Jak SpecBabka definiuje siłę?

Siła płynie z akceptacji: zaufania do siebie i wiary, że wszechświat jest przychylnym dla nas miejscem. Wiem, że brzmi to idealistycznie, a osiągnięcie takiego stanu umysłu jest długą podróżą, ale po pierwsze warto, a po drugie – ta podróż staje się ekscytująca i budująca już po pierwszym kroku.

Czy sama zawsze byłaś silną, pewną siebie osobą?

Myślałam kiedyś, że właśnie taka jestem. Dziś wiem, że przez większość życia byłam słaba i wątpiąca. Moja siła była fikcyjna. Przez całe życie coś udowadniałam sobie i innym. A trzeba wiedzieć, że gdy udowadniasz, to nie wiesz, nie czujesz, nie jesteś. Dużo się zmieniło, gdy kilka życiowych sytuacji mocno mnie przeczołgało. I zupełnie nie chodzi o kwestie zawodowe. Chodzi o doświadczenia, które są tak trudne, że zastanawiasz się nawet, czy nadal będziesz w stanie oddychać. A gdy okazuje się, że możesz, cały swój żal i ból przekształcasz w energię tworzenia, miłości do siebie i życia. Nagle zdajesz sobie sprawę z tego, że nie musisz nic i nikogo udawać. Możesz być sobą, tylko sobą i aż sobą. To uwalnia sporo energii, a tym samym siły.

Aby rozpocząć pracę w służbach, przeprowadziłaś się z Krakowa do Warszawy. Potem znowu wywróciłaś wszystko do góry nogami, odchodząc z policji i wybierając psychologię oraz szkolenia. Nie bałaś się ryzyka, porażki?

Zawsze się boję, gdy zaczynam myśleć i analizować. Wtedy – świadomie – uruchamiam drzemiącą we mnie dziecięcą naiwność i czekam – sprawdzam, co się wydarzy, gdy wcisnę ten przycisk, a co, gdy coś zburzę i zbuduję od nowa. Wiara w to, co przyniesie jutro, nigdy mnie nie zawiodła, więc pozostałam wierna takiemu podejściu. Być może moją motywacją do zmiany było przerażenie zbyt dużą przewidywalnością i rutyną.

Wydaje mi się, że tym, co często NAS blokuje, powstrzymuje przed uwierzeniem w siebie i podążaniem za marzeniami, jest opinia innych ludzi. Myślisz, że z tym problemem można sobie poradzić?

Kiedy ktoś naprawdę nie ma wyjścia, bo upadł na dno, albo pragnie z całych sił być w nowym miejscu na mapie przyszłości, zupełnie nie zastanawia się nad tym, co sobie pomyślą inni. Nie robi tego dla nich, robi to dla siebie. W ten sposób odkrywa o sobie prawdę, a prawda zawsze się obroni. Ten, kto myśli o tym, jak jest oceniany, prawdopodobnie trochę chce zmiany, ale jednak nie jest ona jeszcze koniecznością.

Autentyczność to najbardziej pożądana cecha w obecnych czasach i wyczuwamy ją u innych na odległość. To nawet nie cecha, tylko stan serca i umysłu. Komuś może się nie podobać, jak się ubierasz, jak się malujesz, jakie poglądy wyznajesz, ale i tak ci zaufa, bo jesteś prawdziwy.

Otwarcie mówisz, że lubisz siebie. Ogromna część ludzi, patrząc w lustro, nie jest w stanie wypowiedzieć takich słów. Dlaczego? Jak wiele pracy potrzeba, by to zmienić?

Uwielbiam siebie! Niekiedy narzekam na zmarszczki, czasem na to, że coś palnęłam bez przemyślenia, że mogłam inaczej, ale gdy patrzę w lustro, widzę tam człowieka, którego kocham szczerze. To wynik pracy, owszem, ale przede wszystkim zrozumienia, kim i po co jesteśmy na tym świecie. Proces takiego uświadamiania u części z nas może zająć 30 lat, a u innych może się wydarzyć podczas jednej medytacji. W moim przypadku było tak, że bardzo aktywnie zaczęłam medytować – pół roku, dzień w dzień. I wtedy, w ciszy, gdy umilkły wewnętrzne dialogi, przyszło zrozumienie. Dziś wydaje mi się to proste i oczywiste.

