Manufakturę tułowicką założył w 1852 roku hrabia Ernest Frankenberg. Zakład borykał się z wieloma trudnościami. Spodziewanych zysków nie przyniósł ani eksport do krajów Orientu, ani sukces ekspozycji zaprezentowanej w 1872 roku na wystawie światowej w Wiedniu. W związku z tym w 1894 roku manufakturę przekazano Schlegelmilchom, właścicielom dobrze prosperującego zakładu w Suhl. Ci przekształcili ją w nowoczesną fabrykę, której wyroby zyskały poklask i sławę na całym świecie.

Kruche piękno

Znakiem rozpoznawczym porcelany z Tułowic stały się bardzo wysoka jakość i niezwykła estetyka. Właściciele dbali o stałe uszlachetnianie surowców i wartość artystyczną. Zatrudnili nawet dekoratorów z Chin, którzy wnieśli swą technikę zdobienia porcelany za pomocą złotej folii. Produkty eksportowano do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Ameryki Południowej, Francji, Holandii i krajów Dalekiego Wschodu. Firma doczekała się własnej wzorcowni w Nowym Jorku, a także przedstawicielstw w Amsterdamie, Londynie, Paryżu oraz Wiedniu.

Po zakończeniu I wojny światowej fabryka popadła w tarapaty finansowe, z których wydostała się dopiero siedem lat później, powracając do masowej sprzedaży swoich wyrobów. W tym czasie znane stały się dwie odmiany porcelany: czerwień orańska, zamawiana przez klientów angielskich, oraz błękit, ceniony w Europie południowo-wschodniej. W 1928 roku na rynek wprowadzono nowy odcień: kość słoniową.

Niestety, światowy kryzys gospodarczy na początku lat 30. XX wieku zadecydował o zawieszeniu tułowickiej produkcji. W 1934 roku zmarli właściciele firmy, Arnold i Erhard Schlegelmilchowie. Kierownictwo nad upadającą firmą przejął Lothar Schlegelmilch. Ostatecznie produkcję zamknięto w 1945 roku, a w kolejnym fabryka została znacjonalizowana przez ówczesne polskie władze, które postanowiły kontynuować tradycje wyrobu porcelany. Skończyła się jednak era Schlegelmilchów i największych tułowickich dokonań. Dziś przedwojenna porcelana z Tułowic to prawdziwy skarb. Przeszło 600 kunsztownie wykonanych eksponatów takich jak wazy, czajniczki, filiżanki, rawiery, żardiniery – naczynia ręcznie formowana i malowane oraz te w całości inkrustowane złotem – można podziwiać na stałej ekspozycji w pałacu Sulisław. Gabloty z cenną kolekcją z lat 1910-1945 znajdują się w holu głównym oraz w bibliotece przyległego Hotelu Elsner.

Pałac śląskiego Kopciuszka

Choć pałac w Sulisławiu znajduje się zaledwie godzinę drogi od Wrocławia, a z Brzegu można dojechać do niego rowerem, pozostaje oddalony od miejskiego zgiełku, skryty we wspaniałym dworskim parku otoczonym gęstymi lasami. To bajkowy wręcz obiekt z niezwykłą historią. Dawno temu uboga dziewczynka Joanna Gryzik niespodziewanie otrzymała ogromny spadek i została najbogatszą szlachcianką Śląska. Przepiękny pałac w Sulisławiu zakupiła w 1888 roku dla swojego syna. Choć później obiekt często zmieniał właścicieli, szczęśliwie ominęła go XX-wieczna wojenna zawierucha. Po II wojnie światowej przez dwa lata nocowali tu pracownicy cyrku „Arena”, a okolica zamieniła się w wielkie zoo. Potem budynek przejmowały kolejno Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Komenda Wojewódzka Milicji Obywatelskiej w Opolu. W 2000 roku podupadający obiekt został opuszczony. Sześć lat później Jerzy Bar, rozkochany w historii i zabytkach mecenas kultury, postanowił kupić pałac wraz z zabudowaniami folwarcznymi, parkiem, gruntami rolnymi i przyległymi lasami.

Po kilku latach intensywnych prac Sulisław nie tylko odzyskał dawną świetność, ale także stał się perłą regionu, przynosząc inwestorowi prestiżowy tytuł Herosa Polskiej Gospodarki za zaangażowanie w rekonstrukcję zabytków. Dzisiaj działa tu ekskluzywny pięciogwiazdkowy hotel z parkiem dworskim, nowoczesne centrum konferencyjno-szkoleniowe oraz Instytut Jogi i Ajurwedy. Sulisław jest pełen antyków, dobranych z gustem i smakiem. Można tu zobaczyć m.in. szkic autorstwa Jana Matejki, obraz pędzla córki Picassa czy płótna Tamary Łempickiej. Przysłowiową wisienką na torcie pozostaje jednak ekspozycja przedwojennych skarbów tułowickiej porcelany.

Rowerem przez Opolskie

Choć pałac skrywa się wśród gęstych lasów województwa opolskiego, łatwo tam dojechać rowerem z pobliskiego Brzegu. W samym Sulisławiu krzyżują się trzy okólne szlaki rowerowe o długości kolejno 5, 13,6 i 14,4 km. Na miejscu, poza ekspozycją niezwykłej porcelany, zobaczyć można wspaniały zabytkowy park, odwiedzić należącą do pałacu plażę nad lokalnym, czystym kąpieliskiem, skorzystać z golfowej strzelnicy czy nakarmić daniele z sulisławskiej hodowli. Kto gustuje w ciekawych podróżach jednośladem, może z Brzegu ruszyć też malowniczym Szlakiem Odry, odwiedzając po drodze Brzezinę, gdzie stoi unikalny XVI-wieczny pomnik i zarazem jeden z najstarszych kamieni drogowych w Europie, marinę w Ścinawie Polskiej czy ciekawe zabytki techniki – śluzę i elewator – w Oławie. Z kolei na południe od Sulisławia, w okolicach Nysy, biegnie słynny polsko-czeski rowerowy Szlak Czarownic. To aż 233 km pełne przygód i historycznych ciekawostek. Trasa wiedzie bowiem przez miejsca związane z procesami czarownic – Dom Kata w Paczkowie, Górę Czarownic w okolicach Nysy czy Szubieniczną Górę w Głuchołazach.

Czy wiesz, że…

Porcelana została wynaleziona w Chinach w VII wieku. W Europie po raz pierwszy wyprodukowano ją w 1709 roku w Saksonii. Zwana „białym złotem”, zyskała wartość porównywalną do wartości tego cennego kruszcu.