyć się dobrą formą.

Ciekawostka

Umami to jeden z podstawowych smaków, który wyczuwają nasze kubki smakowe. Jego źródło stanowi kwas glutaminowy. Trudno o jednoznaczną definicję. Jest odczuwalny m.in. w mięsie – głównie wołowym i wieprzowym, parmezanie, intensywnych wywarach, wodorostach, a także sosach sojowym, rybnym i ostrygowym. Umami szukajmy więc przede wszystkim w potrawach kuchni azjatyckiej, np. ramenie, pad thai bądź sushi.