W latach 2006–2018 odbył 12 wypraw dookoła świata, podczas których odwiedził ponad 100 krajów, między innymi Indie, Chiny, Australię, Nową Zelandię, Brazylię, Peru, Meksyk, Dominikanę, Kenię, Izrael. Co sprawiło, że w 2006 roku Piotr, 24-letni wówczas student budownictwa na Politechnice Krakowskiej, podjął decyzję, że okrąży glob? – Decyzja była spontaniczna. Pewnego dnia postanowiłem, że po prostu wyruszę przed siebie. Z początku nie planowałem żadnej podróży dookoła świata – przyznał Piotr.

American dream

Padło na Stany Zjednoczone. Na miejscu kupił samochód i w ciągu pół roku zwiedził USA stan po stanie. – Udało się – ale wtedy usłyszałem od znajomego: „A może jeszcze przy okazji zwiedzisz Hawaje?” – i poleciałem tam. A że stamtąd bliżej niż do Polski było do Australii, to wybór był prosty. I tak jakoś się stało, że wylądowałem na kolejnym kontynencie – wspominał początki podróżowania Śliwiński. W Australii spędził trzy miesiące, jeżdżąc głównie autostopem albo składanym rowerem.

Do Polski nadal nie było mu spieszno. Podróże wciągnęły go na dobre. Z Australii, zamiast kierować się na Azję, wybrał się do Nowej Zelandii. A stamtąd do Hongkongu, dalej przez Wietnam do Singapuru, a w dwunastym miesiącu wyprawy dotarł do Indii. Tam kupił motocykl i turban na głowę, żeby choć trochę upodobnić się do lokalsów. – Wymyśliłem sobie plan, że tym motocyklem i w turbanie dojadę już do Polski, wbrew opinii wszystkich, którzy mówili mi, że to niemożliwe. A okazało się nie takie trudne. Przejechałem cały Pakistan, Iran, Turcję – łącznie sześć tysięcy kilometrów w 40 dni. Motocykl przetrwał wyprawę i do dziś stoi w Krakowie – opowiadał Piotr. Przed deszczem i zimnem ochraniał się za pomocą… worków na śmieci, którymi się okrywał.

Pierwsza wyprawa pozostawiła jednak niedosyt. Piotr chciał zobaczyć jeszcze więcej. Zaledwie dwa miesiące po powrocie do ojczyzny wyruszył w kolejną podróż, znów zaczynając od Ameryki, dalej odwiedzając Japonię, Koreę Południową i Chiny. Tym razem celem był Tybet. Próbując uniknąć licznych kontroli chińskiej armii, podróżował szlakami, którymi zwykle nie przemieszczają się turyści. Tak dotarł do klasztoru mnichów ukrytego wysoko w górach. Nie było tam ani prądu ani bieżącej wody, a jednak Piotr wspomina, że wizyta w klasztorze była jednym z najprzyjemniejszych momentów tej podróży. Powrót też okazał się ciekawy, bo wracałem koleją transsyberyjską, która przemierza niemal całą Rosję.

Za trzecim razem zwiedził Amerykę Środkową. Był m.in. w Meksyku i na Dominikanie.

Korona ziemi

Czwarta wyprawa dookoła świata przyniosła Śliwińskiemu przygodę z górami. Zaczął on od francuskich Alp. W 2009 roku, po zdobyciu najwyższego szczytu Europy, Mont Blanc, rozpoczął projekt polegający na pokonaniu Korony Ziemi, czyli najwyższych szczytów górskich wszystkich kontynentów. Od tej pory, kontynuując coroczne wyprawy dookoła świata połączone z ekspedycjami wysokogórskimi, zdobywał raz w roku jeden szczyt z Korony Ziemi. W ciągu dziewięciu lat udało mu się dotrzeć na osiem: Mount Everest, Carstensz, Denali, Elbrus, Górę Kościuszki, Aconcaguę, Kilimandżaro, Mont Blanc.

Na najwyższą górę świata wszedł podczas ostatniej, dwunastej wyprawy dookoła globu. Nie obyło się bez trudnych momentów, a nawet otarcia się o śmierć. – Wchodziłem i schodziłem sam, bez osobistego szerpy w roli przewodnika. Przy zejściu skończył mi się tlen, dostałem obrzęku mózgu i utknąłem na wysokości ośmiu tysięcy metrów. Tam przeżyłem tak zwany biwak śmierci. Spędziłem całą noc w trudnej strefie, samotnie, bez śpiwora, tlenu, gazu. Wtedy doceniłem eksperyment, w którym wziąłem udział przed wyprawą – przetrwanie 100 dni w temperaturze minus 50 stopni Celsjusza w warunkach laboratoryjnych. To wzmocniło nie tylko mój organizm, ale przede wszystkim uodporniło psychikę. W kryzysowym momencie na Mount Everest nie straciłem równowagi ducha, nie spanikowałem, dzięki temu powoli udało mi się zejść z góry – opowiadał Piotr.

Podczas wszystkich swoich wypraw Śliwiński głównie przemieszczał się lokalnymi środkami transportu. Bez planów, spontanicznie. Nawet język nie był barierą. Piotr wspominał, że z początku wyprawy do Ameryki nie znał dobrze nawet angielskiego. Nauczył się w podróży, rozmawiając z ludźmi. Podróżnik przekonywał także, że dalekie podróże niekoniecznie muszą być drogie. Podczas drugiej wyprawy dookoła świata w Stanach znalazł połączenie z jednego wybrzeża na drugie, z Nowego Jorku do Kalifornii, za około sto dolarów. – Podróżując przez wiele krajów, nauczyłem się ufać ludziom. Wyniosłem z tego najważniejszą lekcję – że człowiek jest z natury dobry. Kluczem do jego serca jest uśmiech i zaufanie, podejście do każdego z pokorą bez względu na nację, wiek, religię czy poglądy – podkreślał Śliwiński.

Przez trzy dni podróżnicy opowiadali słuchaczom przygody ze świata, o których zwykłemu człowiekowi nawet się nie śniło. Wśród gości znaleźli się m.in. Jasiek Mela czy guru polskich podróżników i reporterów Ryszard Czajkowski. Idea Podkarpackiego Kalejdoskopu Podróżniczego – jednego z największych festiwali podróżniczych w Polsce – sięga 2009 roku. Impreza od samego początku skierowana jest do szerokiego grona odbiorców, dla których chęć świadomego poznawania świata i nowych ludzi jest czymś więcej niż tylko kolejnym sposobem spędzania wolnego czasu. Przyciąga setki osób, które kochają podróżować lub po prostu marzą o wielkich przygodach.

Od trzech lat festiwal odbywa się w G2A Arenie – Centrum Wystawienniczo-Kongresowym w podrzeszowskiej Jasionce. G2A jest jednym z najnowocześniejszych obiektów na terenie Podkarpacia i biznesowym sercem regionu. Został oddany do użytku w 2016 roku. Już od początku było wiadomo, że głównym celem CWK jest organizacja największych, najważniejszych i najbardziej prestiżowych imprez targowych, wystaw i konferencji w regionie. W tego typu wydarzenia idealnie wpisuje się Podkarpacki Kalejdoskop Podróżniczy.

W trakcie jedenastu dotychczas zorganizowanych edycji odbyło się ponad 160 autorskich wystąpień połączonych z multimedialnymi pokazami fotografii, projekcje filmów podróżniczych i dokumentalnych, premierowe wystawy fotografii oraz liczne spotkania z autorami branżowych pozycji książkowych na polskim rynku wydawniczym. Kolejna edycja już za rok.