– Racja! Co by było na przykład, gdybyśmy my, pociągi, zapomniały, dokąd zawieźć pasażerów? – przyznał mu rację Flirt.

– O, na pewno podpowiedzieliby nam nasi maszyniści – wtrącił się Dart.

– I właśnie o to chodzi, chłopaki, o współpracę! – wykrzyknął Edek – Te wszystkie nowoczesne urządzenia na naszych pokładach są super, ale ludzie też mają w sobie superkomputery. W życiu przydają się i jedne, i drugie. Posłuchajcie…

***

Tak już jest, że nasi pasażerowie podczas podróży robią wiele pożytecznych rzeczy – pracują albo się uczą. I mali, i duzi. Na przykład mały Krzyś, który w tym roku został pierwszakiem. Na zbliżającą się ceremonię pasowania na ucznia musiał nauczyć się trudnego wierszyka, więc po cichutku powtarzał sobie wraz z mamą jego słowa. Zaciekawiło to siedzących nieopodal pasażerów.

Mam liczydło kolorowe,
a więc mogę liczyć…

– Phi, też mi coś, liczydło! Czego oni tam uczą w tej szkole – obruszył się siedzący w pobliżu biznesmen, który w skupieniu pisał coś na klawiaturze i wpatrywał się w ekran laptopa. – Nie dość, że każą wkuwać na pamięć wiersze, to pewnie jeszcze i tabliczkę mnożenia. Doprawdy nie wiem po co, skoro wszystko może zapamiętać i obliczyć komputer. Szast-prast i mam gotowe najbardziej skomplikowane rachunki, a gdy potrzebuję jakiejś informacji, to wcale nie muszę mieć jej w głowie. O, proszę, wystarczy, że wpiszę w wyszukiwarce… Oj, co się stało? Ach, nie! Wyczerpała mi się bateria, moja praca na nic! – wykrzyknął zrozpaczony.

– Proszę się nie martwić, na pewno wszystko pan sobie przypomni, a w tym nowoczesnym pociągu przy każdym fotelu jest gniazdko elektryczne, więc bateria szybko się naładuje – życzliwie podpowiedział niewysoki mężczyzna w kraciastej marynarce z elegancką muszką pod szyją, który zajmował fotel w kolejnym rzędzie.

– Tak, wiem, ale… zapomniałem zabrać ładowarkę – jeszcze bardziej zasmucił się biznesmen.

Tymczasem Krzyś kontynuował recytację:

Chyba będę już dodawał,
jeśli będę ćwiczyć…

Tym razem pasażer „pod muszką” postanowił udzielić dobrej rady chłopcu.

– Słusznie, ćwiczyć, koniecznie dużo ćwiczyć, trening czyni mistrza – zachęcał.

– Bardzo przepraszam, ale nie wygląda pan na sportowca – rezolutnie powiedział Krzyś.

– Wyobraź sobie, młody człowieku, że są takie sportowe dyscypliny, w których pamięć i moc naszego umysłu są ważniejsze niż muskulatura. Na przykład moja, bo jestem szachistą.

– Szachy to też przeżytek. Jestem pewny, że mój komputer wygrałby z panem – odzyskał humor biznesmen.

– A wiedzą państwo, że to bardzo ciekawe zagadnienie – podchwycił szachista. – Od bardzo dawna konstruowano szachowe maszyny, których twórcy mieli jeden cel – chcieli, aby ich wynalazki pokonały najbieglejszych w tej królewskiej grze ludzi. I udało się, w 1997 roku komputer Deep Blue wygrał ze słynnym arcymistrzem Kasparowem.

– A nie mówiłem, że technologia górą! – triumfował biznesmen.

– Niekoniecznie, to był rewanż, wcześniej wygrał Kasparow, więc w sumie był remis. No a ta maszyna, zresztą tak jak pana komputer, to nic innego, jak dowód na geniusz ludzkiego umysłu – odparował mistrz szachownicy.

Krzyś przypomniał sobie kolejne wersy:

Kredki noski wysuwają,
leżąc w równym rządku…

Ale poetycki trening przerwała dystyngowana pani w pięknej, bajkowej sukni z błyszczącymi cekinami.

– W równym rządku… to jak fotele na widowni w moim teatrze. Na scenie – tam to dopiero ważna jest niezawodna pamięć. Jestem aktorką i czasem do roli muszę nauczyć się nawet stu stron tekstu, a gram w wielu różnych przedstawieniach – w jej głosie zabrzmiała nutka dumy.

– I nigdy się pani nie pomyliła? – zapytał Krzyś.

– Och, tylko raz, dawno temu. Grałam wtedy Kopciuszka, i gdy przybył książę na przymiarkę pantofelka, zapytałam: „A dlaczego masz takie wieeeeeelkie uszy?”. Na szczęście mamy w teatrze kogoś, kto pomaga zapominalskim aktorom. Nazywa się sufler, ma takie specjalne okienko przed sceną, w którym nie widzi go publiczność. Gdy zapomnimy tekst, wysuwa nosek, to znaczy głowę, i szeptem podpowiada nam właściwą kwestię. Ale ty, jak słyszę, nie będziesz potrzebował pomocy, bo doskonale pamiętasz swój wierszyk.

– Tak, zostały mi już tylko dwa wersy:

Temperówka patrzy na nie
Lubi strzec porządku…

– O, to tak jak ja! Lubię dbać o porządek w pociągu – rozległ się donośny głos uśmiechniętego od ucha do ucha pana konduktora. – Dzień dobry, poproszę bilety do kontroli. A o czym państwo tak zawzięcie dyskutują? – zainteresował się.

– Rozmawiamy o pamięci – powiedział Krzyś.

– No to zaraz sprawdzimy, czy ktoś z państwa nie zapomniał biletu…

– Ależ skąd, bilety kupujemy przez internet – odpowiedzieli chórem pasażerowie.

– Dzięki temu mamy je zawsze przy sobie w telefonie, a kto by dziś zapomniał swojego smartfona – dopowiedział biznesmen.

– Co najwyżej ładowarki – gdzieś z boku rozległ się sceniczny szept.

Po skończonej kontroli mama Krzysia zwróciła się do konduktora:

– Przepraszam, jedziemy tą trasą pierwszy raz, a w Warszawie czeka nas przesiadka. Czy może nam pan pomóc?

Konduktor spojrzał na bilet i wyrecytował:

– Do stacji dojedziemy punktualnie o godzinie trzynastej minut dwadzieścia siedem, potem mają państwo dziesięć minut, by przejść na peron czwarty. Tam będzie czekał pociąg numer 1502, wsiądą państwo do wagonu trzeciego i w przedziale ósmym znajdą miejsca 83 i 84.

– Pan to ma chyba komputer w głowie – zachwycił się Krzyś.

– Oczywiście – mamy go wszyscy, nazywa się mózg. Dzięki niemu możemy się uczyć i zapamiętać wszystko, co tylko chcemy. Także to, co ważne w podróży: by w pociągu zachowywać się kulturalnie, na której stacji wysiąść i żeby nie zapomnieć o bagażu. Miłego dnia! – pożegnał się sympatyczny konduktor.