Wybuchające po I wojnie światowej konflikty związane z przebiegiem wschodnich i południowych granic Polski, a przede wszystkim trwająca od 1919 roku wojna polsko-bolszewicka, przyczyniły się do znacznych strat w wyposażeniu Wojska Polskiego. Dowództwo borykało się z kryzysami związanymi z zaopatrzeniem w amunicję. Były one poważne już w kwietniu 1920 roku, podczas operacji przeprowadzanych na Ukrainie.

Wstrzymane transporty

Kryzys wywołała blokada transportów kolejowych wiozących broń i wyposażenie polowe przez tereny Niemiec, Austrii i Czechosłowacji. W kluczowym momencie wojny polsko-radzieckiej państwa te, zasłaniając się chęcią zachowania neutralności, zajęły oficjalne stanowisko sprzeciwiające się produkcji, wywozowi i tranzytowi materiałów wojennych dla Polski przez ich terytoria. Dołączyło do nich Wolne Miasto Gdańsk, które – począwszy od 21 lipca 1920 roku – odmówiło wyładunku ze statków materiałów wojennych dla Polski, a później wstrzymało przeładunek wszystkich rodzajów towarów. W tej sytuacji możliwość prowadzenia dalszych działań bojowych przez Wojsko Polskie stanęła pod znakiem zapytania.

Pomocna dłoń

W krytycznym momencie ostatnią deską ratunku okazały się Węgry, które były szczególnie zainteresowane sukcesem Polski w walce z Rosją. Na wieść o kryzysie zaopatrzeniowym w polskiej armii władze węgierskie zareagowały natychmiast, wysyłając transport kolejowy z niemal całym zapasem amunicji, jakim dysponowała armia węgierska (prawie milion naboi). W zakładach Csepel koło Budapesztu niezwłocznie rozpoczęto produkcję pocisków do austriackich karabinów typu mannlicher oraz karabinów maszynowych schwarzlose, a także niemieckich karabinów mauser i maxim. Znacznie krótsza droga przez Czechosłowację została zablokowana, więc tabor docierał do Polski okrężnymi trasami przez Rumunię. Chociaż były traktowane jak relacje najwyższego znaczenia, to ładunek dotarł do celu, czyli na dworzec w Skierniewicach, z ponad miesięcznym opóźnieniem, dosłownie w ostatniej chwili, bo 12 sierpnia.

Tranzytem przez Węgry

Władze węgierskie dostarczały oddziałom polskim amunicję i sprzęt własnymi transportami kolejowymi. Zgodziły się także pośredniczyć w tranzycie broni i sprzętu wojskowego sprowadzanego przez Polskę z Francji (a częściowo składowanego w Grecji), Włoch czy Austrii (tu korzystano z pośrednictwa prywatnych, cywilnych firm). Sprowadzanie wyposażenia wojskowego z tych krajów wymagało fałszowania listów przewozowych. Według oficjalnych dokumentów docelowym punktem podróży były Węgry lub Rumunia. Ponadto Węgierskie Koleje Państwowe zapewniały tym transportom pierwszeństwo przejazdu. Węgierska pomoc w zakresie przewozu oraz wyposażenia oddziałów polskich we wszelki sprzęt wojenny nie ograniczyła się do Bitwy Warszawskiej. Pierwszy pociąg z amunicją z Węgier dotarł już w listopadzie 1918 roku, podczas konfliktów z Ukrainą. W 1919 roku Węgrzy wysłali do Polski 20 mln sztuk amunicji do mannlicherów, 20 tys. pocisków artyleryjskich i znaczne ilości wyposażenia polowego. W kolejnym roku przywieziono 61 mln sztuk pocisków karabinowych, 30 tys. mauserów, kilkadziesiąt tysięcy pocisków artyleryjskich, ponadto części do mausera i mnóstwo wyposażenia polowego (kuchni, pieców itp.). Szacunki te nie obejmują amunicji i broni przewożonej z terytorium Francji, Włoch czy Austrii. Warto też pamiętać, że w czasie wojny polsko-bolszewickiej ochotnicy węgierscy walczyli w polskich szeregach. Wsparcia, którego w tych trudnych latach Węgry udzieliły Polsce, nie da się przecenić. Upamiętnia je tablica, którą 22 marca 2011 roku w Warszawie uroczyście odsłonili prezydent Polski Bronisław Komorowski oraz prezydent Węgier Pál Schmitt. Znajduje się ona na skrzyżowaniu Krakowskiego Przedmieścia i ul. Królewskiej.

Zwycięstwo było po naszej stronie zupełne, spracowany zaś „Śmiały”, przyjechawszy do najbliższej stacji, zmienił lokomotywę i ruszył z powrotem nad Dźwinę, by kontynuować tak świetnie rozpoczęte dzieło ataku.

Z.J., „W pociągu pancernym”, magazyn „Kłosy” (1922)

Warto wiedzieć

Opancerzone pociągi stanowiły potężną mobilną broń, której używano już w czasie I wojny światowej. Podczas wojny polsko-bolszewickiej Wojsko Polskie zdobyło pierwszy taki pojazd (austriacko-węgierski) pod koniec października 1918 roku. Powstały z niego dwie jednostki bojowe: „Piłsudczyk” oraz „Śmiały”. Podjęto się także budowy nowych składów. Szacuje się, że w sumie w walkach z Rosją radziecką wzięło udział 50 pociągów pancernych, z których większość powstała w efekcie uzbrojenia zwyczajnych składów. W Bitwie Warszawskiej walczyły: „Pierwszy Marszałek”, „Paderewski”, „Mściciel”, „Śmigły”, „Groźny”, „Podhalanin”, „Zagończyk”, „Poznańczyk” oraz „Danuta”. Załoga składała się zwykle z ok. 100 żołnierzy. Składy dzielono na część bojową oraz gospodarczą. W walce uczestniczyły: parowóz, przynajmniej dwie platformy ze środkami do naprawy i niszczenia torów kolejowych oraz opancerzone wagony towarowe wyposażone w działowe wieże obrotowe, strzelnice karabinów maszynowych i szczeliny umożliwiające obserwację. W części gospodarczej mieściły się magazyny, kuchnie, sanitariaty i wagony mieszkalne. Tu toczyło się życie żołnierskie, organizowano wykłady, przedstawienia teatralne, a czasem nawet tworzono biblioteki. Część gospodarczą składu odczepiano zwykle przed walką i zostawiano na którejś ze stacji poza linią frontu. Dla dodatkowej ochrony każdemu pojazdowi towarzyszyły dwie tzw. drezyny pancerne, z których jedna jechała przed, a druga za pociągiem.

Artykuł powstał we współpracy z PKP SA.