Na Twoim fanpage’u można znaleźć informacje o tym, że zajmujesz się treningiem Quantum. Co kryje się za tą nazwą?

Quantum oznacza pole nieograniczonych możliwości. To inspiracja płynąca z fizyki kwantowej, ale ja ten koncept próbuję zaadaptować do procesów medytacyjnych i psychologicznych. Jedną z najistotniejszych zasad jest to, że skutek powinien poprzedzać przyczynę. Przykład? Niektórzy myślą: „Gdy zrzucę kilka kilogramów, pokocham siebie”. W ujęciu quantum uświadamiamy sobie, że najpierw trzeba pokochać siebie, by bez wysiłku schudnąć. Jest to złożone, ale nie tak skomplikowane, jak mogłoby się wydawać. Więcej o tym mówię w swoich filmach, które można obejrzeć na YouTubie. Istotne jest, że gdy zmieniamy siebie, niejako automatycznie zmieniają się otaczająca nas rzeczywistość, nasze ciało, wygląd, praca, relacje itd.

Gdybyś miała wybrać trzy rzeczy, które zrobiłaś w swoim życiu, wykazując się największą odwagą, co by to było?

Mówienie „kocham cię” jako pierwsza i gotowość do kochania z ryzykiem braku wzajemności, przebywanie w miejscach, w których wcześniej czułabym, że do nich nie pasuję, i wzięcie odpowiedzialności za mój zespół.

A jaką największą porażkę udało Ci się przekuć w sukces?

Nie zdarzają mi się porażki, bo niczego, co mi się przytrafia, nie oceniam w tych kategoriach. Przypominam sobie jednak, że gdy odeszłam ze służb i zmieniłam swoją zawodową drogę, chciałam być jak inni rozpoznawalni na polskim rynku trenerzy, autorzy książek, mówcy, ale nie potrafiłam i nie byłam. Dziś bardzo się cieszę, że to mi się nie udało i musiałam dalej szukać swojej drogi. Nie znalazłabym quantum, gdybym utknęła na szkoleniach z zakresu rozwoju osobistego.

Nie mogę się powstrzymać przed zadaniem pytania o to, jak rozpoczynasz swój dzień. Poranek to dla wielu z nas najtrudniejszy moment, który często definiuje późniejsze godziny. Czy SpecBabka ma jakąś wyjątkową poranną rutynę?

Kawa! Bo cała nadzieja w kawie! (śmiech) A tak szczerze – medytuję z intencją. Może to być dziesięć minut, może być pół godziny. Czasem robię to przed kawą, po obudzeniu, a niekiedy również przed spaniem. Siedząc w ciszy, zawieszam myśli i staram się poczuć intencję, z jaką chcę spędzić dany dzień – nauczyć się czegoś nowego, nagrać dobry materiał na YouTube albo po prostu odpocząć, nawet jeśli w planie mam trochę zajęć. To działa. Bywa, że rzeczy zaczynają się dziać przypadkowo, lecz wierzę, że nawet wtedy sporo zależy od nas samych.

Jaką radę miałabyś dla naszych Czytelników, którzy być może stoją przed ważnymi wyborami i boją się tego, co przed nimi?

Odpowiem ogólnie i chciałabym, by była to sentencja życiowa nas wszystkich – nic nie musimy odkrywać, wystarczy sobie przypomnieć. Każdy z nas ma za sobą dzieciństwo, momenty zakochania, fascynacji, doświadczenia zapierające dech w piersi, do których w takich chwilach warto wracać.

Klaudia Pingot

Niegdyś oficer policji, obecnie psycholog, autorka książek, trenerka i youtuberka. SpecBabka, jak sama o sobie mówi, kreatywnie edukuje i pomaga odnaleźć w sobie siłę, akceptację oraz poczucie własnej wartości. Współpracuje z liderami biznesu, uczelniami i największymi markami. Na życie patrzy holistycznie, dużo medytuje i wierzy, że każdy może wejść na szczyt swoich możliwości. Więcej informacji na stronie klaudiapingot.pl.